W pierwszym odcinku na żywo do finału awansowali reprezentanci hip-hopu Sachiel i lekkiego disco-polo Piękni i Młodzi. Jak było tym razem? Przekonajcie się sami.
Odcinek rozpoczął występ studentów z Kraków Street Band. W programie wystąpi z utworem Hot Stuff Donny Summer. Od jurorów dostali cztery razy „tak”. Kora powiedziała, że słuchanie ich było przyjemnością a granie było zręczne. Rogucki bardzo ich komplementował, a Adam stwierdził natomiast, że było mega. Ela Zapendowska powiedziała, że nie są podróbami i to oni są piękni i młodzi (nawiązując do ubiegłotygodniowych zwycięzców).

„Wrażliwa dziewczyna z gitarą” jak zapowiedziała Klaudię Budner Paulina Sykut zaśpiewała piosenkę zespołu Imagine Dragons – Demons. Jurorzy przyznali jej zaledwie jedno tak. Korze było bardzo szkoda dziewczyny, bo czuć było jej tremę, która ją paraliżowała. I to ona przyznała jej zielony znaczek. Adam stwierdził, że ma dużo do zaoferowania i musi walczyć z tremą. Piotr powiedział, że podobało mu się to bardziej niż na castingu, ale swoje zdolności musi wydrążyć. Ela stwierdziła, że jest jeszcze niegotowa do bycia na scenie. Komplementowała jej dobry głos i delikatność.
Rodzinny zespół Rootzmans zaprezentował utwór Could You Be Loved Boba Marleya. 18-letni wokalista podczas występu niestety zapomniał kilku linijek tekstu, jednak jurorzy ostatecznie przyznali im cztery razy „tak”. Ela powiedziała, że dobrze się ich słucha, zaś Adam bardzo komplementował perkusistę oraz zespołowość. Piotr życzył im rozmnażania się, i powiedział że się w utwór wkręcili jakby był ich własny. Kora powiedziała, że się wahała, bo nie było precyzji i brakowało jej luzu jakie jest w reggae.
The Sixpounder, którzy mają za sobą dwie wydane płyty, wykonali swój własny kawałek Dead Man Walking. Jurorzy ostatecznie dali im cztery głosy na tak. Eli podobało się brzmienie wokalisty, a początek utworu pokazał, że fantastycznie brzmi. Kora powiedziała, że podobał się jej również wizerunek sceniczny, oprawa sceniczna i to, że dopełniali się wszyscy. Komplementował ich również Piotr Rogucki.
Następnie na scenie zaprezentował się duet Azzja i Hubert z Krakowa. Wykonali on akustyczną wersję Girl on Fire Alicii Keys. Głosami jurorów dostali tylko jedno tak od Piotra. Kora określiła, że to było mało atrakcyjne a wokalistka śpiewała czysto lecz ciężko i mało dźwięczne. Ela stwierdziła, że było to za mało na ten program i takich dziewczyn zna kilkaset. Piotr komplementował, że bardzo ich polubił, a Adam zauważył ich niedbalstwo.
Z numerem szóstym startował projekt akustyczny Albo i nie. Na scenie zaprezentowali własną piosenkę zatytułowaną Żałuję. Jurorzy przyznali im trzy razy tak, na nie była jedynie Kora. Eli podobało się, że mają swój repertuar i idą swoją drogą. Adam komplementował przedziwny mix, który przypominał mu barok i szanty. Kora powiedziała, że było to nudne, tekst był beznadziejny i nie rozumie dlaczego wykonują taki rodzaj muzyki. Rogucki miał przeciwne wrażenie niż Kora. Ich występy go onieśmielają.
Karolina Charko zaśpiewała akustyczną wersję Diamonds Rihanny. Wokalistka dostała od jurorów podobne głosy jak Albo i nie, głos na „nie” uzyskała tylko od Kory. Adam stwierdził, że czekał na ten występ cały tydzień, i podobała mu się taka wrażliwość. Eli nie podobało się, że nie tworzy własnego repertuaru i nie ma własnego zespołu. Rogucki zaś stwierdził, że ma duży talent i zaoferował się, że napisze jej piosenkę jeśli tylko będzie chciała. Kora powiedziała, że było to za bardzo manieryczne i mało efektywne, a tak w ogóle nie lubi Rihanny i jej twórczości.
Zespół Fila Band zaprezentował się w utworze Ty masz w sobie coś. Jurorzy przyznali im dwa głosy na tak i dwa na nie (Piotr i Adam). Piotr stwierdził, że nie wydadzą swojej płyty i nie będą grać na takich scenach. Ela stwierdziła, że mogą wydać płytę, grają sympatycznie i jej się podobało. Adam powiedział, że byli sympatyczni, ale szuka dodatkowej wartości, której tu nie było. Kora określiła występ fantastycznym.
Antek Smykiewicz, znany także z programu The Voice of Poland, zaśpiewał piosenkę napisaną dla niego przez Marka Kościkiewicza. Już nie Ty będzie promowała jego debiutancką płytę i było to premierowe wykonanie. Jurorzy przyznali mu trzy razy „nie”, na „tak” była tylko Ela. Adam Sztaba określił występ letnim i nie podobała mu się ta stylistyka. Ela powiedziała, że zaśpiewał dziś czysto i doceniła warunki wokalne, ale kompozycja jej się nie podobała. Kora stwierdziła, że nie ma energii i nie zrobił na niej wrażenia, a piosenka była beznadziejna. Piotr Rogucki również był negatywnie nastawiony do jego piosenki.
Abraxas Quertet zaprezentowali się w utworze Hanki Ordonówny – Na pierwszy znak. Od jurorów dostali tylko jedno „tak” od Adama. Adam stwierdził, że to był performance i ostatecznie również kliknął „nie”. Ela stwierdziła, że każdy grał w innej tonacji, a Kora stwierdziła, że wokal był nieszczęściem. Piotr powiedział, że są świetni i zaśmiał się że przez przypadek tak zagłosował.
Po wszystkich uczestnikach nastąpił występ gościa specjalnego Janusza Panasewicza. Zaśpiewał on piosenkę Między nami nie ma już, która promuje jego najnowszy solowy krążek.
Decyzją głosów telewidzów do finału, który odbędzie się za trzy tygodnie, awansowali: The Sixpounder oraz Kraków Street Band.


