Ani do słuchania, ani do kochania. Cleo – VINYLOVA, 2022 (recenzja)

Inne recenzje

Polska muzyka popularna ma się ostatnimi laty naprawdę dobrze, przynajmniej moim zdaniem. Zdarzają się jednak od tej zasady pewne bolesne odstępstwa. Pomimo ogromnej sympatii do Cleo oraz jej dotychczasowej twórczości, jej najnowszy album daleki jest od projektu godnego standardów roku 2022. Niestety, VINYLOVA ma tyle wspólnego z winylami i miłością, co ja z byciem mistrzem skoków narciarskich. Zacznijmy jednak od początku.

Joanna Klepko, znana światu jako Cleo, już od blisko dekady jest jedną z najbardziej rozchwytywanych polskich wokalistek drugiej dekady XXI wieku. Takie hity jak My SłowianieŁowcy Gwiazd, czy Za Krokiem Krok na dobre wpisały się w muzyczny kanon polskiej muzyki pop i myślę, że zasłużenie. Od nieudanego castingu do programu „X‑Factor”, przez uczestnictwo w Eurowizji w roku 2014, aż po tytuł gwiazdy polskiej piosenki – doprawdy ogrom szacunku dla Cleo za swoją wytrwałość i ciężką pracę. Jednak z nieznanego mi powodu, nigdy nie zapoznałem się z żadnym z jej trzech dotychczasowych albumów. Mogło to świadczyć zarówno o tym, że po prostu nie byłem nimi zainteresowany, albo nie były warte tego zainteresowania. Sądząc po tym, co usłyszałem na VINYLOVEJ, jestem raczej skłonny skierować się ku drugiemu stwierdzeniu.

VINYLOVA to kolekcja dziesięciu najbardziej typowych i przeciętnych radiowych piosenek, jakie możecie sobie tylko wyobrazić. Nie ma tu żadnych historii, nie ma tu ani jednego słowa przesłania i niestety nie ma też zbyt dużo pomysłów. Dawno nie miałem kontaktu z tak bezpłciowym, nienatchnionym i odtwórczym albumem. VINYLOVA jest wręcz do przesady przewidywalna – jeśli poznałeś pierwsze trzydzieści sekund danego utworu, poznałeś już go w całości. Czego jednak nie można odmówić Cleo i jej producentom, że próbowali mnie jakoś zabawić. Co prawda im się to nie udało, ale chociaż wiem, jaki przyświecał im cel.

Sądząc po tytule, VINYLOVA sugeruje nawiązania oraz inspiracje stylem rodem z ery winylów, czyli latami 50., 60. i 70. Niestety, Cleo nie podzieliła się tym motywem zbyt szczodrze, może poza trzema wyjątkami, choć i tak wymienionymi przeze mnie trochę na wyrost. Mam tutaj na myśli utwory Szyk, Kocham i Mniej Znaczy Więcej. Cała reszta to generyczne i taśmowo wykreowane piosenki, które nie mają słuchaczowi do zaoferowania ani stylu, ani spójności, może poza wypełnieniem ciszy pośród czterech ścian.

Co jeszcze bardziej niepokojące to fakt, że również pod względem produkcyjnym VINYLOVA nie należy do dzieł dobrych, czy nawet przeciętnych. Sądząc po popularności oraz zasięgach w mediach samej Cleo, spodziewałbym się większego zaangażowania w stworzenie choćby fajnie angażujących do tańca melodyjek. Niestety, bardzo się rozczarowałem – ilość sztuczności i plastiku w tej muzyce doprawdy mnie zdziwiła. Ogromna szkoda, bo gdyby tylko ktoś umiał rozwinąć i rozbudować to, co zostało już stworzone, myślę, że miałbym przyjemność chociaż z ich bezwiednego słuchania. A tak jest tylko smętnie.

Czy jest coś zatem na VINYLOVEJ, co ratuje ją od totalnego zapomnienia? W zasadzie nic. Nawet wokal Cleo, który jest dobry i co do tego nie mam wątpliwości, również nie dostał szansy na należne mu wybrzmienie. Najlepszą piosenką albumu jest Szyk, która mimo wszystko jest fajna, choć jak na swoje trzy minuty, trwa bardzo długo. Kocham też nie jest najgorsze, jednak nie bawi się swoją tematyką – kolejna piosenka o kochaniu i tyle. Cała reszta po prostu istnieje, nic mniej, nic więcej, a to za mało, żeby to dzieło docenić.

VINYLOVA to dzieło pod żadnym względem dobre, czy ciekawe. Choć zamiar był stworzenia bardziej szlachetnych utworów ze świata disco polo, tak efektu brak, bo ani nie są dobre pod względem produkcyjnym, ani nie bawią energetyczną melodią. Nie wiem jaka jest przyszłość Cleo w biznesie muzycznym, ale raczej nie zapisze się w historii polskiej muzyki artystka na miarę swojego talentu, a szkoda.

Cleo - VINYLOVA
  • Data premiery: 20 05 2022
  • Single: Number One, Kocham, Dalej, Neony, Mniej Znaczy Więcej
Najlepsze utwory: Szyk, Kocham
Najsłabsze utwory: cała reszta


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Christian Cieślak
Christian Cieślak
Skromnie nieskromny dziennikarz muzyczny oraz kulturalny, który już od 5 lat sieje swoje opinie w redakcji All About Music. To mój sposób na dzielenie się ogromną miłością do muzyki całego świata, a w szczególności tej wymykającej się gatunkowym podziałom i prowokującej do myślenia.

Czytaj również

Polska muzyka popularna ma się ostatnimi laty naprawdę dobrze, przynajmniej moim zdaniem. Zdarzają się jednak od tej zasady pewne bolesne odstępstwa. Pomimo ogromnej sympatii do Cleo oraz jej dotychczasowej twórczości, jej najnowszy album daleki jest od projektu godnego standardów roku 2022. Niestety, VINYLOVA ma...Ani do słuchania, ani do kochania. Cleo – VINYLOVA, 2022 (recenzja)