The Dumplings to jeden z najgorętszych duetów ostatnich lat na polskiej scenie muzycznej. Zaistnieli dzięki internetowemu programowi, a dziś są jednymi z czołowych przedstawicieli swojej stylistyki w Polsce. Byliśmy na ich koncercie w Toruniu. Przeczytajcie parę słów z tego wydarzenia i obejrzyjcie zdjęcia naszego kolegi Jakuba Molina.
Zanim jednak na scenę wkroczyła formacja The Dumplings, zaprezentował się zespół Sztokholm. Wystąpił on w ramach supportu w ponad półgodzinnym secie, klimatycznie nawiązującym do ostrej odmiany dance’u, muzyki klubowej, eksperymentalnej i momentami po prostu dziwnej dla przeciętnego słuchacza. Dobrze, że istnieją takie toruńsko-bydgoskie formacje, jednak muszą one popracować nad ogólnym wyrazem i tym, co chcą przekazać.
My jednak z niecierpliwością czekaliśmy na występ duetu The Dumplings, z twórczością którego mieliśmy się spotkać już rok temu na Open’er Festival. Występ jednak został odwołany i czekaliśmy na koncert blisko naszego piernikowego miasta. The Dumplings tworzą: na maksa zdolna wokalistka Justyna Święs i nie mniej utalentowany Kuba Karaś, odpowiedzialny głównie za muzykę. Szerzej poznać mogliśmy ich w programie 20m2 Łukasza. Od tego momentu stali się bardzo rozchwytywani, zagrali masę koncertów i obskoczyli wszystkie większe festiwale w Polsce, i nie tylko. Przełom nastąpił w maju ubiegłego roku, kiedy to na rynek trafiła ich debiutancka płyta No Bad Days, bardzo chwalona zarówno przez słuchaczy jak i krytyków muzycznych.
Ten występ to dowód na to jak niewiele trzeba, aby tworzyć dobrą muzykę w tak młodym wieku. Wszystko jest dopracowane w najmniejszym elemencie i choć wygląda minimalistycznie, daje wielki efekt. Duet zaprezentował nam przede wszystkim materiał ze swojej debiutanckiej płyty, często jednak w nowych, zmienionych aranżacjach. Nie zabrakło więc ani eklektycznego Betonowego lasu, świeżego powiewu Mew czy nieco melancholijnego How Many Knives. Ku mojej uciesze zabrzmiał też hidden track Sunny Day, tak bardzo przeze mnie uwielbiany. Justyna udowadniała z każdym utworem, że ma piękny głos, z każdą piosenką hipnotyzowała nas dźwiękiem co raz bardziej. Szczególnie było to słychać w typowo wysokich tonach, do których nas przyzwyczaiła. Nie można też zapomnieć o Kubie, który odpowiedzialny jest za muzykę. Bardzo zręcznie mu to wszystko wychodziło. No i gra na gitarze, ubóstwiam ją!
Na koncercie pojawiła się też zajawka nowego materiału. I choć nie pamiętam tytułu utworu, trzeba przyznać, że brzmiał on bardzo dobrze i jest świetną kontynuacją No Bad Days. Bardzo liczę, że materiał pojawi się jeszcze w tym roku, a co za tym idzie, wydana zostanie nowa płyta. Usłyszeliśmy także dwa covery. I choć pierwszego się spodziewałem (utwór duetu Rebeka, jedna druga zespołu odpowiedzialna jest za produkcję ich krążka), to drugi mnie zaskoczył całkowicie. Był nim jeden z utworów francuskiego bandu Noir Désir.
Szkoda, że nie usłyszeliśmy piosenki Słodko-słony cios, która wg Kuby „umarła”. W zamian dostaliśmy przepiękną kompozycję Nie słucham, w jeszcze bardziej minimalistycznej odsłonie niż na albumie. Słychać było nawet śpiewy publiczności.
The Dumplings to zdecydowanie głos młodego pokolenia. Druga wizyta w klubie NRD pokazała co zmieniło się od momentu ostatniej wizyty. Wówczas słuchała ich garstka ludzi, teraz klub wypełniony był po brzegi. Cieszy fakt, że młodzi ludzie potrafią tworzyć muzykę z pasją, niekonwencjonalną i trochę nowatorską. Cieszy też, obecność tylu ludzi na koncercie. Oby więcej takich koncertów.
A już w niedzielę widzimy się w klubie Lizard King Toruń na koncercie Fisz Emade Tworzywo. Do zobaczenia! ;)




















