Gdyby komuś wydawało się, że amerykańskie raperki mają problem z przebiciem się do szerszej publiczności, to powinien spojrzeć na polskie realia. Na rodzimym rynku muzycznym szlaki próbowała przetrzeć WdoWA, Lilu, AdMa i Guova. Żadna z nich nie przetrwała sezonu. Dziś wkracza pełna wkurwienia, złości i pieniędzy – DZIARMA, która nie bierze jeńców.

Agata Dziarmagowska wyjebała drzwi z mocnego kopa i bezkompromisowo, nie pytając nikogo o zdanie, jak przystało na ostrą zawodniczkę, wtargnęła na rap scenę. To, co spotkało ją na początku kariery, przełożyło się na to, jaką osobą jest teraz i skąd wzięło się w Niej tyle „wkurwu”. Świetnie opisuje to zamykający mini-album kawałek – Bo$$ B!tch. Na V, artystka rozlicza się z demonami przeszłości. Zrywa też łatki, które przypięto nie tylko jej na początku kariery, ale także jej koleżankom po fachu i wszystkim dziewczynom. Dziarmagowska stereotypom mówi stanowcze nie i wyraźnie nakreśla, że nad tą erą stawia krzyżyk. Kończy publiczne oczernianie. „Moje miejsce jest w kuchni dziwko, idę zgotować sobie cudną przyszłość”
Na wydawnictwie nie poświęcono nawet sekundy na uzalażanie się. Dziarmagowska prezentuje się jako silna dziewczyna, do której nikt nie ma podejścia. Zjada znaczną część nowej fali, która kreuje się w Polsce i ze stalową tarczą odbija krytykę.
Artystka nie oszczędza sobie w słowach. Nie chce uchodzić za grzeczną dziewczynkę. Wie, że taka zostanie szybko zniszczona. Zakłada maskę pewnej siebie suki i w Liczi masakruje swojego kochanka. „Tak po ludzku to mi Ciebie nawet trochę szkoda, wariat. Jaka ona by nie była, żadna ona to nie Dziarma. Szkoda mi jej tak po ludzku, bo jest substytutem, pieprzy typa, który stracił wszystko myśląc krótkim fiutem […] te warkocze co służyły Ci za lejce kiedyś, już nie dotkniesz typie, bo Ci złamię recę wtedy.”. To ona próbuje ustalić reguły gry i przebijając się przez tłum, staje na jego czele – krzycząc najgłośniej.
Wielkie szczęście, że Dziarmagowską zainteresował się duet PRO8L3M, z którego Steez wziął ją pod swoją opiekę. Słychać jego wyraźny wpływ na aktualną twórczość Agaty. Nie zdziwię się, jeśli przy materiale maczał swoje palce. Dzisiaj artystka jest jedną z niewielu dziewczyn w rap grze, które nie tylko mają potencjał, ale też jest na tyle plastyczna, że można z Niej uformować solidną reprezentantkę, która zapadnie na długo w pamięci i przebije się do czołówki polskiego rapu. Pomimo że produkcje nie są odkrywcze i wyraźnie zaczerpniętę zza wielkiego ocenu, to Dziarma pływa w nich jak ryba w wodzie. W Pliku siada chociażby jak Cardi B w Press.
V pokazuje wiele, ale wiele też zostawia za kurtyną. Wydawnictwo pokazało, że Dziarmagowska jest dobrym graczem i ma coś więcej do zaoferowania. Pozostawia niedosyt i grożąc palcem, uwodzi jak wąż z okładki. Nie tylko uwodzi, ale bezlitośnie kąsa i zostawia za sobą tuziny ofiar.
W końcu doczekaliśmy się raperki, która nie tworzy rapu z elementami popu, żeby przebić się do szerszej publiki. Ale dzięki niezliczonej dozie charyzmy, wyjątkowej osobowości i siły przebicia, wykonując klasyczny, wulgarny rap ze starej szkoły w akompaniamencie muzyki nowej fali, ma szansę osiągnąć wiele. Potencjał ogromny, zaplecze imponujące. Tylko czy to wystarczy, żeby na tronie utrzymać się dłużej niż jeden sezon? Długa droga, ale mocny start.
- Data premiery: 18 12 2019
- Single: PLIK
