Blu to artystka o wyjątkowym, emocjonalnym głosie, znana m.in. z gościnnych występów na albumie Rewolucja Romantyczna. W 2022 roku wydała debiutancki album „222”, a później dołączyła do Warner Music Poland, publikując kolejne single. W rozmowie z Blu porozmawialiśmy o jej singlu Mów mi tak, o campie stART 2 oraz o nowościach, które szykuje w przyszłym roku.
Julia Maciąg: We wrześniu wydałaś singiel „Mów Mi Tak” i to jest twój pierwszy singiel wydany w sumie w tym roku. Jak się czujesz z tym, że możesz w końcu pokazać nam nową muzykę?
Blu: Bardzo dobrze. Nasza współpraca z wytwórnią polega między innymi na tym, że chcemy mieć wszystko dopięte na ostatni guzik i idealnie zaplanowane łącznie z wizualami i sesjami do premier. Często więc pojawiają się różne opóźnienia albo sesje odbywają się rzadziej, bo stawiamy na jakość, a nie ilość. Cieszę się, że w końcu skończyliśmy całą płytę, udało się to na początku tego roku, bo zależało nam, żeby wszystko było ze sobą spójne. Cieszę się też, że dopracowanie płyty i przygotowanie wszystkich materiałów do premier zaowocowało tym, że w końcu numer został wypuszczony i czuję się z tym świetnie, bo długo na to czekałam. Czuję się najlepiej, kiedy muzyka wychodzi regularnie.
JM: Czyli można powiedzieć, że Mów mi tak, jest twoim lead-singiel do nadchodzącej płyty?
Blu: Można tak powiedzieć, chociaż single z tej płyty były już wcześniej wydawane, więc w sumie nie wiem, który z nich jest leadem. Szczerze mówiąc, nie jestem w stanie tego określić, bo już jakiś czas temu wydaliśmy piosenkę „W moim śnie” i ona też była zapowiedzią płyty, która miała się kiedyś ukazać. Dlatego w sumie nie wiem dokładnie, która piosenka faktycznie ją zapowiada.
JM: O widzisz. Myślałam, że akurat ta piosenka będzie zapowiadała coś totalnie nowego, a jednak okazuje się, że twoje starsze hity też będą właśnie na tym krążku.
Blu: Tak, właśnie o to chodzi.
JM: W piosence opowiadasz o powracających uczuciach, właściwie jakich?
Blu: Ja to sobie trochę kojarzę tak, że wiadomo, wszystkie piosenki są o miłości, więc nie chciałam, żeby interpretacja tego utworu kręciła się tylko wokół niej. Bardziej zależało mi na tym, żeby pokazać, że to piosenka letnia, a teledysk też ma taki klimat, a ten numer wzbudza bardzo letnie emocje. Zauważyłam też, że kiedy nadchodzi wiosna, jesień albo jakakolwiek inna pora roku, to nagle zaczynam czuć emocje, które miałam na przykład rok albo dwa lata temu. Tak nagle przypominają się różne flashbacki z przeszłości, właśnie dlatego, że wszystko na zewnątrz zaczyna wyglądać jak dana pora roku. Zaczynam czuć te same zapachy, wracają te same codzienne rytuały, nawet powietrze pachnie w określony sposób. Te uczucia, o których mówię, to powrót czegoś, co już było i co znamy, tak jak lato, wiosna, czy jesień. Czasami miłość kojarzymy nie tyle z samą osobą, co z tym, jak się wtedy czuliśmy i co przeżywaliśmy. To niekoniecznie oznacza, że miłość wraca, tylko że pojawiają się emocje i wspomnienia związane z tamtym okresem, z całą otoczką, jaka wtedy była. I właśnie to miałam w głowie najbardziej, kiedy pisałam ten utwór.
JM: Wspomniałaś o tym, że to jest letni utwór i czy nie zastanawiałaś się na tym, żeby opublikować go na przykład trochę wcześniej, żeby mieć miano „letniaka”?
Blu: Zastanawiałam się, ale nie było takiej możliwości.
JM: Ale to jest ciekawe, że taki teledysk z taką wolną otoczką jest właśnie wydawany w takim czasie, ale dzięki temu też przedłużasz to lato. Można tak powiedzieć.
Blu: Tak! Teraz też wydałam singiel z projektu stART 2. To był taki songwritingowy camp rapowy i tam też stworzyliśmy letni kawałek. Pamiętam, że moja przyjaciółka zapytała mnie, czemu wydajemy letniaka zimą, a ja jej odpisałam, że nigdzie nie jest napisane, że nie można. (śmiech)
JM: Wróćmy jeszcze do Mów mi tak. Powiedziałaś, że czasem też nie chcemy poznać prawdy idącej za daną relacją, więc jedyne, o co prosimy, to aby ktoś po prostu nie przestawał do nas mówić. Co kryje pod tym mechanizmem? To jest jakaś ucieczka, potrzeba bezpieczeństwa?
Blu: Wydaje mi się, że wiele osób boi się spojrzeć prawdzie w oczy. Niezależnie od tego, czy chodzi o relacje romantyczne, przyjacielskie, czy o refleksję nad własnym życiem. Wiele osób woli żyć w słodkiej nieświadomości i unikać zmierzenia się z czymś trudnym. Bardzo często widać to w relacjach, bo wolimy, żeby ktoś nadal mówił do nas określone słowa i zachowywał się w określony sposób. Nawet jeśli podświadomie wiemy, że ta osoba nie jest dla nas dobra, a ona sama to pokazuje, czasami uczucie jest tak silne, że po prostu chcemy, żeby mówiła nam dalej to, co chcemy słyszeć. Nieważne, co podpowiada intuicja czy rozum, chcemy tego uniknąć i żyć w tym, co jest tu i teraz. Trochę więc jest to mechanizm obronny, każdy w jakiś sposób się chroni. Ja też jestem pedagogiem i na co dzień pracuję z dziećmi na terapii, więc te mechanizmy obronne obserwowałam i uczyłam się o nich bardzo dużo. Mają różne oblicza i typy, ale ta niechęć, żeby zmierzyć się samemu ze sobą, ze swoją intuicją i rozumem, jest bardzo częsta. Czasami po prostu chcemy ją schować i cieszyć się tym, co jest tu i teraz.
JM: Będziesz wydawać płytę, która już jest dopięta. Czy możesz zdradzić jeszcze jakieś szczegóły co do tej płyty?
Blu: Mam na pewno kilka piosenek z tej płyty, które są totalnie w moim sercu, a jedna z nich to „Echo Gra”. Jest naprawdę w moim stylu i jestem w nim absolutnie zakochana!
JM: W ramach programu stART wydałaś singiel Latino z dawnych lat. Jak mówiłaś, sam start był projektem songwriterskim. Opowiedziałabyś coś więcej o samej inicjatywie?
Blu: To jest projekt, który zrzesza różnych młodych artystów, przede wszystkim z rapowego świata i podziemia. Byli producenci, raperzy, a ja miałam pojechać na dwa dni, chyba na jedną lub dwie noce, i wrócić, bo miałam sprawy w Warszawie. Pomyślałam, że pojadę, poznam ludzi, nagram coś, nauczę się czegoś i wrócę po tej dobie czy dwóch. Przyjechałam na miejsce i od pierwszej minuty pokochałam tych ludzi, złapaliśmy niesamowity vibe, taki rodzinny.
Mieliśmy wynajęty dom w górach w Zakopanem, z basenem i boiskiem, mieszkaliśmy tam sami i zachowywaliśmy się jak rodzina. Budziliśmy się o siódmej, czasami siedzieliśmy do piątej rano, spaliśmy po dwie godziny, spontanicznie kręciliśmy teledyski, nagrywaliśmy masę numerów. Nawet nie wiem, kiedy minęły te dwa dni. Po tych dwóch dniach wróciłam kolegą z wytwórni. Wracaliśmy autem, bo on przyjechał na jedną noc. W połowie drogi odwołano mi plany w Warszawie, więc napisałam do moich ziomków z wyjazdu, a oni powiedzieli, żebym została. Następnego dnia rano wsiadłam w pociąg, sześć godzin podróży, wróciłam do Zakopanego i zostałam do końca. Atmosfera była niesamowita. Nagrałam w pełni rapowy kawałek, który nie będzie publikowany, ale cieszę się, że pokonałam swoje bariery. Jest dużo utworów, niedługo prawdopodobnie cała płyta z tego wyjazdu, a trzy numery są naprawdę mocne z moim udziałem. Jeden już został wydany, a jest jeszcze piosenka nagrana w cztery osoby, ja plus trzech raperów, która stała się naszym małym hitem i nie mogę się doczekać, kiedy ujrzy światło dzienne.
JM: Poznaliśmy Latino z dawnych lat, które wykonujesz z Jimmym. Dla mnie to taki przyjemny letniaczek. Słuchając go, można się cofnąć do lat 2010.
Blu: To super!
JM: Jak przebiegła sama współpraca z Jimem?
Blu: Współpraca super. Też się bardzo zaprzyjaźniliśmy. Pisaliśmy sobie tą piosenkę właśnie nad basenem o zachodzie słońca. I pamiętam właśnie, był plan, że robimy teledysk, więc ja się poszłam tam pomalować, przebrać. No i mówili, dobra, jak będziesz gotowa, to zejdź. Ja się po prostu poczułam jak w filmie. Bo schodzę, już taka pomalowana, odstrzelona. Wychodzę na ten ogród, a tam tak, na basenie światła rozstawione do klipu. Cały plan zdjęciowy zrobiony. Ludzie już tam czekają. I po prostu ja tylko weszłam, zaczęliśmy nagrywać, więc to była mega piękna, wakacyjna przygoda i znajomości naprawdę na długie lata.
JM: I jeszcze bardzo chwytliwe piosenki. Czy możemy jeszcze się czegoś spodziewać w tym roku od ciebie?
Blu: Z projektu stART będą chyba dwie premiery moich piosenek, o których jeszcze nie mówiłam. Jeśli chodzi o moje single, to raczej dopiero w przyszłym roku, bo teraz jest już połowa listopada i piosenki są głównie świąteczne. Chociaż nagrałam kiedyś świąteczny utwór, „Nieba dotknąć chcę”, wydany w 2022, do którego można wracać co roku. Jednak od listopada pasują głównie piosenki świąteczne, a kolejny singiel i płyta pojawią się w przyszłym roku.
JM: W takim razie będę czekać z niecierpliwością na nowy album oraz na nowe single i dziękuję bardzo za rozmowę.