Wobec faktu, że Gwen Stefani wydała swój nowy album po dziewięcioletniej przerwie nie mogliśmy przejść obojętnie. Dzisiaj zastanawiamy się, czy promocję tego krążka może coś uratować? Dziś w dość wąskim gronie, aczkolwiek zapraszamy do lektury.
Dariusz Kozera | wybieram: Asking 4 It
Moim zdaniem Gwen fatalnie dobrała dwa poprzednie single. Zarówno Used to Love You jak i Make Me Like You to dobre utwory, jednak nie nadają się one do bycia singlami. Teraz nadszedł czas, aby Stefani podbiła listy przebojów i porządnie zareklamowała swój najnowszy album. Jak dla mnie największe predyspozycje do komercyjnego sukcesu ma utwór Asking 4 It. Kawałek szybko wpada w ucho i pokazuje wokalistkę od innej, nieco mroczniejszej i o wiele ciekawszej strony. Dobry dodatek stanowi tutaj również Fetty Wap. Piosenka jest doskonałym dowodem na to, że artyści z dwóch różnych muzycznych światów mogą wspólnie nagrać coś, co będzie pasowało do każdego z nich.
Marta Muśko | wybieram: You’re My Favourite
Zawartość trzeciego albumu Gwen prezentuje się kobieco, z wdziękiem i niestety boleśnie zachowawczo. W efekcie utrzymanego bezpiecznego gruntu muzycznego powstała przeciętną, aczkolwiek po części nierozczarowująca płyta. W wyborze jej nowego reprezentanta oscylowałabym między gatunkami dwóch poprzednich singli, balladą Used To Love You i nieco funkowym Make Me Like You. W tej roli słyszę You’re My Favourite. Stonowany i emocjonalny, lecz nie oparty na schemacie wzorcowej „pościelówy” utwór być może pozwoli wokalistce zdobyć przychylność słuchaczy oraz na nowo podbić ich serca.

Beata Prętnicka | wybieram: Naughty
Gwen wydała zaskakujący album. Zdaję sobie sprawę z tego, że dla jednych This Is What The Truth Feels Like… jest czymś miłym, a dla innych po prostu koszmarkiem. Mając taki misz-masz tak naprawdę ciężko przewidywać, co poradziłoby sobie w stacjach radiowych lepiej niż Make Me Like You. Prawdziwym pokazem umiejętności jest dla mnie Naughty i chyba życzyłabym sobie go jako nowy singiel. Przy odpowiedniej promocji ta propozycja jest w stanie nieźle namieszać: tutaj Gwen bawi się głosem, co w połączeniu z warstwą muzyczną tworzy połączenie wybuchowe: z każdą kolejną sekundą ciężko przewidzieć, co usłyszymy dalej. Dla mnie jest to idealny numer-zagadka… ale przecież o to chodzi, prawda? By zatrzymać się przy utworach na dłużej.






