Gaba Kulka – Kruche (2016), recenzja Doroty Kutnik

1
196

Gaba Kulka wróciła w świetnym stylu. Jej najnowszy album zatytułowany Kruche to wyrafinowana mieszanka różnych muzycznych gatunków. A przeważa oczywiście alternatywa. Miejscami jest po polsku, miejscami po angielsku. To zdecydowanie krążek interesujący muzycznie i po prostu wart uwagi.

Kulka to bez wątpienia pasjonatka w dziedzinie muzyki i artystka posiadająca dużą wyobraźnię. Ma już dość duże doświadczenie na polskim rynku muzycznym, choć nie zawsze za swoją twórczość była doceniana. Na koncie dotychczas miała już sześć albumów studyjnych, a ostatni z nich wydała dwa lata temu. Po The Escapist przyszedł czas na krążek o tytule Kruche ponownie wydany nakładem Mystic Production.

Siódmy album wokalistki otwiera singiel, który mogliśmy usłyszeć przedpremierowo, czyli Still. Już od początku jest ciekawie! Melodia jest trochę niepokojąca, ale na pewno oryginalna. Ten utwór szybko wyląduje w naszej pamięci i nie pozbędziemy się go tak łatwo. Do tego interesujący, animowany klip i mamy całkiem dobrą całość. Jednak potem otrzymujemy dużo spokojniejszy utwór. W Alright, Amanda tkwi jednak trochę zadziorności. Przy okazji piosenek takich jak np. Static czy Brother, chociaż są zupełnie inne, to melodycznie słychać, że aranżacje na tej płycie to jej wielka zaleta. Wydaje mi się, że artystce wychodzi na dobre praca w stałym składzie. Widać, że z Robertem Raszem, Wojtkiem Traczykiem oraz Wacławem Zimplem rozumieją się wręcz świetnie.

Znajdziemy tu jeszcze trochę angielszczyzny, którą Gaba na szczęście posługuje się dobrze, mimo, że polski akcent jest wyczuwalny, wiadomo. Miniature Life początkowo jest balladą, która w refrenie rozwija się tak, że kojarzy mi się z teatrem i musicalem. Zresztą to nie jedyny romans z musicalem na tym krążku. Z kolei Whatsherface to uroczy utwór, Gaba bawi się śpiewem i muzyką, więc jest też dość naturalnie. I Sat By The Ocean też można polubić, za dynamikę, rytm i świetny wokal Kulki. Jednak kiedy słucham Lonely House jest bardzo współcześnie i dziwnie. Nie jest to standardowa piosenka i trochę wytrącono ją z rytmu.

Kiedy dochodzimy do polskiej części utworów z krążka Kruche, łatwo wsłuchać się również w tekst. I wtedy dochodzimy do wniosku, że Gaba Kulka to również całkiem dobra autorka tekstów. Tytułowy utwór jednak nie przypadł mi aż tak bardzo do gustu. Według mnie troszkę za ciężki. Dużo lepiej jest w piosence Zimna dłoń, tu warstwa tekstowa bardzo mi się podoba, nie jest oczywista. Choć słuchając tego utworu momentami na myśl nasuwa mi się Mela Koteluk i myślę, że podobieństwo jest dość słyszalne. W Jeszcze dodatkową zaletą jest zaraźliwa, żywa melodia. Na koniec dostajemy poważny i nieco smutny Jaki kolor. Wydaje mi się, że to najbardziej nostalgiczny utwór, jaki dostajemy na tej płycie.

Gaba Kulka swoim albumem Kruche udowodniła, że jest artystką dojrzałą i wie, co chce tworzyć. Bo mimo, że mamy tu mieszankę wszystkiego, to jakaś spójność jest w tym wszystkim zachowana. Artystka ma swój styl, dobry głos i jest przede wszystkim kreatywna muzycznie. Jej wyobraźnia pozwala tworzyć takie piosenki, że nie wiadomo do jakiego gatunku to przypisać. Ciekawe aranże, fuzja różnych brzmień zdecydowanie mnie przekonują.

1 KOMENTARZ

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.