Eurowizja 2021 nieco różniła się od poprzednich konkursów. Zmiany spowodowane były głównie pandemią koronawirusa i reżimem sanitarnym, który wówczas był nieco bardziej zaostrzony, aniżeli obecnie. Między innymi z tego powodu została wprowadzona możliwość zastosowania wgrywanych chórków do występów na żywo, aby ograniczyć ilość osób, których obecność na scenie czy za jej kulisami byłaby konieczna. Jaka będzie przyszłość chórków w kolejnych edycjach?
Regulamin przyszłorocznej edycji jasno daje do zrozumienia, że chórki z taśmy nadal będą obecne na Eurowizji. Grupa Referencyjna sprawdziła dokładnie tegoroczny konkurs i stwierdziła, że ich zastosowanie pozwoli na zrealizowanie występu w sposób, który będzie bliższy pierwotnej idei.
I tym razem argumentuje się to zmniejszeniem liczby osób niezbędnych do zrealizowania występu oraz ich kosztów, a także zminimalizowaniem problemów technicznych, które mogą wystąpić podczas występów na żywo.
Rozwiązanie to spotkało się z ostrą krytyką. Fani konkursu nie kryją niezadowolenia z możliwości wykorzystania gotowych chórków. Padają stwierdzenia, że nie chodzi tu wcale o zmniejszenie usterek technicznych czy zredukowania kosztów przygotowania występu, a o przykrycie niedostatków wokalnych, co w konsekwencji może sprawić, że niektórzy wykonawcy niezasłużenie pojawią się w finale Eurowizji.
Czy krytyczne komentarze sprawią, że w kolejnych edycjach organizatorzy jednak powrócą do starej formuły? Czas pokaże.

