Gdy w marcu odbyła się premiera Future Nostalgii, wiedziałam, że to nie tylko jedno z najbardziej wyczekiwanych wydawnictw tego roku – ale również jedno z najlepszych. Mimo że moda na powroty do lat 80. opanowała scenę muzyczną, a albumów utrzymanych w klimacie hitów z przeszłości wciąż przybywa, Future Nostalgia nadal jest moim zdecydowanym faworytem Brytyjka jednak nie poprzestała na wpadających w ucho bitach – zainspirowana organizowanymi na ZOOM’ie tanecznymi spotkaniami fanów, Dua Lipa postanowiła rzucić w nas imprezową petardą. Wraz z Club Future Nostalgia, remixowym albumem stworzonym we współpracy z amerykańską didżejką The Blessed Madonna oraz szeregiem innych twórców, porywa nas do tańca niczym na parkietach najlepszych klubów świata.

Najnowsze dzieło Duy Lipy składa się z siedemnastu pozycji, wśród których znajdziemy nie tylko znane nam wcześniej kawałki, ale również niewydane wcześniej utwory. Lista zaprosznych gości nie zniechęca. Na trackliście nie zabrakło supergwiazd, takich jak Madonna, Gwen Stefani, Mark Ronson czy Missy Elliott, starych wyjadaczy house’u, jak i świeżych twarzy remixowego świata. Sięgając po album, na nic się nie nastawiałam. Postanowiłam potraktować Club Future Nostalgia jak eksperyment, prezent dla lubujących się w house i muzyce klubowej fanów oraz szansę na ponowne zanurzenie się w, tym razem odświeżonej, Future Nostalgii. Okazało się, że zaserwowane nam pod koniec wakacji wydawnictwo to niesamowita mieszanka klimatów lat 80., 90., jak i bieżących trendów. Podrasowane kawałki nie tracą swojego klimatu, utrzymywane w klimacie retro odzwierciedlają wizję Duy. Muzykom udało się podkreślić w piosenkach to co najlepsze, podkręcić tempo, zarazem nie pozbawiając ich atutów, które w oryginałach podbiły serca fanów.
Album zaczyna się wraz z witającymi słuchaczy słowami artystki oraz tytułowym, wprowadzającym nas w klimat wydawnictwa numerem, do którego brytyjski didżej Joe Goddard, znanego z synth-popowej grupy Hot-Chip, dorzucił kilka syntezatorów. Płynne przejścia oraz porywające do tańca dynamiczne, lecz nieprzesadzone bity pozwalają niemalże niezauważalnie przenieść się do dyskotekowego świata. Zwykle intensywna, dynamiczna muzyka co jakiś czas zwalnia, uwypuklając najciekawsze rozwiązania zastosowane przez artystów. Najpierw wirujemy w rytm utrzymanego w klimacie lat 90. Cool, by później dać się porwać przepuszczonemu przez ręce amerykańskiej legendy house’u Masters Of Work nietuzinkowemu, pulsującemu Pretty Please. Odpoczywamy na spokojniejszym – co nie znaczy, że nudnym! – Break My Heart, by poderwać się z kanapy słysząc elektryzujące Levitating. To najbardziej wyczekiwany kawałek wydawnictwa, w którym możemy usłyszeć jedyną w swoim rodzaju królową popu – samą Madonnę. W Hallucinate czeka nas kolejna niespodzianka – sample ze znanego każdemu hitu Hollaback Girl autorstwa Gwen Stefani. Samej gwiazdy również nie zabrakło na wydawnictwie, bowiem możemy ją usłyszeć u boku Duy w nucie Physical spowolnionej przez nadającego jej charakteru Marka Ronsona. Z kolei w Good In Bed Gen Hoshino sprytnie ulokował sample z Moments in Love Art of Noise czy Buffalo Stance Neneh Cherry. Oprócz przebojów z Future Nostalgii, na albumie znalazła się podkręcona wersja hitu stworzonego w duecie z BLACKPINK Kiss and Make Up, a także dwa niewydane wcześniej kawałki – odrzut z ostatecznej wersji albumu Love Is Religon oraz That Kind Of Woman.
Trzeba przyznać, że zgromadzeni przez Duę Lipę wykonawcy podeszli do zagadnienia z kreatywnością, zaangażowaniem i pasją, by łącząc swoje siły, zapewnić odbiorcom ekscytującą mieszankę dźwięków, gatunków i nurtów. Wybitni muzycy klubowej muzyki dali z siebie wszystko, aby nie tylko podzielić się ze słuchaczami odświeżoną Future Nostalgią, ale również sprawić, by narodziła się ponownie.
Czy to oznacza przyjście na świat lepszej Future Nostalgii? Moim zdaniem nie, mimo że połączenie pierwszorzędnego popu z klubowymi kompozycjami to świeża, bardzo ciekawa propozycja, pozwalająca artystom pobawić się muzyką, a nam – fanom – posłuchać czegoś nowego. Dzięki Club Future Nostalgia brak imprez spowodowany pandemią, nie wydaje się już tak straszny – przecież każdy z nas może poderwać się do tańca, czy to w wyobraźni, na parkiecie w salonie czy kuchennych kaflach. Winda do dyskotekowego nieba znów ruszyła, pozostaje tylko do niej wsiąść!
- Data premiery: 28 08 2020
- Single: Levitating
