Eminem – Music to Be Murdered By – Side B (2020), recenzja Wojtka Chabera

Inne recenzje

Moda na wydawanie płyt bez zapowiedzi rozwija się coraz lepiej. Zjawisko nie jest już tylko domeną undergroundowych wydawnictw i na stale zagościło w mainstreamie. Wariant ten doskonale przetestował już Eminem, który po raz trzeci zaskakuje nas albumem i tym razem, to znacznie lepsza niespodzianka niż poprzednie.

Znalezione obrazy dla zapytania: Music to Be Murdered By – Side B

Minął zaledwie rok od ostatniej płyty w dorobku Slim Shady’ego. Na Music To Be Murdered By śrubował rekord prędkości recytowanych słów, nawiązywał do zamachu w Manchesterze (po czym spadła na niego lawina krytyki) i zabrał głos w sprawie zaostrzenia dostępu do broni w USA. Mieszany odbiór płyty nie przeszkodził zanadto w komercyjnym sukcesie i zdobyciu kolejnej platyny. Nie o tym jednak myślał najbardziej kasowy raper w historii muzyki i może to było jednym z powodów, dla którego jedenaście miesięcy po premierze Music To Be Murdered By wydał jej drugą część z szesnastoma utworami, w których gościnnie występują m. in.: Skylar Grey, Ty Dolla Sign, Dr. Dre czy DJ Premier.

Podchodziłem z pewną obawą do najnowszego albumu Eminema. Trudno spodziewać się już fajerwerków w jego wykonaniu, rapsy mocno się zmieniły od czasu, kiedy był na topie, a Slim Shady jest dobrą personifikacją tezy, że „kiedyś to było, a teraz to nie ma”. Szablon jest od wielu lat ten sam – trzeba zdissować jakąś gwiazdę, nagrać ze dwa trzy kawałki, które wyniosą album na szczyt listy Billboarda, dorzucić jeszcze utwór-szyderę i utwór na poważnie. Proste? Być może, ale tylko, gdy jest się Eminemem. Bo nikomu innemu się to nie udaje. A, że recenzenci krytykują, to już inna sprawa. Tacy już jesteśmy, czepiamy się byle czego.

Liryczna wirtuozeria nadal pozostaje domeną białego rapera z Detroit. Często, niestety, uzupełniona o suche dowcipy, które mało kogo jeszcze śmieszą, ale tego Em chyba nigdy się nie oduczy. Jest kilka nawiązań do pandemii, trochę żalenia się na cancel culture. Ogólnie rzecz biorąc, Slim Shady brzmi trochę, jak boomer w porównaniu z innymi raperami, zwłaszcza z młodego pokolenia. Jest w nim jednak coś takiego, że reakcją na to nie zawsze jest „Ok, boomer”, a kolejne topki na listach przebojów. Skąd się to wzięło? Dzięki armii zmobilizowanych fanów, stojących za Eminemem na dobre i na złe. Sam do pewnego momentu do nich należałem i twierdziłem, że nikt tak nie nawija, jak on. Mogę śmiało napisać, że dalej tak twierdzę, ale muzycznie, Eminem mi się po prostu znudził i niczym już nie potrafi zaskoczyć. Jest jakiś niedzisiejszy. Słucham go już tylko, kiedy wracam do starych rapsów, tak już go skategoryzowałem – „stare rapsy”, nie mylić z nowojorskim old-school hip hop z lat 80.

Technicznie rzecz biorąc, mamy do czynienia z Side B Music To Be Murdered By wydanego rok temu. Poruszamy się w podobnej stylistyce muzycznej z całym wachlarzem spraw społeczno-politycznych do skomentowania. Bo Eminem stał się dyżurnym komentatorem. Trump, koronawirus, Black Lives Matter, metoo, diss na młodych raperów, wychwalanie starych, zgryźliwi krytycy muzyczni, nielojalni fani, przemoc policji – wszystkie te wątki znajdziemy na nowym albumie. Em podszedł do nich z charakterystyczną dla siebie pewnością siebie, mocno trącającą o arogancję z dużą dozą sarkazmu. Jeszcze kilkanaście lat temu miało to swój urok. Dziś to tylko boomerskie biadolenie.

I tych umiejętności żal, bo Eminem wciąż jest prawdziwym geniuszem, stylistą rapowania. Nie da się przejść obojętnie nad misternością układania kolejnych rymów i wypowiadania ich z prędkością karabinu maszynowego. Przez ponad 20 lat obecności Slim Shady’ego na rynku muzycznym tylko tego można było być zawsze pewnym – nikt nie jest w stanie dorównać mu pod względem techniki nawijania. Przydałby się jednak dystans, którego dziś Eminemowi brakuje i nie widać na horyzoncie czegoś, co pomogłoby Marshallowi zatrzymać się na chwilę i przemyśleć swoją karierę. W przeciwnym razie, będziemy wciąż dostawać w krótkich odstępach albumy, wobec których ekscytacje czuć będzie już tylko kurczący się fanbase rapera z Detroit, jak w przypadku obydwu części Music To Be Murdered By.

Eminem - Music To Be Murdered By - Side B
  • Data premiery: 18 12 2020
  • Single: Higher
Najlepsze utwory: Gnat, Higher
Najsłabsze utwory: Favorite Beach, These Demons, Tone Deaf


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Wojtek Chaber
Wojtek Chaberhttps://open.spotify.com/user/wojtek.chaber?si=qfm4waT0Sj2TqsPrFJfU2w
Złośliwi mówią, że mam gust muzyczny siedemdziesięciolatka. Lubię klasyków rocka - Rolling Stonesów, Led Zeppelin czy Pink Floyd. W długie jesienne wieczory zasłuchuję się w muzyce Massive Attack i Nine Inch Nails. Lubię Linkin Park, ale ze starych płyt, a złego nastroju pozbywam się przy dźwiękach Nirvany.

Czytaj również

Moda na wydawanie płyt bez zapowiedzi rozwija się coraz lepiej. Zjawisko nie jest już tylko domeną undergroundowych wydawnictw i na stale zagościło w mainstreamie. Wariant ten doskonale przetestował już Eminem, który po raz trzeci zaskakuje nas albumem i tym razem, to znacznie lepsza niespodzianka...Eminem – Music to Be Murdered By – Side B (2020), recenzja Wojtka Chabera