Christina Aguilera – Mi Reflejo (2000), recenzja Filipa Wiącka

Rok po wielkim hicie, jakim okazał się debiut Christiny Aguilery (przyniósł międzynarodowe przeboje takie jak Genie in a Bottle czy What a Girl Wants), wokalistka wydała nowy album. Tym razem jednak nie nagrała nowych, anglojęzycznych utworów. Przedstawiła nam piosenki w języku hiszpańskim. Dziwne? Biorąc pod uwagę fakt, że ma latynoskie korzenie – ani trochę. Chciała pokazać się z naturalniejszej strony. Ciekawe czy to właśnie przy takiej muzyce dorastała.

Mi Reflejo to album utrzymany w stylistyce latin pop. Stripped czy Back to Basics to to nie jest, ale trudno wymagać, by jeszcze niedoświadczona Aguilera zaledwie rok po debiucie tak odważnie postawiła się wytwórni. Zbyt bardzo się jednak nie wysiliła. W tej chwili nie chodzi mi już nawet o to, że nie napisała żadnego tekstu na krążek (żadne zaskoczenie), ale o to, że spośród 11 utworów tylko 6 jest zupełnie nowych.

Co więc z pozostałymi 5 kawałkami? To hiszpańskojęzyczne wersje starszych hitów. Sporym plusem jest to, że (na moje ucho) Kryśka brzmi dojrzalej. W tych numerach jednak w ogóle nie czuć latynoskiego klimatu. Brzmią trochę, jakby były wciśnięte na siłę. Lepszym pomysłem byłoby nagranie większej ilości nowych piosenek. Ale nie narzekam. Bądź co bądź nawet do albumu Christina Aguilera lubię wracać. Miło się go słucha. Mi Reflejo zaczyna się od hiszpańskojęzycznej wersji międzynarodowego hitu Genie in a Bottle. Tu pojawia się jako Genio Atrapado. Całkiem lubię ten numer. Przyjemny pop. Typowy dla lat 90. Gorzej z Una Mujer (What a Girl Wants). Kawałek jest po prostu nijaki i zbyt pospolity. Hiszpańska wersja mniej mi się od oryginału podoba. Szybko się nudzi. Nie przepadam także za Mi Reflejo. I nad tym ubolewam najbardziej, bo samo Reflection bardzo lubię. Jest to bardzo ładna i emocjonalna piosenka z nawet dobrym tekstem (pomińmy fakt, że to cover). Mi Reflejo znacznie gorzej się prezentuje. Brak tego zaangażowania i mocy w głosie Christiny.

http://www.youtube.com/watch?v=JbrhdUBKnqA

Żeby jednak nie pogrążać wokalistki, przyznam, że pozostałe hiszpańskojęzyczne wersje bardzo lubię. I Turn to You to kolejna piękna ballada. Równie dobra co Reflection. O Por Siempre Tú mam podobne zdanie. Nie zabili na szczęście magii tego numeru. Jedynie chórek pojawiający się pod koniec średnio mi się podoba. W wersji anglojęzycznej znacznie lepiej współgrał z artystką. Jest jeszcze Ven Comigo (Solamente Tú), czyli inaczej Come on Over Baby (All I Want Is You). Jak dla mnie to najbardziej charakterny kawałek z debiutu wokalistki. W wersji hiszpańskiej stał się nawet nieco zadziorny i pikantny. W granicach dobrego smaku oczywiście. Świetnie się do tego tańczy.

Pozostałe sześć kawałków to coś zupełnie nowego. Coś, po co Christina później już nie sięgała. I, mam nadzieję, nie sięgnie. Ja po prostu ubolewam nad ostatecznym brzmieniem płyty. Gdyby było tu więcej piosenek w stylu Ven Comigo (Solamente Tú) czy Falsas Esperanzas, przyjąłbym album znacznie cieplej. A skoro już jesteśmy przy tym utworze. Falsas Esperanzas to najżywsza, najbardziej przebojowa i energetyczna piosenka na krążka. Przyznam, że strasznie mi się podoba. Taka właśnie powinna być muzyka latynoska. Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że Falsas Esperanzas jest dobre do nauki salsy. Najmocniejszy punkt na Mi Reflejo.

To niestety jedyny taki kawałek na płycie. Pozostałe to ballady. Może i ładne, ale na dłuższą metę nużące. Uważam, że drugie Falsas Esperanzas by nie zaszkodziło. Oprócz niego podoba mi się jednak El Beso Del Final. Najładniejsza ballada na albumie. Nieco smutna co odróżnia ją od innych. Ale co dalej? Cuando No Es Contigo próbuje się bronić, ale to jeszcze nie to. Podobnie zresztą sprawa ma się ze spokojnym Pero Me Acuerdo De Ti. Zupełnie natomiast nie przekonuje mnie bardzo nudne Contigo En la Distancia (jedna z jej gorszych ballad) czy Si No Te Hubiera Conocido, w którym gościnnie pojawia się Luis Fonsi (podoba mi się w nim tylko użycie skrzypiec). Nijakie, mało ciekawe numery.

Muszę przyznać, że zawiodłem się na Mi Reflejo. Spodziewałem się świetnej, energetycznej, latynoskiej muzyki. A co dostałem? Kilka bardzo nudnych ballad i odświeżone wersje starych hitów. Mam nadzieję, że jeśli Aguilera kiedykolwiek będzie chciała ponownie wydać hiszpańskojęzyczny album, to będzie on lepszy niż ten.

Christina Aguilera Mi reflejo

Czytaj również