Czarna Polska Jesień zawitała do B90, relacja Anny Polcyn z koncertu Behemotha

Czarna Polska Jesień zawitała do B90. Długo oczekiwany koncert zespołu, który w Polsce jest mniej lubiany niż za granicą. Behemoth.

Minuty do rozpoczęcia koncertu. Jeszcze ostatnie papierosy przed i każdy szykuje się by zaszaleć. Ja postanowiłam popytać jak podobały się suporty oraz jakie oczekiwania w stosunku do Darskiego i chłopaków. Jakże wielkie było moje zaskoczenie, gdy usłyszałam, że 50 procent zapytanych przeze mnie ludzi nie oczekuje gwiazdy, ale Obscure Sphinx i Thaw.

– Obscure grali zdecydowanie za krótko, nie zaczęli, a już zeszli. – mówił jeden z fanów, po czym dodaje – 40 minut grania, a miało być półtorej godziny.

Wybiła 21. Czarne nuty zaczynają swój koncert. Fotoreporterzy cisną się w kolejce po najlepsze miejsca, fotografować można było z bliska tylko przez trzy pierwsze utwory. Jak zwykle umalowani, jak zwykle dawali czasu. Był ogień, była para. Nie było ekscesów na scenie, które nazbyt wrażliwy fan mógłby nazbyt odebrać i ciągać Adama po sądach. Kiedyś ktoś powiedział, iż Jim Morrison wydaje dźwięki jak anioł z piekieł, w takim razie ja poddaje się w przenośni do dźwięków wydobywających się z przepony Darskiego. Klub był wypełniony, jedni szaleli pod sceną inni w spokoju przysłuchiwali się. Nie wiem czy to wynikało z dystansu w stosunku do zespołu czy po prostu nie odczuwali potrzeby tańca.

Przed koncertem spotkałam młode małżeństwo, miłośników Behemotha. Zobaczyłam ich przez moment w tłumie. Oni oddawali klimat prawdziwej radości z słuchania tej muzyki.

– Do Behemotha trzeba mieć jaja – powiedział jeden z fanów, a ja zgadzam się z tą wypowiedzią w stu procentach.

Czy z Behemothem można śpiewać na koncercie? Wielu ludzi śpiewa razem ze swoimi ulubieńcami, ale czy da się z Adamem. Wielu mówiło, iż rozumie słowa dopiero po przeczytaniu tekstu i nie są w stanie z nim śpiewać. Jedna odpowiedź wzbudziła we mnie ciarki, mianowicie: można z nim śpiewać – wypowiedziane growlem – szacunek.

Nie wiadomo, kiedy, ale koncert się skończył. W klubie jeszcze długo po ostatnich dźwiękach krążyły tłumy. Choć nie jestem wielkim fanem takiej muzyki, muszę przyznać, że było, na co popatrzeć i czego posłuchać. Behemoth jak zwykle pokazał klasę.

Czytaj również