Do tej pory płyty Justina Biebera twórczo mnie nie powalały. Polubiłam piosenkę One Time, choć przez chłopięcy głos trochę traci. Natomiast One Life to piosenka, którą chyba umiałabym zaśpiewać od tyłu, tak sporo jej słuchałam. Mimo częstej krytyki zarzucającej kopiowanie innych artystów, uważam, że ma spory talent i bardzo dobry głos. Ciekawa jestem czy najnowsza płyta będzie choć trochę lepsza od poprzednich. W końcu wydaje się to jego być albo nie być na muzycznej scenie.
Purpose to mieszanka house’u (w tym tropical), popu i r&b. Jest też kilka ballad. Justin Bieber nie ukrywał, że to płyta o Selenie Gomez i ich rozstaniu. Słychać to w tekstach bardzo wyraźnie. Ma się trochę wrażenie zbioru piosenek, ale słowa sprawiają, że płyta brzmi bardziej jako całość.
Krążek rozpoczyna Mark My Words, które jest naprawdę ciekawą propozycją. To świetna piosenka, która hipnotyzuje od pierwszych dźwięków. Nowe brzmienie dla Justina i dość odkrywcze dla muzyki popularnej. Sample głosowe w tle albo spodobają się tak jak mi, albo będą irytować, wtedy jednak można tę piosenkę potraktować jako intro. I’ll Show You, 2. pozycja na płycie, na początku mnie nie urzekła, ale gdy wsłuchałam się w tekst, muszę przyznać, że to dobry kawałek. Trochę o sławie, ale trochę zadziorny, „jeszcze wam pokażę”. Tak naprawdę to trochę przykre, gdy uświadomimy sobie, że te słowa padają z ust 21-latka, który miał spore problemy z alkoholem i narkotykami. Kolejne 2 utwory to single: zarówno What Do You Mean i Sorry są utrzymane w klimacie tropical house, który stał się ostatnio popularny: są energiczne, ale także melodyjne.
Świetną piosenką dla mnie jest ballada Love Yourself napisana z Edem Sheeranem. Mimo że słychać styl drugiego artysty, brzmi genialnie. Sarkastyczny tekst to jeden z lepszych jakie słyszałam ostatnimi czasy. „Moja mama cię nie lubi, a lubi wszystkich” to mocny prztyk w nos dla znanej ex wokalisty. Refren to lista zarzutów, na które radzi „powinnaś iść i (po)kochać siebie”. Drugim kawałkiem godnym wspomnienia jest The Feeling z Halsey. Ich głosy brzmią doskonale razem, a r&b jest świetne zmieszane z muzyką elektroniczną. Zwrotka i pre-hook są jednymi z najlepszych kiedykolwiek, przez co refren trochę rozczarowuje. Bardzo przypadła mi też do gustu piosenka pop z wersji deluxe: The Most.
Byłem na kolanach, gdy nikt inny się nie modlił, Panie
gdzie jesteś, gdy cię potrzebuję
To jedne z bardziej wzruszających momentów na płycie. Wrażliwy Justin to taki artysta jakiego chcę słuchać.
Tytułowa piosenka Purpose to piękna ballada, która nie zawodzi. „Dajesz mi sens życia”, śpiewa w utworze zamykającym podstawową wersję płyty. Mówiona końcówka nie irytuje, choć przyznaję, że całość mogłaby być odrobinę mniej tandetna. Life Is Worth Living to kolejny wolny utwór, w którym głos Justina brzmi świetnie przy akompaniamencie pianina. Chociaż występuje w niej trochę frazesów, brzmi naprawdę szczerze:
Tylko Bóg może mnie oceniać
znów warto żyć
Na edycji japońskiej znalazło się także Home to Mama w duecie z Codym Simpsonem, które jest dojrzalszą propozycją, jednak słychać, że obaj artyści jeszcze się rozwijają. Na płycie jest kilka kawałków r&b, jednak (o dziwo) nie należą do moich ulubionych. W No Sense z Travisem Scottem podoba mi się trochę cięższy i rwany beat, ale jest w niej dość dużo powtórzeń. Podobnie w No Pressure, które brzmi jak list do Seleny. Autor ma nadzieję, że się pozbiera i że ona pewnego dnia wróci do niego.Na płycie jest kilka słabszych kawałków, takich jak Children, Been You czy Get Used To Me. Ostatnie 2 są z wersji deluxe. Nie ukrywam, że sieczkowe podkłady do mnie nie przemawiają. Być może wersje akustyczne brzmiałyby lepiej. Także popowe All In jest zupełnie bez pomysłu.
Mimo nudniejszych propozycji, jestem pozytywnie zaskoczona tą płytą. Kilka piosenek to zupełnie nie moja bajka, ale kilka jest naprawdę świetnych, więc z mojego punktu widzenia to spory postęp w karierze tego artysty. Płyta o wiele dojrzalsza, bardziej szczera. Myślę, że gdyby Justin wziął kilka lekcji z pisarstwa, postarał się znaleźć jakiś ciekawy pomysł na siebie, mógłby przemówić do szerszego grona dorosłych słuchaczy, a nie tylko nastolatków. Tak czy owak mogę z czystym sumieniem polecić ją fanom muzyki mainstreamowej. Postarajcie się wyzbyć uprzedzeń jeśli takie macie.


