Jakie jest marzenie każdego fana? Wybrać się na koncert ulubionej kapeli. Brytyjska grupa Coldplay sympatyków ma pod każdą szerokością geograficzną. Cechą charakterystyczną formacji są nie tylko piękne, ponadczasowe piosenki, ale i widowiskowe koncerty. Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wielkim przedsięwzięciem jest zorganizowanie trasy koncertowej? Jeśli nie – książka Coldplay. Życie w trasie autorstwa Matta McGinna jest dla was.
Kim jest autor tej lektury? Matt McGinn jest facetem kochającym muzykę. Grał na gitarze w kilku zespołach, ale nic wielkiego z tego nie wynikało. Postanowił więc dorabiać sobie jako roadie. Kto to jest?
Mężczyzna (lub kobieta) w czarnym T-shircie i niebieskich jeansach, który robi różne rzeczy dla zespołu. Często chce mu się pić.
Tak charakteryzuje samego siebie Matt. W połowie lat 90. został poproszony przez początkujący, nieznany wówczas zespół Coldplay o pomoc przy instrumentach i samej organizacji jednego z ich pierwszych koncertów. Tak zaczęła się jego przygoda z brytyjską formacją, która z roku na rok stawała się coraz bardziej popularną grupą.
Książka McGinna obejmuje okres od początku działalności Coldplay do pamiętnego show na Wembley w ramach trasy Viva la Vida Tour w 2009 roku. Widzimy więc, jak długą drogę musiał przejść zespół. Od koncertów w lokalnych pubach po największe stadiony świata.
Podoba mi się to, że Coldplay. Życie w trasie nie jest suchą lekturą przepełnioną faktami o zespole, które każdy z nas potrafi w mgnieniu oka wyszukać na Wikipedii. Matt skupia się na tych, których zazwyczaj podczas wspaniałych koncertów Brytyjczyków nie widać – obsłudze technicznej. Bez ich ciężkiej pracy nie odbyłoby się żadne show. Wykonują kawał dobrej, ale i ciężkiej roboty. Rozstawiają sprzęt; dbają, by wszystkie instrumenty brzmiały jak należy. McGinn opisuje w swojej książce różne koncertowe przygody. Wspomina emocje, jakie towarzyszyły Coldplay i ich ekipie przed debiutem w roli headlinera podczas festiwalu Glastonbury (2002 rok). Przypomina występy, mające pomóc zespołowi w przebiciu się na amerykańskim rynku (podczas jednego z nich Chris trafiony został w czoło płytą cd). Takich smaczków jest w książce Coldplay. Życie w trasie dużo więcej.
Spodobał mi się rozdział traktujący o powstawaniu trzeciej studyjnej płyty Coldplay X&Y. Matt do studia został zaproszony przez gitarzystę zespołu – Johnny’ego Bucklanda. Chociaż dziś krążek ten jest ceniony przez fanów i wielu nie wyobraża sobie twórczości Coldplay bez takich piosenek jak Fix You, Talk czy What If, materiał na album powstawał w bólach. Swoją cegiełkę w budowanie tego krążka dołożył i sam McGinn. Jego gitarowy riff wykorzystany został w otwierającej album piosence Square One.
Dla mnie książka Coldplay. Życie w trasie jest nie tylko zbiorem kilku ciekawostek o ulubionym zespole, ale przede wszystkim czymś, co otworzyło mi oczy. Po raz pierwszy zdałam sobie sprawę, że żaden koncert by się nie odbył bez pomocy i czujnego oka techników. Pouczająca lektura.
