7 kwietnia 2018 na scenie Centrum Kulturalno-Kongresowego Jordanki w Toruniu wystąpiła wielka gwiazda, Irena Santor. Artystka pojawiła się na scenie z trzyosobowym zespołem i zabrała słuchaczy w niezwykłą muzyczną podróż.
Początki kariery Ireny Santor sięgają 1951 roku, w którym dołączyła do Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze”. Mimo, że od tego czasu minęło niemal siedemdziesiąt lat, artystka wciąż jest bardzo aktywna zawodowo, regularnie koncertuje oraz nagrywa nowe płyty.
Sobotniego wieczoru toruńska publiczność miała okazję uczestniczyć w koncercie Ireny Santor, który odbył się w Centrum Kulturalno-Kongresowego Jordanki. Koncert rozpoczął się od utworu Ja śpiewam piosenki, który w oryginale wykonywała Hanka Ordonówna. W dalszej części niemal dwugodzinnego występu artystka zaprezentowała zarówno swoje stare, wielkie przeboje takie jak Już nie ma dzikich plaż czy Tych lat nie odda nikt, ale również nowe utwory, które znalazły się na jej ostatnich płytach Kręci mnie ten świat i Punkt widzenia. Przed wykonaniem piosenek artystka przybliżała fanom okoliczności ich powstania i opowiadała o swoich współpracach z wielkimi polskimi autorami tekstów oraz kompozytorami takimi jak Wojciech Młynarski czy Włodzimierz Korcz. Irena Santor w Toruniu wystąpiła w towarzystwie trzyosobowego zespołu, w którego skład weszli Mariusz Dubrawski – fortepian, Wojciech Ruciński – kontrabas i Grzegorz Poliszak – perkusja.
Na uwagę zdecydowanie zasługuje także niesamowita charyzma piosenkarki oraz interakcja w jaką wchodziła ze swoimi fanami, zagadując ich oraz opowiadając anegdoty. Oglądając recital można było donieść wrażenie, że jest to artystka absolutnie kompletna, a po kilkudziesięciu latach obecności na scenie, nie musi już nikomu niczego udowadniać oraz jest kochana i uznawana przez swoich wielbicieli. Nawet drobne pomyłki w tekstach miały swój urok i jak powiedziała sama wokalistka, były najlepszym dowodem na to, że koncert jest na żywo. Irena Santor zaprezentowała się na scenie w znakomitej formie, a ślady infekcji (za które bardzo serdecznie przepraszała) były niemal niezauważalne. Zobaczenie legendy polskiej piosenki na żywo było wspaniałem przeżyciem, a mądre teksty połączone z niesamowitym wokalem Ireny Santor złożyły się na cudowną atmosferę, która panowała podczas koncertu. Występ zakończył się kilkuminutową owacją na stojąco, odśpiewaniem przez bardzo licznie zgromadzonych widzów Sto lat oraz wręczeniem kwiatów.


