Wiosna w zasadzie jeszcze przed nami. Miley Cyrus natomiast jest już myślami przy nadchodzących wakacjach. Endless Summer Vacation to ósmy studyjny krążek w karierze tej legendarnej artystki. Oczekiwania były ogromne, zapowiedzi soczyste, a okładka wprost memiczna – jak to się zatem wszystko ma do tego, co ostatecznie dostaliśmy? Na pewno ciekawie…

Nie będzie myślę przesadą, gdy wysnuję tezę, że każde wcielenie Miley Cyrus wzbudzało zainteresowanie oraz dyskusję wśród publiczności. Od grzecznej Hannah’y Montany, przez niegrzeczną erę Bangerz, aż po prawdziwy bunt Plastic Hearts. Jednak to właśnie ten ostatni album pozwolił Cyrus pokazać kim tak naprawdę jest, znajdując nie tylko swój dźwięk, ale i glos. Plastic Heart przy okazji sprawił też, że i ja zrozumiałem Miley, kupując wszystkie jej dotychczasowe albumy – resztę sobie dopowiedzcie. Jak się jednak okazuje, Plastic Hearts nie był takim komercyjnym sukcesem na jaki z pewnością zasługiwał. Ten przyszedł wraz z nowym rokiem i singlem Flowers, z marszu stając się kandydatem do przeboju roku i jednym z największych sukcesów w karierze Miley. Minęły trzy miesiące…
I jestem skonfliktowany, zresztą jak sama Miley. Endless Summer Vacation jest niczym pięknie nakręcony film, którego niemalże dramatyczna treść nijak ma się do przestrzeni w jakiej się rozgrywa. Cyrus miota się emocjonalne między emancypacją od tego co nieodwracalne, a zarzynaniem się błędami swojej przeszłości. Mając w pamięci wydźwięk teledysków do Flowers i River, przeszłość to Liam Hemsworth i pomimo wielu prób Cyrus nie potrafi do dziś zamknąć tego etapu. Czy to dobrze? Z punktu widzenia recenzenta nie ma to znaczenia, bo chcę obcować z fajną muzyką, którą Endless Summer Vacation myślę, że z pewnością jest. Po ludzku natomiast jest mi przykro Cyrus, czyniąc doświadczenie tego albumu dość przygnębiającym.
Endless Summer Vacation to dzieło przepełnione goryczą, gdzie tylko chwile są piękne. Miley już się nie buntuje, być może finalnie, i oby tak było, zamykając ten konkretny etap swojego życia. Cyrus jest już dojrzałą kobietą i to słychać, zarówno w jej słowach, jak i melodiach. Co warte wspomnienia, nie dostrzegam tu zapowiadanego podziału, gdzie jedna część utworów stanowi symbol nowego początku, zaś druga chowa emocje pod osłoną nocy i ciężkiego makijażu. Endless Summer Vacation zdecydowanie nie budzi we mnie nadziei, kierując się ku współczuciu autorce wobec jej toksycznej relacji. Miley utknęła na wyspie i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jednak jej niepewność co do tego czy to dobrze czy źle, mówiąc o tym wprost, rzutuje na ten album bardzo, przekładając tą niepewność na samych słuchaczy.
Niemniej, Endless Summer Vacation to dobry album, który przede wszystkim stoi szczerością, co przejawia się poprzez lirykę. Naprawdę trzeba docenić Miley za jej niezwykle otwarte rozmyślanie o tym swoim „rajskim” życiu. Muzycznie niestety, oczekiwałem większego odlotu. Miley Cyrus postawiła zdecydowanie na pop, okraszając go gitarami i elektroniką. Wyskoków jest zdecydowanie mniej, w porównaniu z klimatycznymi balladami z elektryczną gitarą w tle. Brakuje mi tu tej energii, która uczyniła poprzedni album Miley najlepszym w jej karierze. Naprawdę chciałbym muzycznie poczuć klimat tych niekończących się wakacji, którego na tym albumie jest zdecydowanie mniej.
Co do najlepszych momentów, tych nie ma znowuż tak wiele, choć tym razem nie jest to wada. Flowers niezaprzeczalnie jest świetne, stojąc prostotą i melodyjnością. Co tyczy się drugiego singla, czyli River, jest jeszcze lepszy – ta zajebista melodia powinna być inspiracją dla całego albumu. Wtedy tytuł Endless Summer Vacation miałby naprawdę o wiele więcej sensu. W podobnym klimacie utrzymany jest Handstand, który pozytywnie zaskoczył mnie swoją melorecytacją i tym cichym wkurwem na siebie samego. Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o Wonder Woman, który jest chyba najlepszą balladą w katalogu Miley Cyrus – niezwykle poruszająca kompozycja. Lirycznie na plus wypadają też w moim mniemaniu Thousand Miles, You oraz Island, które na pewno zostaną ze mną na dłużej.
Nie mam wątpliwości, że Miley Cyrus popełniła najciekawsze dzieło w swojej karierze, choć w moim mniemaniu nie najlepsze. Endless Summer Vacation na pewno będzie analizowane przez fanów przez kolejne tygodnie i miesiące, pod względem ukrytej treści. Być może wtedy lepiej zrozumiem, co w pełni się kryje za jego twórczymi decyzjami. Póki co zostaję na swojej słonecznej wyspie, żeby fanowskim okiem patrzeć co Miley będzie robić na swojej.
- Data premiery: 10 03 2023
- Single: Flowers, River

