Janine & the Mixtape – XX EP (2015), recenzja Oli Lis

Janine and the Mixtape (Janine Foster) to 26-letnia wschodząca gwiazda muzyki r&b, która ciekawie miesza z pop, indie i hip hopem, tworząc oryginalną emocjonalną mieszankę. Billboard określił ją jako „robiącą lekkie zamieszanie na listach swoim przydymionym głosem”. Artystka pochodzi z Nowej Zelandii, jednak przeprowadziła się do Nowego Jorku, żeby zająć się solową karierą muzyczną. A dzisiaj mam dla Was recenzję jej drugiej epki zatytułowanej XX EP.

Album z 8 maja 2015 roku zawiera 6 nowych utworów i 1 b-side. Mimo że pierwsza epka została wydana przez jej własną wytwórnię Little Mixtape Records, a w drugiej weszła we współpracę z Atlantic Records (na terenie USA) oraz Warner Music Group (dla reszty świata), pozostało to bez szkody dla twórczości, a wręcz słychać, że artystka rozwinęła się muzycznie.

Janine zaczęła karierę w roku 2012, gdy wydała singiel Bullets, który pojawił się na EP Dark Mind niespełna rok później. Jednak to singiel Hold Me wywołał największe poruszenie w świecie muzycznym, pojawiając się w 3. sezonie programu Love & Hip Hop: Atlanta, a następnie na listach Billboardu, iTunes oraz Spotify R&B. W kolejnym roku powstał remix z udziałem Pusha T oraz zremasterowane wersje wszystkich piosenek.

Album rozpoczynają pierwsze, tajemnicze i lekko niepokojące dźwięki We Could Be Better. Gdy tylko pojawia się wokal, pojawia się również nieuchwytna nuta smutku. Piosenka jest o tęsknocie za kimś po zerwaniu, słyszymy, że podmiot liryczny świetnie radzi sobie z tą sytuacją i że „tak jest lepiej”. Jednak, mimo że ona nie jest jego, ani on jej, marzy o tym, by należeli do siebie i mówi, że gdyby można było cofnąć czas, byłaby lepszą wersją siebie. Piosenka mnie uspokajała po zerwaniu.

Mimo że utrzymana w podobnym stylu co poprzednia, piosenka When I’m Broken zdumiewa swoją energią, energetycznością i oryginalnym beatem. Janine momentami zaskakuje naprawdę mocnym głosem. Koncentruje się na fakcie, że partner woli ją załamaną i pyta, czy to dlatego wciąż próbuje ją zranić. Sarkastycznie śpiewa, że „na zawsze jest jej dane tylko, gdy jest słaba”. Jest to mocne i niespotykane spojrzenie na miłość trudną, mówi wręcz o znęcaniu się psychicznym (piosenkarka najprawdopodobniej czerpie inspirację z własnego życia, była wykorzystywana seksualnie i sama nieustannie podkreśla, że jej muzyką w 100% odzwierciedla ją samą). Jednak bardziej niż melancholia przez piosenkę przebija złość, która dodaje sił wszystkim ze złamanym sercem.

You Deserve It stanowi kontrast, słyszymy spokojną melodię, tak jakby piosenkarka pogodziła się ze stratą. Jest to piękna wizja miłości, niewątpliwie prawdziwej: pisze, że cieszy się, że jej były znalazł kogoś dla siebie, bo na to zasługuje. Idzie nawet dalej, mówi, że nowa kobieta wydaje się aniołem. Piękna melodia podkreśla tekst i jest z nim w pełnej harmonii. Następnie pojawiają się ciekawie zsyntetyzowane wokale, które jednak nie są nachalne i genialnie podkreślają klimat całości, a w niektórych momentach zachwycają skalą głosu.

Podczas gdy w poprzednich piosenkach bardzo wyraźnie było czuć uspokajająco-relaksujące dźwięki r&b, Old Beside You zaczyna się o wiele bardziej popowo. Janine śpiewa o tym, że czuje, jak się starzeje przy mężczyźnie. Poczucie potęguje jego oziębłość i fakt, że myślała, iż był dobrym człowiekiem. Potem mówi, że całe jego życie nie jest autentyczne i że w końcu przeszła jej miłość do niego. Piosenka, mimo wciąż przeplatającego się jej unikatowego stylu, wydaje się po względem tekstu zwrotek równie dodająca sił po rozstaniu jak Broken-Hearted Girl Beyonce, a dzięki tekstowi i powrotu do r&b w refrenie pomaga wyrzucić z siebie negatywne emocje, odrobinę przypominając pod tym względem RIP Ashanti.

Piąta piosenka Lose My Mind zmienia nastrój na lekki. Uskrzydlająca melodia i wokal rozpoczyna tekst o tym, że narrator straci dla kogoś głowę. Potem jednak śpiewa, że to nie fair i że jeśli człowiek, którego kocha, zmieni zdanie, powinien dać jej znać zanim znajdzie sobie kogoś nowego. Mężczyzny tego nie nazywa „bratnią duszą”, lecz „jej duszą” i śpiewa o tym, że na zewnątrz jest zimno (co na myśl przywodzi piosenkę Hold Me, ale nie w sensie plagiatu). Potem zmienia nastrój w mocno uwodzicielski i seksowny, modyfikując ton głosu, na ten opisywany przez Billboard – „smoky”, a więc przydymiony, kuszący, intrygujący. W trakcie słów „fuck each other over again” wyczuwa się napięcie, które jest niemal zaraźliwe. Następnie piosenka rozwija się wokalnie i muzycznie, dzięki czemu odkrywamy, iż głos Janine potrafi być równie mocny jak Christiny Aguilery.

Epkę xx kończy kolejny lekki, ale i melancholijny utwór This Moment (Eckhart Tolle). Eckhart Tolle to duchowy nauczyciel, niezwiązany z żadną konkretną religią czy tradycją. Janine zaczyna od nawiązania do poprzedniego utworu, śpiewa: „w porządku, jeśli stracę głowę, nie chcę już dłużej myśleć”. W refrenie przy dźwiękach gitary i kolejnego (lecz nieco wyciszonego) podkładu r&b pyta, czy mogą się zatrzymać i skupić na tym, co czują, zapomnieć o czasie i oddać chwili. To dość świeża wersja carpe diem. Mimo że dotyczy stricte tematu miłości, można interpretować ją szerzej. Bridge jest naprawdę pozytywny i uspokajający, gładko przechodzi w refren i outro, które, powoli wyciszone, kończy płytę. Piosenka jest spokojna i słychać, że narrator odnalazł spokój duchowy.

Miesiąc temu Janine podzieliła się b-sidem do płyty o tytule Cold Out. Początek mocno przypomina Hold Me. W ogóle słuchając jej ma się wrażenie, że to zbiórka jej poprzednich pomysłów, zarówno słownych jak i muzycznych. Na zewnątrz jest zimno, cały czas mamy wrażenie, że tą piosenkę już słyszeliśmy w wykonaniu Janine, tak jakby zabrakło świeżego pomysłu. Z jakiegoś powodu druga zwrotka jest o niebo lepsza i właściwie utwór mógłby się dopiero wtedy zaczynać. „Mam dym w płucach”, „wszystko jest mgliste” to moje ulubione linijki, przenoszą mnie w inny wymiar. B-side średnio udany, ale nie tragiczny, jednak lepiej byłoby, gdyby został wydany jako osobny singiel.

Podsumowując, xx to niezwykle oryginalna propozycja muzyczna, która powinna podobać się polskim słuchaczom, którzy często są miłośnikami smutniejszych i poetyckich propozycji. Fanom innej wzrastającej gwiazdy, Melanie Martinez, mogą spodobać się teksty, a każdy zwolennik r&b powinien choć raz przesłuchać jej płyty, gdyż artystka posiada swój własny, oryginalny styl, który według mnie jest równie zachwycający jak swego czasu podkłady Timbalanda (nawet jeśli nie równie przebojowy). Słychać, że artystka rozwinęła się muzycznie i wokalnie. Moim zdaniem każdej piosenki osobno słucha się bardzo dobrze, ale również świetnie brzmią razem jak całość. Żaden tekst ani nuta nie wydają się być przypadkowe. Janine sama pisze muzykę, teksty i miksuje swoje utwory. To niezwykły talent, trochę może jeszcze nieodkryty. Nie mam jednak wątpliwości, że drzemiący w niej potencjał jest równie wielki jak w Justinie Timberlake’u. Mam wielką nadzieję, że niebawem będzie o niej głośno na całym świecie i wszyscy będziemy mogli się zachwycać jej fascynującą (choć nieco melancholijną) wizją miłości i świata ♥.

Jej CAŁEJ muzyki możecie posłuchać tu:

https://soundcloud.com/janineandthemixtape

Czytaj również