Kaleo – Surface Sounds (2021), recenzja Karoliny Babik

Inne recenzje

Długo wyczekiwany album Kaleo w końcu ujrzał światło dzienne! Jak islandzki zespół poradził sobie z wysoką ustawioną przez A/B  poprzeczką? Czy Panowie nie wyczerpali pokładów drzemiącej w nich rockowej energii? Przekonajmy się!

Za sprawą płyty A/B o grupie Kaleo szerzej usłyszał świat. Klip do utworu Way Down We Go obejrzano już prawie 400 milionów razy! Niewątpliwie jednym z fundamentów sukcesu zespołu jest niesamowity JJ Julius Son, którego śmiało nazywam jednym z najlepszych wokalistów naszych czasów. Jego bluesowo-rockowy głos  nadaje kompozycjom niesamowitego, ponadczasowego klimatu.

Na album Surface Sounds czekałam z niecierpliwością, ale też lekkim zaniepokojeniem. Poprzedni krążek grupy zachwycił mnie na tyle, że ciężko było wyobrazić sobie, czym jeszcze Panowie mogą zaskoczyć. Ale stało się. Zaskoczyli. Zdecydowanie pozytywnie.

Album otwiera spokojne Brother Run Fast, które na wstępie rozpieszcza nas znakomitym wokalem, świetną perkusją, a nawet swobodnie wplatającymi się w melodię partiami smyczkowymi (powracającymi zresztą w innych ścieżkach). Piękny wstęp! Drugi numer to mój absolutny faworyt – Break My Baby. Rockowa energia nastraja nas już od pierwszych dźwięków, za sprawą partii wyrazistej gitary wzbogacanej brzmieniem perkusji. To jedna z tych kompozycji, która wywołuje ciarki na całym ciele przy każdym przesłuchaniu! Szczególnie polecam wykonanie utwory na żywo. Kaleo niejednokrotnie zaskakiwało nas lokalizacjami swoich wykonów – tak jest i tym razem. W celu zagrania utworu Panowie udali się na Þrídrangar, gdzie znajdują się jedynie latarnia i lądowisko dla helikoptera.

Alter Ego to kolejna przepełniona rock’n’rollowym brzmieniem propozycja. To co JJ Julius Son wyprawia ze swoim wokalem wpędza słuchacza w istne szaleństwo, podkręcane przez sprawnie dostosowujące się do momentu piosenki instrumenty. Delikatne chórki w tle dodają utworowi „smaczku”. Podsumowując – jest dobrze, BARDZO dobrze.

Niepozorne Free the Slave zdaje się początkowo nieść chwilę wytchnienia i jedynie delikatnego, przyjemnego bujania w rytmie muzyki, ale… nic podobnego! Momenty faktycznego spokoju, przeplatane są mocniejszym, szybszym brzmieniem. O znudzeniu nie ma też mowy w kolejnej ścieżce – emocjonalnym Skinny: „Your face is rotten / Ugliest smile I have seen / Your name’s forgotten / Now go on and cut yourself clean…”.  Koniecznie odpalcie akustyczne wykonanie utworu na żywo, nagrane na tle… erupcji wulkanu Fagradalsfjall. To trzeba zobaczyć i usłyszeć!

Hey Gringo od pierwszych taktów wprowadza nasze ciała w ruch, które to mimowolnie zaczynają ruszać się w rytmie muzyki. Jest to jeden z najbardziej wyraźnych eksperymentów muzycznych grupy, mimo wszystko pozostający jednak w spójności z pozostałymi ścieżkami na płycie i przede wszystkim budzący apetyt na kolejne nowości, bo widać, że w Kaleo drzemie jeszcze mnóstwo obiecującego potencjału.

Panowie zadbali również o wielbicieli ballad. Podobnie jak na krążku A/B, pierwsza część płyty porywa nas w świat rockowego szaleństwa, druga zaś niesie za sobą nieco więcej wytchnienia, melancholii, choć nadal nie ma tu mowy o stuprocentowym relaksie przy gitarze akustycznej.

My Fair Lady otula nas swoim spokojem, delikatnością. To przy tej piosence będziemy (miejmy taką nadzieję) swobodnie bujali się z zamkniętymi oczami w trakcie koncertów na żywo. Relaksujemy się również przy dźwiękach kolejnej pozycji – I Want More. Pierwsze skojarzenie? Piękne, pełne nadziei, pozytywne zakończenie filmu, a w tle właśnie ta piosenka. Niesamowity klimat!

Kolejna ballada – Backbone, kolejny zachwyt. Wokalem (tak, nadal), świetnie wpisującymi się w nastrój piosenki chórkami, jak i bardzo dobrze przemyślanym wzmocnieniem końcówki utworu, podkreślającym tkwiące w niej emocje. Pozostając przy chórkach – tych nie brakuje też w I Walk on Water. Perfekcyjnie wyważony bridge pochłania nas całkowicie i jest jednym z najbardziej magicznych elementów albumu. Piosenka ta jest jedną z tych, które wierni fani zespołu znają już od jakiegoś czasu. Pojawiła się na debiutanckim albumie grupy z 2013 roku – Kaleo. Nie znajdziemy go jednak w serwisach streamingowych. Podobnie, znane od kilku lat jest np. Alter Ego, które Panowie grali już na żywo. Tym bardziej cieszy fakt, że w końcu mamy możliwość przesłuchania studyjnych wersji tych znakomitych pozycji!

Wydawnictwo zamyka poruszające Into My Mother’s Arms. „Some days I can’t face the world outside
I fall straight into my mother’s arms”… Z jednej strony chciałoby się więcej, z drugiej jednak płyta jest na tyle odpowiednio wyważona – zarówno pod względem nastroju, jak i długości oraz liczby kompozycji – że pozostawienie lekkiego niedosytu wydaje się odpowiednim zabiegiem.

Gdybym miała jak najkrócej podsumować Surface Sounds, posłużyłam się określeniem „muzyka z duszą”. Dla mnie to ten rodzaj muzyki, który szczególnie sobie cenię, który mimo upływu czasu wciąż nieustannie zachwyca.  Kaleo to niewątpliwie jeden z najcenniejszych skarbów współczesnej muzyki. JJ Julius Son potrafi stworzyć ponadczasowe kompozycje, zarówno przenikające ludzkie serca, jak i porywające do szaleństwa od pierwszych dźwięków. Miejmy nadzieję, że na kolejny album nie będziemy musieli czekać aż 5 lat. A tymczasem – zapętlajmy!

Kaleo - Surface Sounds
  • Data premiery: 23 04 2021
  • Single: I Want More, Break My Baby, Alter Ego, Backbone
Najlepsze utwory: Break My Baby, Skinny, Hey Gringo, I Want More
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również

Długo wyczekiwany album Kaleo w końcu ujrzał światło dzienne! Jak islandzki zespół poradził sobie z wysoką ustawioną przez A/B  poprzeczką? Czy Panowie nie wyczerpali pokładów drzemiącej w nich rockowej energii? Przekonajmy się! Za sprawą płyty A/B o grupie Kaleo szerzej usłyszał świat. Klip do utworu...Kaleo - Surface Sounds (2021), recenzja Karoliny Babik