Damon Albarn przepędził deszcz, relacja Zuzanny Janickiej z poznańskiego koncertu

Patrząc za okno ciężko uwierzyć, że od kilku dni mamy kalendarzowe lato. Pogoda nie rozpieszcza. Miałam wielką nadzieję, że choć na kilka koncertowych godzin się rozchmurzy i przestanie padać. Jednak w dniu koncertu Damona Albarna pogoda nadal była kapryśna. Na szczęście miała też wyczucie i już po kilku piosenkach zarówno gwiazdy wieczoru jak i supportującego duetu Rebeka przestawało kropić. Ot, magia muzyki.

Jak już wspomniałam, przed występem Damona posłuchać mogliśmy polskiego duetu Rebeka. Zadebiutowali w ubiegłym roku płytą Hellada. Próbowałam jej kiedyś słuchać, ale zbyt szybko się zniechęciłam. Nieco mnie nudziła. Jednak to, co dostałam na żywo, przeszło wszelkie pojęcie. Rebeka są rewelacyjni! Zaprezentowali nam prawie godzinny set niezwykle energetycznej, niebanalnej elektronicznej muzyki. Posłuchać mogliśmy takich piosenek jak Fail, Melancholia, With Tears We Cry, Nothing to Give czy Sisters. Na płycie nie czuć, jak spory potencjał ma muzyka duetu. Świetnie za to sprawdza się na koncertach. Dobry nastrój udzielił się nie tylko szalejącym przy swoim sprzęcie muzykom, ale i publiczności.

Damon Albarn na scenie pojawił się chwilę przed godziną 22. Złapał za tamburyno i wykonał piosenkę Lonely Press Play, pochodzącą z jego pierwszej solowej płyty Everyday Robots. Publiczność zgotowała mu gorące powitanie, a jeszcze większą euforię wywołała kolejna wykonana przez niego piosenka – Everyday Robots. Mi jednak najbardziej do gustu przypadło History of a Cheating Heart, podczas którego Damon sięgnął po gitarę akustyczną i usiadł na pianinie, by zagrać i zaśpiewać ten piękny utwór. Wiele emocji przyniosły również piosenki Hostiles oraz Hollow Ponds. Z płyty Everyday Robots usłyszeliśmy również emocjonalne You and Me oraz Photographs (You Are Taking Now), podczas którego publiczność przygotowała dla artysty niespodziankę i podniosła w górę czarno-białe zdjęcia. Na bisy Albarn zostawił sobie słoneczne, urocze Mr Tembo, przed wykonaniem którego dostał od fanów wielką pluszową głowę tytułowego mr tembo; oraz chóralnie odśpiewane przez publiczność Heavy Seas of Love. W obu tych kawałkach artysta wspierany by przez wokalny zespół The Heavy Seas.

Damon Albarn Setlist Stara Gazownia, Poznań, Poland 2014, Everyday Robots

Emocje sięgnęły zenitu, kiedy podczas Tomorrow Comes Today Damon wyszedł do nas. Nie spodziewałam się takiego zachowania  Podchodził do barierek i śpiewał. Miałam go dosłownie na wyciągnięcie ręki. Tomorrow Comes Today nie było jedyną piosenką Gorillaz, którą usłyszeliśmy tego wieczoru. Albarn przypomniał nam jeszcze Slow Country, Kids With Guns, Don’t Get Lost in Heaven, El Mañana oraz wielki przebój Clint Eastwood. Wokalista zaprezentował nam również Kingdom of Doom swojej supergrupy The Good, The Bad & The Queen oraz Poison z repertuaru Rocket Juice & the Moon (kolejnego własnego zespołu). Nie zabrakło oczywiście i utworów Blur. Damon przypomniał All Your Life i zachwycił zaśpiewanym jedynie przy akompaniamencie pianina Out of Time.

Może zaskoczę teraz osoby, które śledzą muzyczne poczynania Albarna od lat, ale mnie zdziwiło, jak otwartą jest on osobą. Płyta Everyday Robots naszkicowała mi zupełnie inny jego obraz – nieco przygnębionego, zmęczonego życiem faceta. A tymczasem na koncertach wokalista przemienia się w wulkan energii. Lata po całej scenie jak szalony (już czuję, jak podnosi się ciśnienie jego technicznym, którzy co i raz musieli pilnować kabla od mikrofonu), zagaduje publiczność, cały czas ma uśmiech na twarzy. Chociaż na estradzie jest już tyle lat, widać, że koncerty wciąż sprawiają mu ogromną frajdę i dają satysfakcję. Udziela się to zgromadzonej publiczności.

Czytaj również