Od kilku dni w całej Polsce panuje iście tropikalna pogoda. Idealnym jej dopełnieniem był krakowski koncert Daddy Yankee’ego, jednego z najpopularniejszych przedstawicieli reggaetonu na świecie. Wokalista ostatnio odwiedził Polskę, a konkretnie stolicę małopolski.
Krakowski koncert Portorykańczyka odbył się w ramach jego światowej trasy koncertowej. Całe show, poprzedzone supportem w postaci pokazu grup tanecznych wokalista rozpoczął od tegorocznego, gorącego hitu Con Calma. Podczas widowiska nie zabrakło także innych przebojów Daddy Yankee’ego – począwszy od Gasolina z 2004 roku, od której tak naprawdę zaczęła się kariera muzyka poprzez Lovumba, Lo que paso paso, Rompe czy Descontrol. Oczywiście nie mogło także zabraknąć Despacito – najpopularniejszej piosenki w historii YouTube’a, której Yankee jest współwykonawcą. To oczywiście tylko krótka część tracklisty, zaprezentował popularny reprezentant reggaetonu w miniony czwartek w zlokalizowanej w Krakowie Tauron Arenie.
Show, jakie Daddy Yankee zaprezentował w Krakowie to kultura latynoska w pigułce. Było bowiem dynamicznie, kolorowo i tanecznie. Wokalista wraz ze swoją ekipą w składzie dwóch chórzystów oraz zespół taneczny wypadł na scenie bardzo dobrze – nie zabrakło całej dawki pozytywnej energii i dobrej zabawy. Momentami dało się odczuć, że człowiek jest obecny nie na koncercie, lecz na tanecznej imprezie z latynoskim motywem przewodnim. Daddy także bez problemu wchodził w interakcję z publicznością, zachęcając ją do dalszej zabawy, a jego uwadze nie umknęła widoczna na widowni flaga Portoryko – rodzinnego kraju artysty. Na uwagę zasługuje także oprawa wizualna całości występu – efekty pirotechniczne, dynamiczne wizualizacje oraz wyświetlane za ekranie ujęcia z kamer również mogły robić spore wrażenie.
Po zakończonym widowisku impreza przeniosła się pod arenę, gdzie ludzie spontanicznie zaczęli się bawić do największych, latynoskich przebojów. Część koncertowiczów przeniosła się natomiast to położonego w centrum Krakowa Teatru Cubano, gdzie miało miejsce oficjalne afertparty. Myślę, że nawet osoby, które nie przepadają za muzyką, jaką tworzy Yankee mogli się bawić na tym koncercie doskonale, nie mówiąc już o miłośnikach tego gatunku. Oto wypowiedź fanki muzyki latino:
Na żadnym koncercie nie bawiłam się tak dobrze. Trochę to przypominało dyskotekę, a nie koncert, bo chyba nie było osoby która by chociaż chwilę, siedziała/stała nieruchomo, wszyscy cały czas się bawili. Jednak Spodziewałam się że będzie więcej osób ale w sumie miało to swoje zalety – jak ktoś potrzebował więcej miejsca do tańczenia to bez problemu mógł znaleźć. Uważam że Daddy bardzo dobrze śpiewa na żywo i ma dobry kontakt z publicznością. Tancerze też byli świetni, dzięki nim jeszcze przyjemniej patrzyło się na scenę. Fajnie, że przyszło tyle ludzi z innych krajów bo dzięki nim jeszcze lepiej można było poczuć latynoski klimat. jedyne do czego mogę mieć zastrzeżenia to fakt, że koncert trwał zbyt krótko. Całość Show zamknęła się w około 1,5 godziny, a myślę że koncert powinien trwać przynajmniej dwie – mówi Martyna, jedna z uczestniczek koncertu.


