
Powielany w Internecie cytat głosi, że odbiór piosenki zależy od naszego nastroju – gdy jesteśmy szczęśliwi cieszy nas muzyka, a jeśli jesteśmy smutni dociera do nas znaczenie tekstu. Ale przecież nie wszystkie utwory, zwłaszcza te grane w radio, cechują się głębokim znaczeniem. Przerażająca większość hitów to tylko kilka zapętlonych, niezbyt ambitnych wersów, z podłożonym bitem. Gdzie się podziały piosenki opowiadające wzruszające historie miłosne? Gdzie artyści, którzy patrzyli sercem, czuciem i wiarą? Na szczęście wciąż istnieją i mają się całkiem dobrze. Florence Welch, Lana del Rey i Halsey to wokalistki, których piosenki mieszczą w sobie kalejdoskopy emocji. A jak inaczej nazwać twórczynie tekstów, gdzie metafory ścigają się z hiperbolami, jeśli nie poetkami? Panie korzystając ze swoich talentów, ale też popularności, wydały własne tomiki poezji. Z pewnością mogły liczyć na zyski, ale czy tylko o to chodziło?
Florence Welch, wokalistka indie rockowego zespołu Florence and the Machine, w 2018 roku wydała zbiór Usless Magic, zawierający wiersze, teksty piosenek i rysunki. Opowiada w nim o młodości, chaosie i dorastaniu w Londynie. Piosenka powinna być czymś ponad, dotknąć mojego serca tak bym je wykaszlała i spytała, czy to wystarczy – czytamy tam. Bez wątpienia wiersze Florence mogą być uzupełnieniem do jej twórczości muzycznej. Pierwszym skojarzeniem fanów będzie pewnie utwór South London Forever, który także jest dość ekscentrycznym opisem życia miasta.

Lana del Rey, której nie trzeba chyba przestawiać, w 2020 roku zaprezentowała swój pierwszy, ilustrowany tomik poezji – Violet robi mostek na trawie.
Moje wiersze są szczere i nie próbują być niczym innym niż są, dlatego jestem z nich dumna
Lana del Rey
Lana w prostych, ale trafnych słowach opowiedziała o swojej relacji z Los Angeles i życiu w tym mieście. Na ponad stu stronach namalowała słowny krajobraz, ozdobiony fotografiami i rękopisami. Polskie wydanie zawiera również oryginalny tekst w języku angielskim, co jest pewną pomocą w interpretacji.
Kolejna artystka-poetka to Halsey, która zdobyła popularność śpiewając razem z The Chainsmokers utwór Closer. W swojej książce I Would Leave Me If I Could, Halsey przedstawia świat z perspektywy osoby cierpiącej na chorobę dwubiegunową, mierzącej się z tęsknotą i odrzuceniem. Utwory są autobiograficzne, a przez to ich odbiór jest bardziej intensywny.
Mam nadzieję, że zostaniesz, ale gdybym mogła, sama bym od siebie odeszła
Halsey
Wydaje się, że opublikowanie książki będąc u szczytu popularności to nic trudnego. I rzeczywiście. Wystarczy tylko wyrazić chęć napisania czegokolwiek, a inwestorzy będą ustawiać się w kolejce, żeby podpisać umowę ze znanym nazwiskiem. Książki celebrytów przybrały już chyba każdą formę, zaczynając od poradników, a kończąc na thrillerach. Jednak Florence, Lana i Halsey zdecydowały się na poezję. Być może muzyka to dla nich niewystraczający, zbyt określony, środek wyrazu. Chciały pokazać się z lepszej strony, udowodnić, że rzeczywiście mają coś do powiedzenia i widzą świat szerzej? Wykorzystać swoje pięć minut? A może po prostu spełnić marzenia? Dopóki mogą cieszyć się pisaniem i dawać innym radość słuchania (oraz czytania), chyba nie ma sensu ujmować ich zdolnościom lub kwestionować ich jako poetek. Przecież prawdziwa sztuka sama się broni.

