Kto z nas nie lubi sobie trochę powymyślać? Kto z nas nie lubi historii „co by było gdyby”? Oto i jesteśmy. Stworzyliśmy dla Was rubrykę, w której będziemy sobie tworzyć fikcyjne scenariusze. Wracamy do starych albumów, których promocja już dawno się zakończyła, single zostały wydane, teledyski nagrane i tyle. Co tydzień wrócimy do jednego, znanego albumu i zaprezentujemy Wam trzy utwory, które śmiało mogłyby być kolejnymi singlami. Warto się z nimi zapoznać, warto o nich nie zapominać. Pamiętajcie, ukryte gemy nigdy nie zostają singlami. Siedzą sobie na płycie i czekają na odkrycie. No więc odkrywamy! Dzisiaj zaczynamy krążkiem Teenage Dream Katy Perry.
Wydawałoby się, że z Teenage Dream nie da się już wycisnąć. Pięć singli numer jeden, olbrzymia sprzedaż każdego z nich, olbrzymi sukces i singli, i albumu. Ale otóż nie. Znaleźliśmy jeszcze trzy kawałki, które zasługują na uwagę.
Circle the Drain
Circle the Drain to Katy Perry zadziorna, Katy zrywająca z wizerunkiem słodkiej popowej księżniczki. Ten utwór wraz z szokującym, albo szalonym, teledyskiem mógłby zdobić nagłówki nie jednej muzycznej strony. Co prawda w takiej kontrowersyjnej odsłonie nie podbiła by pewnie list przebojów (bo nie wszystkim pasowałoby coś takiego), nie mniej jednak na pewno pokazałoby odwagę i „jaja” (w znaczeniu metaforycznym) Perry.
Peacock
Utwór w podobnym stylu, co ten wyżej, byłby doskonałą kontynuacją tamtego – lub jego „zapowiedzią” Jest mniej zadziorny (mimo, że tekst jest bardziej dwuznaczny, ale jednak…) dlatego doskonale spisałby się jako zapowiedź – lub „udobruchanie” tej buńczuczności pokazanej powyżej. Do tego teledysk pełen pięknych, kolorowych pawi (jako dwuznaczna metafora) i jesteśmy w domu.
Doskonale w formie teledysku prezentowałoby się intro Peacock z trasy koncertowej Prismatic World Tour.
Not Like the Movies
Ten utwór jest znany szerszej publiczności, bo był wykonany na gali rozdania popularnych nagród. Jednak mimo to tylko tam pojawił się, a potem zniknął. Moim zdaniem byłby idealnym singlem zamykającym erę Teenage Dream jako ballada, która udowadnia, że Perry śpiewać umie. Dodatkowo przydałyby się 3-4 występy na żywo (takie prawdziwe, akustyczne żywo) w popularnych programach rozrywkowych i znów mamy hit. Ale nie o listy przebojów w tym przypadku głównie by chodziło, a przekonanie publiczności o wokalu Katy Perry.



