Tego powrotu nie spodziewał się chyba nikt! Po 6 latach reaktywowano zespół Jonas Brothers. Grupa wydała album, ogłosiła trasę koncertową, masowo udziela wywiadów. Bez wątpienia namieszała w muzycznym środowisku. Czy album nie rozczaruje wszystkich tych, którzy na wieść o powrocie amerykańskiego rodzeństwa wręcz oszaleli z radości? Zapraszam do muzycznej podróży z braćmi Jonas.
Joe, Nick i Kevin są jednymi z „dzieci Disney’a”. Na Disney Channel mieli swój serial „Jonas”, grali w obu częściach hitowego filmu „Camp Rock”. Poza karierą telewizyjną wydawali własne albumy, na których znalazły się hity takie jak Burnin’ Up, czy S.O.S. 10 lat temu byli bożyszczem nastolatek.
Po tym, jak drogi braci się rozeszły, Joe i Nick działali solo. Grupa Joe – DNCE, radziła sobie całkiem nieźle. Piosenka Cake By The Ocean była światowym hitem. Nick nie pozostawał w tyle i zwrócił na siebie uwagę publiczności m.in. duetem z Tove Lo, w piosence Close. Czy warto więc było porzucić całkiem dobrze rozwijające się solowe kariery, na rzecz powrotu do przeszłości? Sprawdźmy to!
Pierwszą pozycję na albumie jest Sucker. Utwór momentalnie stał się hitem! Nic dziwnego. Wokale Joe i Nicka świetnie ze sobą współpracują i robią tu ogromną robotę, tekst jest chwytliwy, a warstwa instrumentalna zróżnicowana i ciekawa – od syntezatorów, przez świetną perkusję, po równie dobry bas.
Dalej pojawia się drugi singiel z albumu, Cool, równie momentalnie zapadający w pamięci. W tekście pojawia się odniesieniu m.in. do żony Joe – Sophie Turner („Sittin’ there, winning like it’s Game of Thrones”) oraz ostatniego solowego albumie Nicka („And now that we’ve made it, how complicated was last year?”). W piosence słyszymy też, niestety krótką, solówkę gitarową Kevina.
Urywane akordy syntezatora w Only Human rozpoczynają część albumu zdecydowanie bardziej elektroniczną. Tu pojawia się problem. Z jednej strony brzmi to naprawdę nieźle, ale z drugiej… Gdzie w tym wszystkim miejsce dla Kevina? Kolejna piosenka – I Believe – to ponowne odniesienia do życia, tym razem tylko jednego z Jonasów – Nicka. Nick i jego małżonka, Priyanka Chopra, pobrali się po niecałym roku znajomości, co oczywiście spotkało się z publiczną krytyką. Nick jednak odpowiada na wszelkie zarzuty szczerym i pięknym wyznaniem miłości. „’Cause you show me something I can’t live without / I believe, I believe, I believe / When you hold me, it’s like Heaven coming down”.
Used To Be jest jedną ze spokojniejszych pozycji na wydawnictwie. Pomimo tego, nie zanudza słuchacza, a stanowi pewnego rodzaju moment wytchnienia, kiedy to wczuwamy się w hipnotyzujący bit i w pełni poddajemy muzyce. Jest to także jedna z tych pozycji, nad którymi pracował, znany z zespołu One Republic, Ryan Tedder. Zdecydowanie da się tu wyczuć jego rękę. Muzyka w kolejnej ścieżce, Every Single Time, przynosi na myśl.. reggae. Miłe zaskoczenie, które o dziwo, wypada naprawdę naturalnie i interesująco!
W Don’t Throw It Away dominuje Nick. Co więcej, piosenka momentalnie skojarzyła mi się z jego solową twórczością. Pomimo tego, absolutnie nie odbiega od całościowego brzmienia albumu, a doskonale się w nie wpasowuje. Kolejny utwór – Love Her – bazuje na stałym motywie gitary (coś dla wielbicieli Kevina!), a tekst jest wyrazem romantyzmu tkwiącego w braciach Jonas: „And they say love can hurt / But seein’ her smile will get you every time”.
Happy When I’m Sad to pozycja, z którą bez wątpienia utożsamiać się będzie wielu słuchaczy. Warstwa muzyczna utworu, z doskonałą perkusją, gitarą i pianinem, stwarzają taneczny nastrój, nieco przewrotny w odniesieniu do tekstu. Opowiada on bowiem o tym, jak błędnie czasami oceniamy innych, czy też błędnie zostajemy odbierani przez innych. Maski codzienności, ukrywanie swojego prawdziwego oblicza. W punkt Panowie!
Trust i falset Joe Jonasa! Nie wiedziałam, ale właśnie tego potrzebowałam! Absolutnie to wokal Joe jest głównym punktem utworu. Strangers rozpoczyna intro perkusji i to ona dominuje w warstwie muzycznej. Pojawia się też dość słabo słyszalna gitara. Znowu nasuwa się więc na myśl pytanie, co z Kevinem? Uwydatnienie brzmienia gitary, czy też wkomponowanie w utwór pokaźnej solówki gitarowej, nikomu by nie zaszkodziło, a dało możliwość wykazania się najstarszemu z braci.
Hesitate to kolejny utwór adresowany do konkretnej osoby. Tym razem to Joe śpiewa w kierunku swojej świeżo poślubionej małżonki – Sophie. To wyznanie miłości przypadło mi do gustu zdecydowanie bardziej, zarówno lirycznie, jak i muzycznie. Hesitate to wyciskacz łez, szczególnie w momencie, kiedy pełen emocji wokal Joe zostaje wsparty brzmieniem skrzypiec.
Rollercoaster stanowi powrót braci do początków ich kariery. „It was fun when we were young and now we’re older / Those days when we were broke in California”. Refren utworu jest bardzo skoczny i z pewnością na koncertach będzie wywoływał istne szaleństwo wśród publiczności. Album kończy Comeback. Tytuł adekwatny do zaistniałej sytuacji. „Come back to me, baby, I’ll come back to you”.
Odpalając płytę spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Czegoś w stylu „dawnych braci Jonas” – więcej pop-rocka, zdecydowanie mniej elektroniki. Nie jestem albumem zawiedziona, wręcz przeciwnie. Uważam, że jest to naprawdę przyjemne dla uszu wydawnictwo, na którym znajduje się wiele potencjalnych hitów. Jedyne co do mnie nie przemawia, to ograniczenie gitar. Liczę na to, że aranżacje na koncertach uwydatnią brzmienie tego instrumentu. Nie widzę bowiem na tym albumie zbyt wiele przestrzeni dla Kevina, który bez wątpienia jest równie utalentowanym wykonawcą, co jego młodsi bracia. Niemniej jednak, polecam wydawnictwo każdemu – nie tylko zagorzałym wielbicielom Jonasów. Nie jest to już bowiem typowy krążek dla nastolatek, a wakacyjna, popowa porcja świetnych wokali, niezłej muzyki i całkiem dobrych tekstów.
- Data premiery: 07 06 2019
- Single: Sucker, Cool

