Choć duet Chloe x Halle już od dobrych paru lat próbują swoich sił w brutalnym i nierzadko nieuczciwym świecie show biznesu, tak dzięki Ungodly Hour świadomość ich istnienia zasłużenie dotarła do mas, w tym również i do mnie. Mimo, że tytuł tego krążka zapowiada całogodzinną, iście diabelską przeprawę, tak były to najmilsze czterdzieści minut spędzonych przy kolekcji seksownych dźwięków oraz miłosnych rozterek.
Muszę przyznać, że nie miałem w planach tej recenzji, ale jak już zdążyliście pewnie zauważyć, stało się zupełnie inaczej. Zatem dlaczego postanowiłem ją napisać? Pierwszym bodźcem był singiel Do It – pierwotnie nie darzyłem go żadnymi wyjątkowymi uczuciami, choć nie mogłem mu odmówić melodyjności oraz towarzyszącej mu bardzo przyjemnej aury. Teledysk również na pierwszy rzut oka nie charakteryzował się niczym szczególnym, ale nie dawał mi o sobie zapomnieć przez parę kolejnych tygodni. Drugim bodźcem była premiera samego Ungodly Hour oraz jego drugiego singla, czyli utworu Forgive Me, który świetnie wpisał się w moje bieżące rozważania na temat miłości. Dlatego też naturalnym było dla mnie spróbowanie całego tego tortu, gdy zjadłem już dwa przepyszne kawałki.
Ungodly Hour jest idealnym połączeniem klasycznego R&B z początków XXI wieku, gdy na parkietach królowały między innymi Destiny’s Child, oraz trapowego bitu powstałego za sprawa ultranowoczesnej połyskującej produkcji. Z jednej strony powala prostota tekstów, gdzie miłość to nie tylko przytulanie i seks, ale i całe spektrum abstrakcyjnych uczuć, choć niezwykle bliskich zwykłym ludzkim zachowaniem. Z drugiej strony Ungodly Hour to iście kosmiczne melodie, które nie mają w sobie nic typowego z współczesnej muzyki pop, czy muzyki jako takiej. Wszystkie dźwięki zgromadzone na krążku idealnie wpasowują się w jego treść, wzajemnie się komplementując, gdzie treść jest stosunkowo bliska temu, co mogę sam poczuć, zaś cała reszta jest pięknym, a zarazem ekstrawaganckim opakowaniem. Ungodly Hour pod tym względem bije na głowę swoją konkurencję, której tak naprawdę nie ma, bo nie znam drugiego takiego krążka, zarówno jeśli chodzi o R&B, jak i inne pokrewne gatunki muzyczne.
Na Ungodly Hour nie ma słabych momentów – może poza jednym, czyli utworem Catch Up, ale jemu nie musimy poświęcać ani jednego słowa tej recenzji. Co do pozostałej, de facto, dziesiątki kompozycji, nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń – jedne wypadają lepiej, reszta nieco mniej, choć w żadnym wypadku nie można odmówić im świetnej produkcji, intrygującej melodii oraz inspirującej warstwy tekstowej. Jako moich osobistych ulubieńców, których jednocześnie uznaję jako najlepszych reprezentantów tego dzieła, wymienić muszę dwójkę z nich. Po pierwsze Tipsy, bo to najbardziej ekscentryczna propozycja na krążku, która niewiarygodnie działa na moje zmysły. Jednocześnie zabawna, a z drugiej śmiertelnie, dosłownie, poważna. Natomiast to Wonder What She Thinks Of Me należą się najgłębsze pokłony, bo to kompozycja doprawdy wyjątkowa. Jakby żywcem wyjęta z jakieś nieznaczącej komedii romantycznej albo naprawdę genialnego oscarowego filmu, gdzie wszyscy pamiętają tą konkretną piosenkę, bo idealnie została osadzona emocjonalnie w tym co ma do przekazania. Jednym słowem – WOW!
Ciepło przez następne tygodnie, jak nie miesiące, będę również myśleć o takich piosenkach jak ROYL, Don’t Make It Harder On Me, czy Busy Boy. Pierwszy z nich dobitne zamyka cały projekt – kompozycja mocna i wyrazista, w sam raz, by z przytupem zakończyć pewien etap w życiu jego autorek. Don’t Make It Harder On Me to największe zaskoczenie tego albumu, bo jest najbliższy swoim soulowym korzeniom, przez co oddaje cześć starym mistrzom. Busy Boy zaś jest najbardziej seksowną propozycją, choć jest w tym bardzo ironiczna, odnosząc się do niedoszłego obiektu miłosnych zainteresowań Chloe x Halle. Oczywiście dotychczasowe single nie bez przypadku stały się piosenkami promującymi Ungodly Hour, więc również i im należy się rekomendacja.
Chloe x Halle dokonały czegoś, czego potrzeba każdemu aspirującemu artyście – poprzez swoją muzykę zyskały osobowość, bo wiem kim są jako artystki i co chcą osiągnąć za sprawą swojej muzyki. Ungodly Hour to album, który pozwolił siostrom Bailey nabrać wiatru w żagle, który może je zabrać w jeszcze muzycznie miejsca. Z niecierpliwością będę czekać na ich kolejne dokonania, a te zapowiadają się na wręcz nasączone niebanalnym dźwiękiem i inspirującą treścią.
- Data premiery: 12 06 2020
- Single: Do It, Forgive Me
