Droga do sławy: Anne-Marie

7
706

Od trzykrotnej mistrzyni świata w karate po jedną z najpopularniejszych debiutantek ostatnich lat. Tymi słowami najlepiej zobrazować Wam jaką drogę przeszła Anne-Marie nim stała się artystką na międzynarodową skalę. Prawdziwą sławę i rozgłos przyniósł jej singiel „Alarm”, a światowy sukces współtworzonego przez Nią „Rockabye” tylko pomógł utrzymać się na fali. Przed Wami droga do sławy Anne-Marie!

Dokładnie 7 kwietnia 1991 roku w hrabstwie Essex na świat przyszła Anne-Marie Rose Nicholson, która już od najmłodszych lat była związana z kulturą. Jako sześciolatka dostała angaż w Les Miserables i wystąpiła na deskach West End Theathre. W momencie kiedy stuknęła jej dwunastka, ponownie pojawiła się na tej samej scenie, ale tym razem u boku Jessie J, z którą zagrała w Whistle Down the Wind. Tak rozkwitła ich przyjaźń, która kilka lat później się rozpadła ze względu na to, że Cornish skupiła się na muzyce, a Anne-Marie na karate. Nie smućcię się jednak, bo dziewczyny odnowiły znajomość i kto wie, może kiedyś usłyszymy je razem?

Karate od zawsze było priorytetem Anne-Marie. W wieku 9 lat zaczęła praktykować shotokan (styl karate). Nicholson była w tym na tyle dobra, ze w 2002 roku wygrała dwa złote medale podczas Funakoshi Shotokan Karate Association World Championships, pięć lat później złoto i srebro oraz złoto podczas United Kingdom Traditional Karate Federation National Championships – trochę się tego nazbierało. Dyscyplina sportowa zainspirowała ją także do stworzenia utworu Karate, do którego powstał wyjątkowy teledysk. Teledysk w którym wokalistka prezentuje klasyczne figury. Swoją drogą świetnie udało jej się połączyć życiowy tekst ze sztuką walki.

Na początku przygody muzycznej, czyli po 2009 roku, zaczęła współpracę z trójką producentów, która kryła się pod nazwą Magnetic Man. Wspólnie pracowali nad brzmieniem materiału i razem ruszyli w trasę koncertową, w ramach której, jako nastolatka, występowała przed ponad dwudziestopięciotysięczną publicznością. Anne-Marie po tych ekscytujących doświadczeniach postanowiła spróbować własnych sił i pod diwizjonem Rocket Records wydała Summer Girl. Dziś zdobycie odsłuchu tego utworu graniczy z cudem.

Z czasem przed wokalistką zaczęły otwierać się bramy do poważnej kariery muzycznej. Artystka została dostrzeżona przez brytyjski duet Gorgon City, który zaprosił ją do współpracy nad płytą Sirens. Finalnie na wydawnictwie znalazły się dwie piosenki, w których usłyszymy Anne-Marie – taneczne i bogate produkcyjnie Elevate oraz spokojniejsze, ale wciąż dynamiczne – Try Me Out.

Najwyraźniej kariera muzyczna była Anne-Marie pisana, ponieważ chwilę później los ponownie się do Niej uśmiechnął. Po utracie jednej z chórzystek, zespół Rudimental szukał godnej zastępczyni (tak, to ta sama formacja muzyczna, która wypromowała Elle Eyre, Johna Newmana i Becky Hill). Artystka, nie myśląc długo, zgodziła się i zaczęła jedną z najlepszych przygód w życiu – dziesiątki koncertów, cztery wspólne utwory i bliska znajomość z Edem Sheeranem. Ale o rudzielcu później.

Dzięki długiej i owocnej pracy w zespole, Anne-Marie trafiła pod skrzydła Warner Music UK, dzięki której może dzielić się z muzyką do dziś. W 2015 roku światło dzienne ujrzał jej debiutancki mini-album, który nieco różni się od aktualnych dokonań. Materiał zebrany na Karate EP jest spokojny oraz stonowany muzycznie i wokalnie – głos Nicholson sprawił, że piosenki brzmią niezwykle uroczo.

Z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc Anne-Marie zaczęła dojrzewać i stawać się bardziej odważna brzmieniowo. Wokalistka otworzyła się na dźwięki elektroniczne, które zgrabnie łączy z muzyką popularną (Do It Right).

W 2016 roku nastąpił prawdziwy przełom, dzięki któremu wokalistka mogła dopisywać kolejne sukcesy na konto. A wszystko to za sprawą gorącego singla Alarm, do którego teledysk inspirowany historią Romeo i Julii został wyświetlony ponad 50 milionów razy. Piosenka opowiadająca o zdradzie podbiła serca Brytyjczyków, dzięki którym pokryła się podwójną platyną (ponad 600 tys. sprzedanych kopii) oraz Polaków, którzy zakupili Alarm w nakładzie ponad 20 tys. sztuk.

Później Anne-Marie trafiła do studia z zespołem Clean Bandit i Sean Paulem. Efekt wpółpracy przerósł oczekiwania wszystkich twórców. Lekko dancehallowa piosenka zdobyła międzynarodowy sukces, rozeszła się w milinowych nakładach na całym świecie i podbiła wszystkie rozgłośnie radiowe. Co ciekawe w dwóch krajach pokryła się diamentem (z czego jednym z nich jest Polska). Dzięki temu, ludzie, do których nie dotarł solowy materiał wokalistki, mogli o Niej usłyszeć.

Do jeszcze większego rozgłosu Anne-Marie przyczynił się Ed Sheeran, o którym będzie ten akapit. Brytyjski rudzielec kilka lat temu pojawił się gościnnie w teledysku do Gemini, a w 2017 roku zaprosił ją, w roli supportu, na europejską trasę koncertowej, w ramach której promował album Divide. W jej trakcie wokalistka nagrała akustyczną wersję singla Ciao Adios, w której akompaniował jej właśnie Sheeran.

W tym roku Anne-Marie sfinalizowała już brzmienie debiutanckiego albumu, który w ręce fanów i na półki sklepowe trafi już w marcu 2018 roku. Artystka w jednym z wywiadów zdradziła, że ma gotowy materiał na drugą płytę. Kto wie, może Nicholson w przyszłym roku wydanie jedno, lecz dwa wydawnictwa?

Na początku października wokalistka ogłosiła europejską trasę koncertową, która rozpocznie się w przyszłym roku. Na liście nie zabrakło również Polski. Anne-Marie wystąpi na deskach warszawskiego klubu Stodoła już 14 kwietnia 2018. Organizatorem wydarzenia jest agencja Live Nation. Fani przygotowali również specjalne akcje koncertowe, które dostępne są tutaj.

Do zobaczenia 14 kwietnia, a tymczasem…

7 KOMENTARZE

    • Nijaka? Jedna z najbardziej wyrazistych debiutantek na rynku muzycznym w Europie. Rozwija się w zatrważającym tempie i odnosi sukces za sukcesem. Ale na szczęście, z taką opinią, znajdujesz się w mniejszości. :D

    • Błagam Cię. Wyrazista była Elle Eyre, ona jest kompletnie niezapamiętywalna. Gdyby nie jej uroda, to w ogóle bym wyparł z pamięci fakt jej istnienia, serio. „Alarm” nie pamiętam w ogóle, tego nowego singla też nie, „Ciao Adios” było jako jedyne w miarę chwytliwe. I jeśli mam być szczery, to wielkich sukcesów za wiele nie było, ale zobaczymy, co pokaże.

    • Niestety się zgodzę, zapowiadała się naprawdę ciekawie ale rzeczywiście Anne jest „jałowa” i zostaje niezapamiętywalna. Mam nadzieję że przy okazji krążka zaprezentuje coś ciekawszego :D

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.