John Legend – Bigger Love (2020), recenzja Sebastiana Torbicza

Inne recenzje

John Legend należy do grona artystów szczególnie uzdolnionych. Wokalista, kompozytor, producent, aktor i muzyk, jak widać posiada wiele talentów. Największym z nich jest chyba jednak mimo wszystko talent do komponowania i śpiewu. Świadczyć o tym mogą zdobyte przez niego liczne nagrody, w tym Oskar i Złoty Glob za utwór Glory, oraz 11 nagród Grammy w jego kolekcji.

Mimo panującej na świecie pandemii koronawirusa, John nie zrezygnował ze swoich muzycznych planów na ten rok, dzięki czemu 19 czerwca ukazał się jego siódmy studyjny album – Bigger Love. Wyprodukowany został za pośrednictwem wytwórni Columbia Records. Znalazło się na nim aż 16 kompozycji. Przy tworzeniu kompozycji swój udział mieli m.in. Charlie Puth oraz Julia Michaels. Na swoim najnowszym wydawnictwie Legend pokazuje swoje nieco inne oblicze. Nie mamy tu stricte nastawienia na brzmienia R&B, ale trochę zabawy dźwiękiem i stylem.

Dwa pierwsze utwory, czyli Ooh Laa oraz Actions, odpowiednio wprowadzają słuchacza w nastrój albumu. John od razu pokazuje w nich na co go stać jeśli chodzi o kwestie wokalne, jak i myśl kompozytorską. Szczególnie w Actions mamy powiew świeżości. Lekko poprowadzona melodia, hipnotyzujący bas i fajne chórki w tle, wypełniające wolne przestrzenie. Kompozycja ta jest również jednym z singli promujących wydawnictwo. Równie ciekawie zrobione jest I Do. Bardzo ambitny utwór. Płynie na dużym flow. Momentami slapowane przejścia basu, delikatna i fajnie brzmiąca gitara rytmiczna w refrenach. Z każdym kolejnym utworem, mamy zmianę nastroju od romantycznego, do zabawy. One Life to kompozycja zdecydowanie bardziej funkowa. Znów muszę wspomnieć o linii basu, gdyż jest po prostu świetna. Legendowi przypasowały chyba chórki w tle, ale i nie tylko jemu. Mnie również się podobają, dodają wiele jakości.

Imprezowy nastrój wyhamowuje utwór numer pięć, czyli Wild, z udziałem Gary’ego Clarka Jr. To utwór zdecydowanie w spokojniejszym tonie. Klimatycznie w stylu R&B, momentami z potężnymi chórami przechodzi w gospel. Głosy Johna i Clarka idealnie się tu uzupełniają. Na uwagę zasługują gitarowe wstawki tego drugiego i świetne, klimatyczne solo, jako wisienka na torcie. Po spowolnieniu nadchodzi tytułowe Bigger Love. Moim zdaniem ma on szansę stać się hitem w najbliższych miesiącach. Dobry banger, z klubowymi rytmami i głębokim basem pobudzającym człowieka do ruchu. Następnie mamy znów kilka wolniejszych kawałków. U Move, I Move z udziałem Jhene Aiko, Favorite Place oraz typową balladę w stylu Legenda Slow Cooker.

Conversations In The Dark, to pierwszy z singli promujących album i jak dotychczas chyba najbardziej znany z niego utwór. Od początku roku gościł w głośnikach wielu rozgłośni radiowych. Kompozycja bardzo charakterystyczna dla artysty. Wszystko skupia się wokół melodii granej przez gitarę i uwielbiany przez Johna fortepian. Kilka kolejnych utworów to gościnne udziały Koffee, Rapsody i Campera. Całość zamykają utwory Always i Never Break. Pierwszy z nich to żywsza kompozycja R&B z domieszką instrumentów smyczkowych i odrobiną elektroniki. Natomiast Never Break to wyrazista ballada, niczym hymn, oparta na fortepianie i znów potężnych brzmieniowo chórkach.

Bigger Love, to ciekawy album w dorobku Johna Legenda. Nie jest on do końca tym, czym przyzwyczaił nas swoją poprzednią twórczością. Podoba mi się jego otwartość na mieszanie stylistyczne i eksperymenty. Mógł przecież wydać album w stylu R&B i nikt by nic nie powiedział. On natomiast postanowił się sprawdzić, co rzadko zdarza się artystom jego pokroju. Myślę, że wyszło mu to na dobre. Minusem jest w moim odczuciu ilość utworów. 16 kompozycji o miłości, skierowanych do jego żony w pewnym momencie może przytłoczyć słuchacza, szczególnie we fragmentach, gdzie mamy więcej wolnych utworów. Jako całość jednak, oceniam Bigger Love bardzo pozytywnie, jako zaskoczenie, doceniając kunszt Johna. Kilka utworów na pewno zagości na jakiś czas na mojej playliście umilając wieczory przy muzyce, czy towarzysząc w trakcie jazdy samochodem.

John Legend - Bigger Love
  • Data premiery: 19 06 2020
  • Single: Conversations In The Dark, Actions, Bigger Love
Najlepsze utwory: Bigger Love, Conversations In The Dark, One Life
Najsłabsze utwory: Slow Cooker, Favourite Place, U Move, I Move


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Sebastian Torbicz
Sebastian Torbicz
Muzykolog, absolwent KULu w Lublinie. W wolnych chwilach lubi słuchać Bon Jovi, Delty Goodrem, muzyki francuskiej i wielu innych artystów. Ulubione gatunki to rock i pop. Otwarty na poszukiwanie i odkrywanie nowości w muzycznym świecie. Prywatnie muzyk samouk.

Czytaj również

John Legend należy do grona artystów szczególnie uzdolnionych. Wokalista, kompozytor, producent, aktor i muzyk, jak widać posiada wiele talentów. Największym z nich jest chyba jednak mimo wszystko talent do komponowania i śpiewu. Świadczyć o tym mogą zdobyte przez niego liczne nagrody, w tym Oskar...John Legend - Bigger Love (2020), recenzja Sebastiana Torbicza