Jula – Na Krawędzi
- Artysta: Jula
- Tytuł: Na krawędzi
- Data premiery: 14 sierpnia 2012 roku
- Gatunek: pop
- Długość: 35:21
- Wytwórnia: My Music
- Single: Za każdym razem, Nie zatrzymasz mnie
- Ocena: 4/10
Po usłyszeniu jej debiutanckiego singla, każdy myślał, że to kolejny utwór Kasi Kowalskiej. Jula, a właściwie Julita Fabiszewska, kawałkiem Za każdym razem podbiła polskie listy przebojów i serca wielu tysięcy fanów. Na czym polega jej fenomen i czy albumem Na krawędzi zdobędzie kolejne tysiące fanów – przede wszystkim na te pytania szukałem odpowiedzi przed recenzją.
Jula nad swoim debiutanckim krążkiem pracowała od 2009 roku. Trzy lata to sporo czasu, jednak młoda artystka na swoim albumie umieściła tylko dziesięć utworów. Można to uważać za małą ilość, jednak debiuty bywają ciężkie, a Jula musi zaznajomić się z wielką sceną i sławą, które dopadły ją niespodziewanie.
Na samym początku lutego usłyszeliśmy pierwszy singiel Juli – Za każdym razem. Kilka tygodni później, raczej każda osoba w Polsce znała ten przebój. Pierwsze wrażenie, to głos łudząco podobny do Kasi Kowalskiej. Jest to jednak Jula, która może w przyszłości zająć miejsce starszej wokalistki.
Drugi singiel – Nie zatrzymasz mnie – został wydany nieco ponad miesiąc przed premierą albumu. Utwór ten również podbił niejedną listę przebojów w rozgłośniach radiowych. Na czym więc polega fenomem Julity Fabiszewskiej? Głos? Muzyka? Miałem nadzieję, że po przesłuchaniu Na krawędzi, znajdę odpowiedź na to pytanie. Jest jednak zupełnie inaczej…
Po przesłuchaniu dziesięciu utworów, muszę pochwalić osobę, która doradzała Juli w doborze singli. Za każdym razem i Nie zatrzymasz mnie świetnie wypromowały tę młodą dziewczynę, dzięki czemu zyskała wielki rozgłos i rozpoznawalność. Co z pozostałymi piosenkami z płyty? Nie wiem czy jest sens to komentować. Osiem pozostałych utworów brzmi niemal identycznie i nie wydaje mi się, żeby którykolwiek z nich, mógł podbić listy w rozgłośniach w sposób taki, jak zrobiły to dwa pierwsze single.
Myślę, że każdy spodziewał się mocnego wejścia Julity Fabiszewskiej w rynek muzyczny. Można powiedzieć, że zaimponowała mi ona tylko dwoma singlami, które doskonale ją wypromowały, co najprawdopodobniej przyczyni się do zdobycia złotej, a może platynowej płyty. Jako całość, album na to moim zdaniem nie zasługuje. Na taki zaszczyt zasługiwałyby Za każdym razem i Nie zatrzymasz mnie, gdyby Jula zdecydowała się wydać je w ramach krótkiej EP’ki…
Mogę śmiało Na krawędzi nazwać falstartem Juli. Dlaczego? Album tworzony „na jedno kopyto” spodoba się jedynie pewnej grupie odbiorców, jaką są fani Julity. Osobiście, krążek nie przypadł mi do gustu i mogę powiedzieć, że oceniłem go bardzo krytycznie. Nie mam jednak innego wyjścia, bo szał na Julę, jaki spowodowały dwa pierwsze single, jest wprost proporcjonalny do jakości całego materiału. Mam jednak nadzieje, że w odpowiednim czasie usłyszymy kolejny singiel Juli, w którym odnajdzie siebie i zachwyci mnie tym razem na dłużej.

