Felieton na niedzielę. O tym jak głęboko dna sięga dzisiejsze tekstopisarstwo

Czasami masz ochotę usiąść, włączyć radio i wsłuchać się w głębię dzieła artysty. Ostatnio chciałam spełnić takową zachciankę, usiadłam wygodnie w fotelu, włączyłam radio i… po przełączeniu kilku stacji, na których nie znalazłam nic interesującego uświadomiłam sobie, że z pisaniem piosenek jest coraz gorzej.

– O widzę, że słuchasz Metalliki.
– Nie, kupiłam tą koszulkę, bo była ładna.
– Jesteś fanką Nirvany.
– Kogo?
– Naszywka.
– Aaaa, to, noo Smeel like teen spirit jest super.
– A co jeszcze ci się podoba.
– Nie znam więcej ich kawałków, może jak wydadzą nową płytę to mi się coś spodoba.

Niestety tak bywa. Prawdopodobnie wyolbrzymiłam ten problem, ale mam wrażenie, że tak giną klasyki w dzisiejszych czasach. Zostają zdominowane przez współczesnych. Bardzo dobrze, iż powstają nowe zespoły, muzyka idzie naprzód. Choć nie wiem czy naprzód to dobre słowo, gdyż widząc, a raczej słysząc teksty nowych piosenek, mam wrażenie, że mówimy o cofaniu się.

Wiadomo, że niełatwo jest usiąść i ot tak napisać coś genialnego czy ocierającego się o geniusz. Odnoszę jednak wrażenie, że dziś nie ważna jest treść tak jak kiedyś.

Teraz to musi być po prostu chwytliwe. Musi stać się hitem. Może w tym tkwi problem, zbytnio chcemy coś sprzedać, zbyt mocno kładziemy nacisk na promocje i całą otoczkę z tym związano, a za mało na wykonanie. Kiedyś hit musiał mieć tekst, muzykę, które wywołują dreszcz na skórze i w taki oto sposób przywdziewały miano hitu. Teraz mamy hit lata, hit miesiąca, hit internetu, hit imprezy w ogródku. Może zbyt spłyciliśmy pojęcie hitu, przenosząc je na zbyt wiele utworów? Może za mało wymagamy od hitu? Może to powinno być coś więcej niż po prostu chwytliwy kawałek?

Oszczędność w słowach to niekoniecznie złe zjawisko, ale zapętlanie jednego zdania przez jakieś 6 minut to lekka przesada. Musimy przyznać, że niekiedy tak się dzieje i absurd sięga zenitu. Wiadomo, że refren jest częścią, która musi powtarzać się w piosence, odnoszę jednak wrażenie, iż niektórzy twórcy tekstów na tym kończą swą edukację tekstopisarską. A dzięki takiej małej wiedzy mamy piosenki opiewające w jedno zdanie. A może dziś nie sprawdzają się długie teksty? Choć w to jakoś mi się nie chce wierzyć.

Wartość tych słów niestety również spada na łeb na szyje. Kiedyś było I want to Kiss you In the rain teraz jest I wanna F**k you, b**ch. Wiadomo, że wciąż możemy spotkać znaczące słowa, ale napisałam takie zdanie powyżej, gdyż wydaje mi się, że nastąpił proces marginalizacji wielkich słów, kompleks romantyczności i chęć ukrycia swych uczuć. Mam jednak nadzieję, że to tylko kaprysy nieudolnych pisarzy tekstów, a proces ustąpi na rzecz prawdziwego tekstopisarstwa.

Wulgaryzmy stały się plagą. Idąc obok bloku, stojąc w kolejce do mięsnego czy na przystanku, wszędzie możemy usłyszeć słowa okraszone słowami dla niektórych zastępujące przecinek. Nie chcę tu nikogo oskarżać o używanie wulgaryzmów, sama do świętych nie należę, ale sądzę, iż powinniśmy je ograniczyć do konieczności. Ta plaga przeniosła się także do piosenek. Młodzi ludzie używając wulgaryzmów, obierając zły tok myślenia i wierzą w to, że przekleństwa dodadzą im lat i animuszu. Czy tekstopisarze myślą, że piosenka zyska popularność i stanie się hitem, gdy zostanie okraszona paroma 'przecinkami’? Muzyka to kultura, ale jaką kulturę przekazujemy i czego uczymy w wulgarnych tekstach o niczym?

Zabawa słowem się skończyła? W czasach PRL była cenzura, nie można było śpiewać wszystkiego, co ślina na język przyniesie. Trzeba było nieźle gimnastykować się, by przekazać ważne rzeczy, a cenzor się nie zorientował. Nie tęsknie do tamtych czasów, czy cenzury, ale wtedy trzeba było popracować nad tekstem, zastanowić się jak ubrać w słowa treść, napisać puentę. Czasami to nie była zabawa słowem, a ciężka praca. Kiedyś tekst musiał być o czymś, dziś niekoniecznie.

http://www.youtube.com/watch?v=gzACDJCfQvs

Całe szczęście, jeżeli dobrze poszukać wciąż znajdziemy wartościowych artystów, którzy wkładają całe serce w swą sztukę, a nie marnują swego głosu byleby tylko zarobić. Piosenka powinna być historią, opowiadać o czymś od początku do końca, wzbudzić emocje. Słowa mają być swoistym przekazem dla innych. I tego właśnie chciałabym życzyć wszystkim, którzy układają teksty, plus dobrej muzy i inspiracji.

Czytaj również