W chwili obecnej jestem jedną z najszczęśliwszych osób na świecie. Dlaczego? Otóż dlatego, że już kilka miesięcy temu poznałem twórczość Ellie Goulding, dzięki czemu mogłem z niecierpliwością czekać na jej najnowszy album. Płytę Halcyon można przesłuchiwać już od kilku dni, ja natomiast z ogromną radością dopiszę nowe dzieło Goulding do swojej listy recenzowanych krążków.
Nie będę skupiał się na poszczególnych utworach z tego albumu, gdyż często powtarzałbym się pisząc, że są po prostu świetne. Ogólnie rzecz biorąc, Halcyon to połączenie czternastu kompozycji, w zupełnie innych stylach, co zadowoli każdego fana muzyki. Ja, jako że słucham dosłownie wszystkiego, nie mogłem marudzić i cały album z chęcią słucham po raz kolejny.
Muszę w tym momencie mocno pogratulować wszystkim producentom tego krążka, bo muzyka skomponowana przez nich jest naprawdę mistrzowska, a większość artystów będących na topie, powinno po prostu wziąć przykład z Ellie. Jim Eliot (który nagrał większość piosenek z tej płyty), MONSTA, Mike Spencer, BillBoard, Fortis, Parker, Starsmith czy w końcu Calvin Harris – to osoby, którym należą się ogromne gratulacje za Halcyon.
Głównym atutem tej płyty jest oczywiście wokal Ellie Goulding, w którym zakochałem się już kilka miesięcy temu. Nie znam obecnie artystki, z podobnym wokalem do Ellie, co sprawia, że jest ona naprawdę wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju na obecnej scenie muzycznej. Za sam wokal ubóstwiam Ellie (inne jej plusy to oczywiście wygląd) i nie sądzę, że może mi się ona w ciągu kilku następnych lat znudzić.
Płyta ma oczywiście swoje słabe momenty. Słabe jednak one są dla mnie, gdyż nie lubię utworów w stylu Dead in the Water czy Explosions. Nie są one dla mnie, jednak innym fanom jej muzyki mogą się oczywiście spodobać.
Muszę na koniec tej recenzji wszystkich zachęcić do kupna tej płyty. Sam zamówiłem już Halcyon i niecierpliwie czekam na jej dostarczenie (uroki mieszkania w mniejszym mieście, gdzie nie mam dostępu do zakupu premier muzycznych). Album powinien spodobać się każdemu i to nie wyłącznie za sprawą podkładów na wysokim poziomie, a dzięki magicznemu wokalowi Ellie Goulding, która za każdym razem będzie mnie nim zapraszać do odsłuchiwania kolejnych jej piosenek. Śmiało mogę stwierdzić, że Halcyon jest najlepszym krążkiem jaki przesłuchałem w 2012 roku, co cieszy, bo tego się przed wysłuchaniem nie spodziewałem.



