Nie liczy się cena instrumentów, tylko ich brzmienie. To doskonale udowodnił zespół Mikromusic w projekcie Z Dolnej Półki, który można było usłyszeć w katowickiej Filharmonii.
W świcie gdzie wszyscy dążą do perfekcji, zapominamy o tym, że dosłownie ze wszystkiego można zrobić instrument. Gitara z miski dla kota, czy z opakowaniu po cygarach, akordeon z pierwszej komunii świętej i grzechotki to tylko część nietypowych instrumentów, które można usłyszeć podczas koncertów grupy. Niska jakość instrumentów jednak nie wpływa w żaden sposób na brzmienie, które było doskonałe. Można by uznać, że instrumenty DIY nie pasują do powagi Filharmonii, jednak te skrajne środowiska idealnie się dopełniały.

Zarówno sala jak i balkon były wypełnione co do ostatniego miejsca. Na publiczności można było zobaczyć ludzi z różnych środowisk i grup wiekowych, jednak wszyscy zebrali się po to, by usłyszeć niesamowite kompozycje, które śpiewała cała Polska. Takiego Chłopaka, Krystyno, Niemiłość, czy Na Krzywy Ryj to tylko część utworów, które można było usłyszeć tego wieczoru. Szczególnie ta ostatnia piosenka mną poruszyła. Ten cały wieczór był tak przyjemny, a brzmienie tak idealne, że wydawało się, że obecność tam była ofiarowana tam „na krzywy ryj”. Przed zespołem jeszcze wiele wyjątkowych koncertów, na które warto się wybrać. Takich brzmień nie doświadczy się nigdzie indziej.
















