Gwiazdą została jeszcze jako nastolatka. Hayley Williams, wokalistka zespołu Paramore, który swoją karierę rozpoczął na scenie pop-punkowej, aby później płynnie podbić mainstream, tym razem postanowiła nam pokazać, co naprawdę kryje się w jej sercu i gra w duszy. Czy jej pierwszy solowy album Petals For Armor dorówna muzyce, którą nagrywała wraz z zespołem?
Talent Hayley Williams odkryto, kiedy wokalistka miała zaledwie czternaście lat. Chociaż planem wytwórni Atlantic początkowo było uczynić z dziewczyny solową gwiazdę pop, Hayley postawiła na swoim – chciała grać w pop-punkowym zespole. Tak też się stało. Pomimo licznych zmian składu oraz nieustających oskarżeń, że Paramore to powstały w wytwórni sztuczny produkt, grupie udało się wydać pięć albumów. Ostatni, opublikowany w 2017 After Laughter, był zdecydowanym odejściem od pop-punkowych korzeni na rzecz przesiąkniętego syntezatorami stylu lat 80, przyprawionego niezwykle szczerymi, często bolesnymi tekstami.

To właśnie tego typu zawartość liryczna jest najwyraźniejszym łącznikiem między twórczością Paramore a solowymi dokonaniami Hayley. Po perturbacjach w życiu prywatnym, które przewróciły do góry nogami świat artystki, Hayley mówi i pisze już tylko szczerze, odsłaniając ogromne połacie swojej duszy. Jest przy tym tak otwarta, że czasami jest to aż niekomfortowe, i w tym leży główna wartość albumu Petals For Armor.
Petals For Armor to album o kobiecości. O bólu, który jest jej nieodłączną częścią. O tym, jak używać subtelności jako śmiercionośnej broni. Tę kwestię porusza już pierwszy utwór, Simmer, który poza świetną konstrukcją muzyczną serwuje nam znakomity tekst o buzującym pod powierzchnią gniewie.
Rage is a quiet thing
Oh, you think that you’ve tamed it
But it’s just lying in wait
Rage, is it in our veins?
Feel it in my face when
When I least expect it
Pozbawione złudzeń liryczne momenty pojawiają się w wielu utworach na Petals For Armor. W Leave It Alone wokalistka zastanawia się, jak wiele osób jeszcze straci, zanim zdąży się na to przygotować, oraz kto straci ją. W doskonałym Dead Horse pośród lekkich, optymistycznych rytmów Hayley śpiewa o zdradzającym ją byłym mężu, wstydzie i winie za rozpad związku, którą częściowo bierze na siebie.
Sometimes it’s good to be the bigger person
But I’m so small I can’t compare
And after all, it’s only fair, yeah
I got what I deserved, I was the other woman first
Na szczęście przygnębienie i złość to nie jedyne emocje, które odnajdujemy na Petals For Armor. Podróż w głąb siebie przyniosła Hayley dużo życiowej mądrości, którą artystka chce teraz inspirować innych, a zwłaszcza kobiety. Roses/Lotus/Violet/Iris to utwór o tym, że nie warto porównywać się z innymi – metafora kwiatowego ogrodu służy ukazaniu faktu, że wszyscy jesteśmy piękni, a każdy na swój sposób. Podnoszące na duchu jest również Watch Me While I Bloom.
Solowy album Hayley Williams nie próbuje szokować głośnymi dźwiękami ani porywać nikogo do tańca. Chociaż momentami mamy tutaj do czynienia z vintage popem w stylu ostatnich dokonań Dua Lipy (Pure Love), a nawet mainstreamowymi brzmieniami (Sugar On The Rim), krążek jest raczej minimalistyczny i skupiony na swoim przesłaniu. Hayley bawi się dźwiękami i w dużej mierze wychodzi jej to znakomicie. Na albumie znalazło się aż piętnaście utworów – osobiście pozbyłabym się trzech (Cinnamon, Over Yet, Taken), aby był nieco bardziej spójny.
Petals For Armor to dla Hayley Williams bardzo naturalny krok w stronę dalszej kariery. Próżno się tutaj doszukiwać młodzieńczego optymizmu charakteryzującego twórczość Paramore – to album stworzony przez dojrzałą kobietę, która z dumą nosi liczne blizny i nie boi się otwarcie mówić o swoich doświadczeniach, niepewności i obawach. Muzycznie artystka nie odkrywa tutaj niczego oszałamiającego, a raczej eksperymentuje, poszukując odpowiedniego dla siebie stylu. Jak na razie jest to styl subtelny i bez fajerwerków, ale za to nastrojowy i pełen refleksji.
- Data premiery: 08 05 2020
- Single: Simmer, Dead Horse
