Kalejdoskop brzmień i stylów – Club 2020, 2023 (recenzja)

Inne recenzje

2020 to niezależny kolektyw założony trzy lata temu przez Taco Hemingwaya oraz duet PRO8L3M.  Na fali wydawnictw jak Hotel Maffija od SBM czy Rodzinny Biznes wydany przez członków 2115 z Bedoesem i Whitem na czele zdecydowali się na album, którego realizacja i założenia mogą stać się przełomem dla polskiej sceny rapowej. club 2020 powstał na terenie gdańskiej stoczni oraz w studiu Tall Pine Records, gdzie nagrywał kiedyś Young Thug. Na sześcioodcinkowym dokumencie widać założenie jakie prześwitywało artystom, czyli wychodzenie ze strefy komfortu podczas nagrywek, czy tworzenie kolaboracji, które na papierze nie mają prawa bytu. Dzięki lekkiej atmosferze, którą zapewniły prowizoryczne studia w budynku pofabrycznym możemy usłyszeć Dwie Sławy na radiowym Malibu Barbie, Grubego Mielzkiego na autotunie ale także Young Leosię, która ma na tej płycie świetne wejścia. To eksperymentalny kalejdoskop brzmień i stylów, projekt, którego różnorodność jest powiewem świeżości. Mnogość brzmień, który serwuje club2020 sprawia, że jest to album skierowany do szerokiego grona odbiorców, zarazem wychodząc z założenia, że nie wszystko się każdemu słuchaczowi spodoba.

OIO, CatchUp, Taco Hemingway – “club2020” (prod. CatchUp)

Album rozpoczyna się wyprodukowanym przez CatchUpa imprezowym bangerem, którego gwiazdorska obsada przedstawia projekt słuchaczowi. To propozycja w klubowych klimatach, mamy tu trafny follow up do Ebe Ebe Rogala DDL w wykonaniu OKIego (Ding dong, przyjechałem tu windą), Otso nawiązuje do Destroy Lonely (Ubrałem się sam, a nie z jakąś stylistką). Młodzież i Wąsacz (jak CatchUp nawija o kolegach) na bicie dają popis trafnymi porównaniami (genialne CLUB, ale nie Jürgen Taco Hemingwaya bazujące na podobnym brzmieniu słów club i Klopp), przy okazji oddając swobodną atmosferę nagrywek (Tyle jest dymu w tym jebanym studio, że mamy tu sufit, a piję pod chmurką). To pierwszy promocyjny singiel z płyty, okraszony żywiołowym teledyskiem z fragmentami koncertu w klubie B90 na ulicy Elektryków w Gdańsku.

OKI, Young Igi, Taco Hemingway, Young Leosia – “No weź” (prod. PSR)

Piosenka jest refleksją na temat spowszednienia wydawania ogromnych sum na zakupach. Na mrocznym bicie od PSRa OKI z Young Igim mówią o hejcie, który na ich spływa (Po co kupiłem naszyjnik, skoro dusi moją szyję? Po co się poświęcam, skoro wylewają pomyje?), przy okazji mówiąc z obrzydzeniem o nałogu treat yourself (Kupiłem już tyle rzeczy, tego gówna nienawidzę). Taco dodaje, że zamienił dragi na shoppingi w Paryżu. Utwór jednak napędzają (nieoficjalne i subtelne) szpilki wbijane Żabsonowi przez Young Leosię. Punch za kupienie pierwszego w polskim rapie iced out chain (Po co kupiłeś naszyjnik? W pizdę wsadź se te diamenty) oraz wyśmianie stylu życia, którym Żaba się flexuje (O czym ty pierdolisz, jak masz w głowie tylko siano? Częściej gadasz z jubilerem, niż rozmawiasz z własną mamą) to solidny pokaz umiejętności artystki znanej z tekstów będących tylko tłem dla muzyki. Godny pochwały jest też follow up do operacji powiększenia piersi, którą Sara niedawno przeszła. W tekście odrzuca propozycje zapłaty za zabieg (Koszt operacji dla mnie to jest drobny gest), pokazując, że to jest jej samodzielna decyzja, mówiąc sama se zapłacę.

HAŁASTRA, Dwa Sławy, Margaret, Taco Hemingway – “Vertigo” (prod. Odys)

Utwór numer 3 poświęcony został złożonością relacji romantycznych. Dostajemy perspektywę od raperów, którzy mówią o szeroko pojętej miłości jako kompletnej zmianie rzeczywistości (Kwiatek Haze), o strachu, który niesie ze sobą uczucie (Astek), Taco Hemingway zahacza o tematy seksu nawiązując do legendarnego Candy Shop 50 Centa (I’ll take you to the candy shop), Książe Mazowiecki rapuje o przywiązaniu a Rado Radosny o codzienności w związku. Kontrastową perspektywę w refrenie przedstawia Margaret, która z perspektywy kobiety słusznie zauważa, że nie może być lekiem na każde zło i że związek nie powinien być zdominowany przez pragnienia mężczyzn. Vertigo to wpadający w ucho utwór, których ten album potrzebuje.

Otsochodzi, OKI, Young Igi, schafter – “Landlord” (prod. @atutowy)

OIO w towarzystwie schaftera serwują utwór, który mógłby wyjść spod pióra Żabsona bądź Malika Montany. Otso opowiada o przesiadywaniu w pokojach hotelowych, chwaląc się bogactwem (Szósty dzień bez housekeepin, na sobie Yeezy, Yeezy, szósty dzień bez ruchania, czy ten wers był trochę cheesy?) oraz wraz z resztą tria stwierdzają, że nie muszą wydawać pieniędzy by mieć kordon dziewczyn w apartamentach (Landlord, wynajmuję moje mieszkania fankom, możesz bulić gotówką, możesz kartą). Schafter nie zawodzi, jego krzyczane flow, gdy przedstawia skład na tracku jest po prostu świetne. To stereotypowy rapowy flex, i dobrze. Takich utworów ten album też potrzebuje (nawet pomimo irytującego la la la w refrenie).

Taco Hemingway, Young Leosia, Otsochodzi, OKI, Dwa Sławy, Gruby Mielzky – “Malibu Barbie” (prod. FRBEATZ x TAYRIQ)

Najbardziej radiowy kawałek na płycie zaczyna trapowy flow w refrenie spod szyldu Taco Hemingwaya. Miło usłyszeć Filipa beztrosko śpiewającego Chevy drop top cofa się do nineteen nineties, nawiązującego do wątku kabrioletów, który często przewija się przez jego twórczość. Young Leosia w stylu znanym z Hulanek podtrzymuje imprezowy charakter utworu, Otso, OKI i Gruby Mielzky mówią o popularności i pieniądzach, które przyszły wraz z rozwojem ich karier. Świetne, oparte na dwuznacznościach wersy serwują Dwa Sławy, najpierw Astek zestawia nazwisko Kendrick do wręcz identycznie brzmiącego po angielsku członka Kena (Ty jesteś Barbie i jesteś Candy, ja raczej Kanye i Kendrick, bądź moją Barbie, poszukamy Ken dick), kiedy Rado zamyka zwrotkę Kiedyś tamta miała Tamagotchi, a dzisiaj ta ma Gucci. Nawiązanie do Tamagotchi Taconafide nie wydaje się być przypadkowe. Utwory łączy potencjał, przebojowość oraz wszędobylski kolor różowy w teledyskach. Klip promujący to montażowy majstersztyk, pastiszujący kicz wokół zabawek Barbie i stylistyki lat dziewięćdziesiątych, mający potencjał i realizacje godną sceny światowej.

Otsochodzi, Taco Hemingway, Margaret, schafter, Catchup, Dwa Sławy, Gruby Mielzky – “Deszcz” (prod. HVLL, SHDOW)

Singlowy Deszcz przynosi podobną tematykę co wcześniejsze Vertigo. Cisza między kochankami, o której śpiewa Margaret w refrenie (Czemu ciszę wolimy od siebie? Ile o tym piosenek jeszcze można mieć? Proszę, powiedz mi coś, czego nie wiem) jest wypadową dla zwrotek w tym utworze. Raperzy mówią o braku umiejętności rozmowy o uczuciach; zaczyna Otsochodzi (Nie wiesz jak trudno jest mówić o niektórych sprawach, dlatego często milczę), wtóruje mu Mielzky (Nie umiem mówić o uczuciach, nawet nie umiem czuć, za długo łza drążyła skałę, tak że pokrył ją lód), schafter natomiast rysuje obraz spełnienia przy spędzaniu czasu w ciszy (Kiedy wrócę to włączymy głupoty a dotyk pięć razy przyjemniejszy, niż zwykle). Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że utwór się dłuży. Taco jest tu cheesy, a reszta (CatchUp i Dwa Sławy) nie wnosi nic szczególnego do utworu.

Young Igi, OKI, Young Leosia, CatchUp, Łajzol – “Wszystko gra” (prod. @atutowy)

Piękny bit @atutowego brzmiący jak soundtrack do sierpniowego popołudnia wprowadza oniryczny nastrój, refren z tekstem dobrze, że wszystko już gra, za dużo myślę za dnia, wieczorami piszę nam wiersz, jak jutro Cię spotkam to wiesz brzmi jak uśmierzenie bólu z poprzednich utworów. Miło jest posłuchać Igiego i OKIego w romantycznej formie (O mój boże, ona mi doprawia rogi, a ma aureole), oraz Sary zapewniającej o swoim przywiązaniu do partnera (Dla ciebie to wolę być no life, puszczać na chacie dym z lolka, to życie już nie jest na pokaz, all right). CatchUp mówi o marzeniu życia w idyllicznym świecie, jak w Minecrafcie. W przypadku Łajzola rapuje o presji nałożonej na raperów, aby udawać twardzieli i wychowywać nowe pokolenie. Obydwoje znajdują swoje ukojenie w przyjaźniach i związkach, dopełniając najbardziej rozmarzony utwór na club2020.

Oskar83, Avi, Gruby Mielzky – “Przypływ” (prod. @atutowy)

Posępny klimat bitu @atutowego, wprowadzający aurę niepokoju otwiera singlowy Przypływ. Jest to intymna refleksja o bezsilności w obliczu zbliżającej się katastrofy. Avi mówi, że pieniądze, które były priorytetem, okazują się być kompletnie bezużyteczne (Na nic zawartość portfela, ten hajs o kant dupy potłuc), jest pogodzony ze swoim losem (Parę ostatnich oddechów, nim razem pójdziemy na dno, woda obmyje nas z grzechu i poznamy, czym jest bezradność). Gdy pojawia się jednak okazja ratunku, zostaje ona wykorzystana bez patrzenia na otoczenie (Sam zakładam kapok, a cała reszta ląduje za burtą). Pojawia się refren, gdzie można po raz pierwszy usłyszeć Mielzky’iego na autotunie. Kiedy jest przypływ, nie mam czasu na bliskich, nie mam czasu na wszystkich to gorzkie spojrzenie na łatwość zatracenia się w nagłym sukcesie. Taco dodaje, że w obliczu sprzyjających wiatrów zapomina się o dawnej rzeczywistości, stawiając wszystko na jedną kartę (Liczy się tylko to, co Ci przynosi korzyści). Oskar83 z duetu PRO8L3M daje popis swojego warsztatu w drugiej zwrotce, mówiąc o przemijalności jednostki. Bez nadziei patrzy na nieśmiertelność sławy (Zaleje nas przypływ, ojcowie sukcesu, tylko ksywki zaleje nas wszystkich, jak świstki papieru zapisane bez sensu), mówiąc, że śmierć i zapomnienie może przyjść w każdym momencie (Polej tu czystą, pijmy w oczy patrząc by potem się powietrzem zachłysnąć i nie odkaszlnąć).

Otsochodzi, Young Leosia, HAŁASTRA, Gruby Mielzky – “A mówiłem Ci” (prod. HVLL)

Na klimatycznym bicie od HVLL pojawia się cut z wydanego w 2015 utworu Taco Hemingwaya pod tym samym tytułem. Tegoroczne dzieło brzmi jak druga część oryginału, elaborująca na temat niebezpieczeństw miasta nocą. Story telling w zwrotce Otso i Young Leosi nie wypada blado przy utworze wyjściowym, będąc rapem na najwyższym poziomie. Wtórują im HAŁASTRA oraz Gruby Mielzky ze zwrotkami o narkotykowym półświatku i konsekwencjach wychodzenia na haju z mieszkania. Jestem pod wrażeniem jakości hołdu dla jednego z założycieli 2020 jaki został złożony na tym tracku, to jedna z lepszych pozycji na clubie 2020

PRO8L3M, Łajzol, HAŁASTRA, Avi, Taco Hemingway, Dwa Sławy, Gruby Mielzky – “Tak naprawdę” (prod. Steez83)

Wkład Steeza83 wyczuwa się od pierwszego dźwięku, bit brzmi jak najlepsze utwory PRO8L3Mu, w szczególności, że zaczyna się od nawijki Oskara. Tak naprawdę to pozycja, która daje raperom przestrzeń do wypowiedzenia swoich opinii, przemyśleń i wierzeń kręcąc się wokół tytułowej frazy. Taco w swoim tekście powraca do swoich rozterek z Marmuru (Tak ogólnie nie wiem, ile jest Filipa w Taco, ile już niestety Taco u mnie), Łajzol nawiązuje do fałszywości w ludziach, podsumowując to genialnym wersem (Tak w ogóle to sortuję śmieci, oszczędzam wodę i nie zbieram ubrań, a Twój materiał jest na tyle sztuczny, że od razu leci do żółtego kubła), a Avi świetnie wbija szpilę ludziom którzy go hejtują, że szanuje tylko piękne kobiety, piętnując fałszywość w wyglądzie (Tak ogólnie to myślą, że lubię modelki tylko jak Naomi Campbell, a tak naprawdę to wszystkie, co im krzywdy nie narobił skalpel). Oskar83 kończąc utwór powraca do wątku z 2040 z gorzko ironicznymi słowami o katastrofie ekologicznej, która nas rychło czeka (Tak dla beki to zasypią nas śmieci, a potem zaleje Pacyfik). Utwór ma świetny klimat, występuje w nim mnogość problemów z którymi autorzy się mierzą na codzień.

OKI, Margaret, Dwa Sławy, schafter – “Late Night Show” (prod. @atutowy)

Popujący Late Night Show to utwór, w którym brzmienie jest priorytetem. To kawałek do puszczenia na domówce, mówiący o miłości i życiu imprezowym. Margaret daje tu popis swoich umiejętności wokalnych śpiewanymi partiami w końcowym refrenie. Ten utwór po prostu jest, nie jest zły, ale dobry też nie.

Young Igi, DZIARMA – “Ciepło – zimno” (prod. kusha, Suwal)

DZIARMA wraz z Young Igim na bujającym bicie opowiadają o przeciwieństwach osób, które próbują stworzyć relacje. Żeńska postać jest uosobieniem dobroci (Dobrze wiesz, że dam ci wszystko co jest we mnie dobre, to co jest zepsute czas pomoże nam zapomnieć), natomiast Igor zaznacza, że pomimo jej starań jego postać jest niezdolna do kochania (Twoje ciepłe serce nie na lodowate dłonie, wszystko czego dotknę, to w moment oszronię). Przez utwór kreowana jest historia związku, który pomimo obiecujących początków nie miał racji bytu ze względu na kontrastowe osobowości. Może wpadać w ucho, ale piosenka jest bardzo cheesy.

OKI, Otsochodzi, Taco Hemingway, Young Igi – “Ej, mała!” (prod. Yoni)

Supergrupa OIO, duma labelu 2020 łączy swoje siły z ojcem założycielem Taco Hemingwayem, serwując kolejny imprezowy banger. Bit jest tutaj fenomenalny, przypomina klasyczne hip hopowe kawałki z lat 90tych. Raperzy zapodają świetne wersy, warto wyróżnić nawiązania do Decatlonu, najpierw hemingwayowe Skąpy top, spodnie baggy ma jak namiot Quechua, teraz ślini się, heh, dziwne, dawniej się pluła oraz wchodzimy do Vitkaca tak jakbyśmy odwiedzali Decathlon. Refren będący follow up do 50 centów OKIego podsumowuje flex, jaki serwują nam raperzy w Ej, mała (Ej, mała, przecież znasz te mordy podłe, ej, mała, powiedz kto ci kupił torbę, ej, mała, 2020 club na ośce).

DZIARMA, Margaret, Young Leosia – “Candy flip” (prod. kusha, Suwal)

To przykre, że w 2023 takie utwory są dalej potrzebne. Candy Flip to numer o dziewczynach w rapie, o tym, że pomimo upływu czasu jest to dalej problem co idealnie puentuje najpierw DZIARMA, której muzyka była promowana w Nowym Jorku (Znowu mam nowego deala, Times Square widzi Dziarmy ryja, hejter pisze: o dziewczyna). Nawiasem mówiąc słusznie że artystka jest szeroko promowana, jej orientalizujący flow w zwrotce jest genialny. Absolutnym złotem ten piosenki jest wers Young Leosi nawiązujący do Rycha Peji (Co Cię tak boli, że dziewczyna ma szansę uczciwie zarobić). Miło też usłyszeć bezkompromisowość Margaret i pewność do swojej roli w muzyce (Lepiej nie narażaj się kobiecie, jebać i się nie bać, wbijam w to co mówią o mnie, pazy ostre, taka cena, znowu my na topie).

HAŁASTRA, Pers, Astek (Dwa Sławy) – “Gdzie jest moje co?” (prod. Odys)

Chillowy utwór o jaraniu i innych dragach na swingującym bicie. Z świetnych wersów trzeba podkreślić walą szklanki i walą po nosach, a potem lewitują #wingardium_leosia Asteka. Utwór będący tłem, refren co prawda buja, ale nie wnosi nic szczegółnego do albumu.

OKI, Young Igi, Young Leosia – “Zadzwonię później” (prod. @atutowy)

Szkoda, że ten utwór znajduje się pod koniec płyty, bo tonie w trackliscie, a zasługuje na szczególną uwagę. Zadzwonię później jest nadzwyczaj spójne, a tego na tym albumie brakuje, niektóre piosenki brzmią jak posklejane z niepasujących do siebie elementów. Tutaj cały skład rapuje o tym samym, o trudach bycia w związku przy jednoczesnym robieniu kariery, o walce z brakiem czasu, zazdrością czy mimowolnym oddalaniu się partnerów. OKI nawija o zarabianiu pieniędzy, aby potem żyć w dostatku z partnerką (Czas daj nam, mała proszę Ty czas daj nam, znajdę pewnie trochę więcej go kiedy każdy ziom mój będzie miał kajdan; Będę multimilionerem, dla Ciebie, Ciebie), Young Leosia rzuca wersy o udawaniu, że jest dobrze, gdy pojawiają się problemy (Fake uśmiech jak Joker, blefuje jak w poker, gdy piszesz to gówno, bo nie jest mi okej), o poważnym podejściu do związku nawiązując do Billie Jean Michaela Jacksona oraz mówiąc, że jej chłopak nie ma powodów do obaw (Wiesz, że jestem znów w studio, więc znów nie odbieram, a piszę love songi, nie robię kolegi, rapera). Young Igi dodaje od siebie jak skomplikowane bywają związki (Związek to pole minowe, ja jestem saperem, wszystko zaplątane jest jak Tagliatelle), że w pewnych momentach trudno odczytać co jest właściwe (Jak nie dzwonię, masz problem jak dzwonię z problemem, zawsze za sobą mam jakąś kamerę). Zastanawia się, czy partnerka kocha jego czy jego status (Czy kochałabyś mnie gdybym był menelem, gdybym nie był gościem z pełnym portfelem, który nie jeździ teraz Range Roverem, który ma kompletnie inne wcielenie), nawiązując do schafera myśląc, jak naprawić sytuację między kochankami (Ćwiczę twe serce, bo jestem jak trener, pakuję torbę, ty pakuj manele, może zaproszę Cię kiedyś na kawę, tak jak bym słuchał teraz Audiotele). Utwór, który pewnie będzie niedoceniony na płycie, a zasługuje na szczególną uwagę.

HAŁASTRA, Kukon, schafter, Łajzol – “100k Euro” (prod. HVLL, Miroff)

Atmosfera jaką HVLL przekazuje na bicie jest niesamowita. 100k Euro klimatem przypomina listopadowy, deszczowy wieczór. Kwiatek Haze opowiada o swojej drodze na szczyt, porównując się do Marka Hłasko, polskiego kontrowersyjnego pisarza i scenarzysty, który rozpoczynał od jeżdżenia ciężarówką. Druga część duetu HAŁASTRA rapuje o bagażu doświadczeń, które nauczyły go życia, Kukon opowiada o życiu z dilerki a schafter, którego jest zdecydowanie za mało na tym utworze, mówi o paleniu trawy. Utwór słucha się przyjemnie ze względu na vibe, tekstowo poza Kwiatkiem Haze jest średnio jak na singiel.

Taco Hemingway, OKI, Otsochodzi, Young Igi, Łajzol, Gruby Mielzky, HAŁASTRA, Kukon, Dwa Sławy, Young Leosia, CatchUp, Margaret, schafter, DZIARMA, Szczyl, Miły ATZ – “CYPHER2022” (prod. @atutowy)

Zamykający album CYPHER2022 to przykład posse catu, czyli utworu, gdzie więcej niż czterech artystów tworzy krótkie, w tym przypadku czterowersowe zwrotki. Piosenka stanowi idealne zamknięcie albumu, dając przestrzeń do wypowiedzenia ostatniego słowa przez artystów. W mojej opinii z wszystkich osiemnastu zwrotek warto wyróżnić pełną odniesień, otwierającą utwór zwrotkę Taco, gdzie w czterech wersach zdołał nawiązać do Tedego, Rockefellera czy pierwszego miliarda odtworzeń w muzyce współczesnej na polskim Spotify (Miałem pierwszy miliard w Polsce, zaraz po Chopinie). Świetny jest wers Grubego Mielzky’iego (Z miejsca robi tłoczno się, jeśli gdzieś wejdziemy, sporo robiąc w gruncie rzeczy choć to nie Dzień Ziemi), warto również wspomnieć o zakończeniu zwrotki Rado Radosnego z HAŁASTRY, która poprzedza partię Young Leosii (Mamy tu nawet Sarę coś jak Boguś Linda). DZIARMA rewelacyjnie wpasuje się w bit swoim agresywnym flow (Pluję w tego mica, czuję się jak Rico Nasty, pełne studio, tylko ja i moi besties), a schafter zapowiada swój powrót nawiązując do aspektów znanych z jego twórczości, w tym trademarku restaurant posse (Maybach Pullman pull up, limuzyna, Tall Pine, wiraż, grupa restauracyjna, see ya).

Bardzo trudno ocenić ten album jako całość. Są utwory, gdzie artyści zrobili najlepsze zwrotki w karierze (dla przykładu Young Leosia w No Weź), są fity, które powstały tylko dzięki założeniom tego projektu i świetnie, że je usłyszeliśmy (jak HAŁASTRA, Dwa Sławy, Margaret i Taco Hemingway w Vertigo), czuć też aurę spontaniczności (Gdzie jest moje co? którego refren odnosi się do rzeczywistej sytuacji). Jest też niestety dużo utworów, w których nie wiadomo o co tak de facto chodzi (jak na przykład 100k Euro, choć muzycznie jest rewelacyjny), są też momenty, gdy wieje nudą (Late Night Show, pomimo, że jestem fanem występu Margaret w tym kawałku). club2020 to mozaika brzmień, w której każdy fan polskiego rapu znajdzie kilka utworów które mu siądą. Z osobistych przemyśleń zdecydowanie brakuje mi tu większego udziału PRO8L3Mu, który jest jak zawsze bez zastrzeżeń, z chęcią bym usłyszał coś ambitniejszego od DZIARMY, bo jej głos jest fenomenalny, ale utwory, w których występuje wypadają blado. Album ciągnie OIO z silnym naciskiem na OKIego, który wyrasta na nowego lidera labelu, Young Leosia weszła tu na nowy poziom twórczy i jest silnym atutem wydawnictwa. Miło też usłyszeć Taco, który dalej jest w formie, schaftera, którego powrót na scenę zbliża się wielkimi krokami, ale też raperów, po których bym na co dzień nie sięgnął jak HAŁASTRA, Dwie Sławy czy Avi. Brakuje też tutaj storytellingu, utworów, które będą opowiadać jakąś długą historię. Taco i Oskar83 potrafią na swoich solowych trackach wykreować słuchaczom całe światy, a tutaj poza nową wersją A mówiłem Ci tego po prostu nie ma. club2020 nie rozczarowuje, to solidna pozycja, ale też nie jest niestety rewolucją polskiej sceny rapowej. To album, któremu warto dać szansę i znaleźć na nim swoje brzmienie i utwory, które będzie można przenieść do osobistych playlist.

club2020 - club2020
  • Data premiery: 10 03 2023
  • Single: Club2020, Malibu Barbie, Przypływ, 100k Euro, CYPHER2022, No weź, Tak naprawdę, Deszcz
Najlepsze utwory: No weź, Vertigo, Malibu Barbie, Wszystko gra, Przypływ, A mówiłem Ci, Tak naprawdę, Zadzwonię później
Najsłabsze utwory: Deszcz, Late Night Show, Ciepło - zimno, Gdzie jest moje co?


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Bartłomiej Pindel
Bartłomiej Pindel
Z wykształcenia przewodnik, jednak swoje spełnienie znajduje w muzyce. Dźwięk winyla, podróż w nieznane oraz golden hour to moje powody do uśmiechu. Dumny z wychodzenia na pole, obecnie mieszkaniec uroczego walijskiego miasteczka Aberystwyth

Czytaj również

2020 to niezależny kolektyw założony trzy lata temu przez Taco Hemingwaya oraz duet PRO8L3M.  Na fali wydawnictw jak Hotel Maffija od SBM czy Rodzinny Biznes wydany przez członków 2115 z Bedoesem i Whitem na czele zdecydowali się na album, którego realizacja i założenia mogą...Kalejdoskop brzmień i stylów - Club 2020, 2023 (recenzja)