Duet Rebeka wystąpił w toruńskim Lizard King. Relacja Łukasza Jaćkiewicza i zdjęcia Jakuba Molina

Czytając czasami zapowiedzi nowych płyt na Empiku mam wrażenie, że są zakłamane i nie oddają tego co na nich znajdziemy. Tak jednak nie było z Davos od Rebeki. Powiem więcej, to co słyszymy na koncertach pokazuje jeszcze większą moc. Co jeszcze?

Statystyczny polski telewidz zna duet Rebeka, choć sam o tym nie wie. Włączając telewizję TVN, chcąc czy nie chcąc, w końcu trafi na reklamy i w którymś momencie usłyszy Stars, piosenkę promującą ramówkę tej stacji. Większość z nas wciąż nie ma jednak świadomości, że to właśnie Rebeka – polski zespół, który podbija elektroniczno – alternatywne parkiety.

Moje pierwsze spotkanie zespołem odbyło się dość dawno, bo pamiętam jak debiutowali tymże utworem, wydając później świetną płytę Hellada. Moje oczekiwania względem ich wciąż rosły i gdy wydali Davos, dali mi powód do dumy. Tworzy się polska muzyka na wysokim poziomie, która niczym nie odbiega od tej zagranicznej, którą tak się chwali w mediach. Bo czy gdyby ktoś teraz nie wiedział, że to nasz, krajowy band, rozpoznałby, że stoi za nim dwójka utalentowanych Polaków? Nie sądzę. Dodajmy, że zespół tworzy wszystko po angielsku, a wyjątkiem od reguły jest jeden polskojęzyczny kawałek Białe Kwiaty. Moim zdaniem bomba.

Duet pojawił się w Toruniu w ramach trasy promującej nowy album, a niespodzianką dla nas była… babcia Bartosza na widowni, dzięki której usłyszeliśmy potem kilka dodatkowych utworów. Na scenie usłyszeliśmy przekrojówkę obu krążków, jakie do tej wydali, ale nie ukrywam, że bardzo czekałem na kawałki z Davos. Było więc rozpoczynające całe show The Trip, The Wish, Perfect Man czy wcześniej wspomniane Białe Kwiaty, które zostały tak przearanżowane, że ledwo poznałem efekt końcowy. Tu wielkie brawa należą się syntezatorom, które perfekcyjnie obsługują i dzięki którym cieszymy się z nowych dźwięków, jakie nam prezentują. Iwona oczywiście zaśpiewała nam również świetne Breath czy Falling. Warstwa muzyczna skłaniała nas do tańca i zabawy.

Jeśli ktoś myśli, że na koncertach setlista to wyrocznia i nic w niej nie można dodać ani poprzestawiać, to w przypadku duetu Rebeka mógł się pomylić. Iwona i Bartosz zagrali łącznie cztery bisy, prezentując na przykład wszystkim znane Stars i po raz pierwszy tego wieczoru najbardziej radosny utwór z płyty, jak sami twierdzą – Today. Toruńska publiczność była nader roztańczona i nie trzeba chyba dodawać, że po raz pierwszy na ich koncertach zdarzyło się tyle bisów? Cztery, albo aż cztery – czujemy się wyjątkowo. Do zobaczenia na następnych koncertach.

Zdjęcia – Jakub Molin

Czytaj również