Eurowizja 2015. Relacje z prób – 20 maja 2015. Relacja z prób otwartych Wielkiej Piątki, Austrii i Australii

Wczorajszy dzień był pełen ogromnych emocji – poznaliśmy pierwszą dziesiątkę krajów, które zawalczą w finale Eurowizji. Centrum prasowe pełne nerwów: od okrzyków radości po smutek. Bycie w centrum wydarzeń i śledzenie wszystkiego z innymi fanami nie może się równać z oglądaniem w zaciszu domowym. Emocje powoli opadają i przyszła pora na drugie próby Wielkiej Piątki, Austrii i Australii. Jesteście gotowi?

Włochy. Il Volo – „Grande Amore”

Majestatyczność, patos – te słowa zdecydowanie oddają charakter całego występu. Nie wiem, czy to tylko moje wrażenia, ale głosy włoskiego trio brzmią jeszcze mocniej niż dotychczas. Całość naprawdę może robić wrażenie i może splynąć wiele głosów – zwłaszcza od damskiej części widowni.

Austria. The Makemakes – „I Am Yours”

Ciężko powiedzieć o tej piosence coś nowego. Na scenie nie dzieje się nic, czasami odnosiłam wrażenie, jak gdyby muzycy, mowa głównie o gitarzyście, znaleźli się na scenie zupełnie przez przypadek i musieli improwizować. Tę piosenkę mogę spokojnie słuchać, jadąc samochodem, na Eurowizji jednak potrzebuję efektu „wow!”.

Hiszpania. Edurne – „Amanecer”

Jest postęp, jeśli chodzi o wokal – zdecydowanie nie słychać tak bardzo nieczystości, które pojawiały się na pierwszych próbach. Jest również nowa kreacja Edurne (jedna z dwóch, które pojawiły się na występie). Całość nadal wygląda dla mnie zbyt parodystycznie – nie kupuję tego.

Niemcy. Ann Sophie – „Black Smoke”

U Ann Sophie widać dużą pewność siebie – umiejętnie gra i flirtuje z kamerą. Scena jest jej. Wokalnie w dalszym ciągu bez zarzutów, nie słychać niedoczystości. Kolejna z wokalistek, która zmieniła strój. Do dwóch razy sztuka?

Wielka Brytania. Electro Velvet – „Still In Love With You”

Można nie lubić tej pozycji, ale na pewno ciężko będzie wyprzeć z pamięci występ brytyjskiego występu. Ile tu się dzieje! Tyle kolorów, tańca, radości. Żeby nie było za mało, mamy jeszcze świecące stroje tancerzy i żeńskiej połowy brytyjskiego duetu. Chyba czuję przesyt.

Francja. Lisa Angell – „N’oubliez pas”

Ciężko znależć w tym utworze jakieś zgrzyty – spokojna, ale jednocześnie nieusypiająca ballada z mocnym wokalem Lisy i wizualizacjami podbijającymi klimat utworu. Czy chwyci za serca widzów?

Australia. Guy Sebastian – „Tonight Again”

Bardzo rytmiczna i wpadająca w ucho piosenka. Zero nieczystości w wokalu Guya, u którego na twarzy cały czas pojawia się uśmiech. Cały występ jest przyjemny w odbiorze, niedający poczucia przesytu. W finale moźe zajść wysoko.

Tekst: Wioleta Pyśkiewicz
Zdjęcia: Thomas Hanses, Andres Putting (EBU)

Czytaj również