Josef Salvat – modern anxiety (2020), recenzja Wojtka Chabera

Inne recenzje

Australijczyk prezentuje album, na którym w lekki sposób mierzy się z poważnymi tematami, takimi jak samoidentyfikacja, seksualność, empatia i relacje międzyludzkie we współczesnym świecie.

Twórczość Josefa Salvata od początku zdaje się być sposobem na udowodnienie czegoś światu. Na debiutanckiej płycie, Australijczyk zmagał się z własną fizycznością, figurą mężczyzny macho w dzisiejszym świecie i brakiem akceptacji ze strony rówieśników. Muzycznie starał się łączyć elektroniczne i taneczne brzmienie z popowym backgroundem, o czym szerzej pisała Dorota Kutnik na naszych łamach. Debiutancka próba była w dużej mierze udana, a niewyklarowana jeszcze do końca ścieżka artystyczna Salvata nie odrzucała, a raczej zachęcała do tego, by śledzić dalsze losy tego artysty.

Po czterech latach mamy okazję przyjrzeć się, w którą stronę prowadzi jego muzyczna droga. Słyszymy artystę dojrzalszego, choć jeszcze nie w pełni ukształtowanego, wciąż dyskutującego sam ze sobą i teoretyzującego na temat relacji międzyludzkich.

Muzyka jest moim sposobem na dowiadywanie się tego, kim jestem – mówi Josef Salvat

I to jest najlepsze podsumowanie modern anxiety. Poszczególne utwory są fotografiami z konkretnych sytuacji, które doświadczył Salvat. By być bardziej konkretnym – są właściwie próbą uchwycenia uczuć, które w tym czasie nim targały. Bardzo pozytywnie wybija się singlowy in the afternoon, o tym, jak można cieszyć się małymi rzeczami, które de facto są w życiu najważniejsze, mimo że na co dzień możemy tego nie zauważać. To piosenka o relacjach międzyludzkich, który to z resztą temat przewija się podczas całej płyty. Australijczyk prezentuje ogromne pokłady wrażliwości i empatii, a jednocześnie wyraża ten „nowoczesny lęk”, będący udziałem wielu przedstawicieli pokolenia Y, nazywanych też millenialsami i pokolenia Z, dopiero wchodzącego w dorosłe życie.

Niewiele ponad półgodzinny materiał jest bardzo spójny muzycznie i tekstowo, trudno znaleźć w nim słabsze momenty. To solidna dawka popu z elektronicznym sznytem. Bardzo szczere i pełne otwartości teksty połączono z lekką, niemal taneczną formą muzyczną. To po prostu chwytliwe melodie, w które doskonale wkomponowuje się wysoki i delikatny głos Salvata. Całość brzmi bardzo świeżo, przestrzennie, nowocześnie, dokładnie tak jak powinno się dzisiaj robić popowe albumy.

Salvat jest artystą poszukującym. Otwarcie stawia pytania o istotę własnego istnienia i wszystkich dookoła m. in. w singlowym paper moons czy w human. Ujawnia w ten sposób wewnętrzny konflikt w zderzeniu z osobami z genem autodestrukcji i poddaje w wątpliwość sens pozostawania w toksycznych relacjach. Nie daje przy tym oczywistych odpowiedzi, nie rozwiewa wątpliwości, skłania za to do namysłu i samodzielnej refleksji. W tym pozornym zagubieniu jest metoda. Nie mamy do czynienia z próbą moralizacji, stawiania siebie w roli autorytetu i drogowskazu, mówiącego co i jak trzeba zrobić. Salvat zaprasza nas do autorefleksji, która jednocześnie może być początkiem autoterapii i próbą powrotu na odpowiednie tory.

modern anxiety przekonuje, że nowoczesny pop może poruszać trudne i skomplikowane tematy w lekkiej i przystępnej formie. Salvat udowadnia, że emocjonalność nie musi oznaczać przesadnej nadwrażliwości, a dla zrozumienia drugiego człowieka we współczesnym świecie, bardziej użyteczna zdaje się być empatia i otwartość aniżeli racjonalizm i chłodna pragmatyka. Bo przecież wszyscy jesteśmy istotami społecznymi.

Josef Salvat - modern anxiety
  • Data premiery: 15 05 2020
  • Single: modern anxiety, in the afternoon, paper moons
Najlepsze utwory: in the afternoon, melt, modern anxiety
Najsłabsze utwory: -


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Wojtek Chaber
Wojtek Chaberhttps://open.spotify.com/user/wojtek.chaber?si=qfm4waT0Sj2TqsPrFJfU2w
Złośliwi mówią, że mam gust muzyczny siedemdziesięciolatka. Lubię klasyków rocka - Rolling Stonesów, Led Zeppelin czy Pink Floyd. W długie jesienne wieczory zasłuchuję się w muzyce Massive Attack i Nine Inch Nails. Lubię Linkin Park, ale ze starych płyt, a złego nastroju pozbywam się przy dźwiękach Nirvany.

Czytaj również

Australijczyk prezentuje album, na którym w lekki sposób mierzy się z poważnymi tematami, takimi jak samoidentyfikacja, seksualność, empatia i relacje międzyludzkie we współczesnym świecie. Twórczość Josefa Salvata od początku zdaje się być sposobem na udowodnienie czegoś światu. Na debiutanckiej płycie, Australijczyk zmagał się z...Josef Salvat – modern anxiety (2020), recenzja Wojtka Chabera