Indie rock prosto z Łotwy. Relacja z koncertu Carnival Youth

Carnival Youth to jeden z najciekawszych i najpopularniejszych zespołów nowej fali indie rocka, nie tylko w swojej rodzimej Łotwie, ale i w całej Europie. Grana przez artystów muzyka prezentuje światowy poziom, a słuchając ich koncertu naprawdę trudno odgadnąć, że nie pochodzą z Wielkiej Brytanii – oczywiście do momentu, kiedy na setliście nagle pojawia się utwór w języku łotewskim.

Energetyczny miks łagodnego indie z energetycznym rockiem – tak w dużym skrócie można opisać wykonywaną przez Carnival Youth muzykę. Grający wspólnie od 2012 roku muzycy mają na swoim koncie cztery albumy, w tym jeden w całości w języku łotewskim oraz wydany w sierpniu 2019 najnowszy krążek Good Luck. Carnival Youth grali już koncerty w całej Europie, w tym także na polskim Open’er Festival. Tym razem odwiedzili warszawski klub BARdzo, Bardzo (swoją drogą – nowe, ciekawe miejsce na klubowej mapie alternatywnej Warszawy).

Na otwarcie koncertu muzycy zagrali utwór Birthday, jeden z singli z najnowszego albumu. Potrzeba było jednak trzech utworów, aby zgromadzona w klubie publiczność przestała podpierać ściany i wyszła na parkiet, do czego mocno zachęcał zespół. Zabawa w pełni rozkręciła się podczas przebojowego Octopus. Energetyczne piosenki Carnival Youth przeplatali (mniej licznymi w ich dyskografii) piosenkami melancholijnymi, takimi jak Friends, inspirowane zerwaniem jednego z członków zespołu oraz serialem o tym samym tytule. Utwór ten muzycy wykonali na żywo po raz pierwszy!

Nie zabrakło też kilku ciekawych niespodzianek. Przy świetnym utworze Desktop, poruszającym temat uzależnienia od technologii, Carnival Youth wprowadzili na scenę całkowicie analogowy instrument w postaci lampki z zawieszonymi na niej kubkami. Zagrał na nim klawiszowiec. Kolejnym nietypowym (jak na zespół rockowy) instrumentem, którym posługują się muzycy, jest tamburyn, bardzo ważny element utworu Only The Moon Can See The Sun. Fantastycznie wypadło także Landlord (Die Alone), najdłuższy utwór zespołu z głośnym, ciężkim breakdownem pod koniec.

Carnival Youth złapali świetny kontakt z warszawską publicznością. Opowiedzieli o wyprawie do TKMaxxa, podczas której niczego nie kupili, zachęcali do wspólnego śpiewania prostych refrenów i wyklaskiwania rytmu, a na prośbę publiczności w ramach bisu zagrali jeden utwór po łotewsku (chociaż w tłumie nie było nikogo z Łotwy; były za to osoby, które widziały kilka koncertów Carnival Youth w ich ojczyźnie). Zespół zadbał również o estetyczny wymiar swojego występu, przywożąc ze sobą kolorowe, faliste oświetlenie przypominające gąsienice, które było bardzo przyjemne dla oka.

Podsumowując, koncert Carnival Youth z pewnością nie jednej osobie rozjaśnił deszczowy, warszawski wieczór. Poniżej możecie zobaczyć oraz posłuchać, jak muzycy prezentowali się na scenie.

Czytaj również