Céline Dion – Encore Un Soir (2016), recenzja Marty Muśko

3
195

Sposobów na upamiętnienie najważniejszych chwil z życia, czy też opisania jego najdrobniejszych detali, jest wiele. W obecnych czasach artyści poruszający się w obrębie różnych dziedzin sztuki stawiają na pisanie autobiografii, bądź czynią to za nich osoby z bliskiego otoczenia. W przypadku tej artystki, twórczość i sposób w jaki wypowiadana jest jej treść mówi więcej, niż milion słów zapisanych na kartkach papieru. Po kilku latach od wydania ostatniego albumu, otrzymujemy od Céline Dion świetlisty, spokojny i w pełni francuskojęzyczny materiał, za pomocą którego zmierza się z zastałą rzeczywistością.

Gdy w 2013 roku pragnęła podzielić się ze światem, że to miłość (która trwa – formalnie – od ponad dwudziestu lat, nieformalnie – o wiele dłużej) obudziła ją do życia, czas który nadszedł trzy lata później obszedł się z nią w najokrutniejszy sposób. Wraz z rozpoczęciem obecnego roku przeżywa najbardziej bolesny etap w swoim życiu – nie tylko pożegnała ukochanego, René Angélil, ojca trójki jej dzieci, ale także młodszego brata, którego dotknęła ta sama choroba. W tym momencie przytoczę dramatyczną historią innej legendy sceny, skromnego pioniera rock’n’rolla – Roya Orbisona (pierwszy wykonawca wielkiego przeboju Celine – I’ll Drove All Night), który w krótkim odstępie czasu w skutek potrącenia przez ciężarówkę stracił ukochaną żonę, dla której dedykował wszystkie swoje teksty w tym słynne Pretty Woman – Claudette, a chwilę po tragicznym wydarzeniu, w pożarze zginęło dwóch z trzech jego najstarszych synów. Do czego zmierzam? Obydwoje mimo przeżywania najgorszego etapu w życiu, dzięki swojej sile i determinacji zdołali pogodzić się z losem i okazać wdzięczność za lata spędzone z najbliższymi. Życiowe tragedie targające duszą sprawiły, że kolejno powstałe wydawnictwa stały się jeszcze bardziej ujmujące, a jednocześnie niosące pouczający przekaz dla odbiorcy.

null

Bogata dyskografia licząca 26. albumów studyjnych, w tym ostatni, francuskojęzyczne Sans attendre z 2012 roku doczekało się swojego następcy. Dwanaście w wersji podstawowej oraz piętnaście zawartych na rozszerzeniu płyty Encore un soir przepięknych kompozycji, stworzonych według dawnej, szlachetnej szkoły francuskiej piosenki zapewniają nam blisko godzinę doznań balansujących między skrajnymi, lecz trzymającymi w ryzach i nieulegającymi wylewności emocjami. I tak oto album otwiera marzycielskie, intymne zwierzenie – Plus qu’ailleurs. Chwilę później wokalistka przedstawia opowieść L’étoile w orkiestrowej oprawie. Symbolika tytułowej gwiazdy, podniesionej z pobocza drogi uświadamia jak istotna w życiu jest każda szczęśliwa chwila i nie warto jest ją trwonić na żale. W każdym utworze wokalistka niezmiennie od upływu lat, umiejętnie posługuje się swoim głosem – ma nad nim pełną kontrolę w zależności od przekazu – poprzez radość, gorzkie łzy, po wściekłość. W Ma faille wykrzesuje z siebie siłę walki, determinację, rozwijając wysokie rejestry wokalu na zapierających dech notach i uderzających dźwiękach.

Jeśli czasem nasze dusze się buntują. Gra jest warta świeczki. Bo życie nigdy nie było tak piękne

Nazwanie tytułowego singla Encore un soir jednym (z wielu) z najmocniejszych punktów najnowszej płyty Celine z całym przekonaniem identyfikuje się z prawdą. To wymowne pożegnanie, hołd w całości zadedykowany dla towarzysza, przyjaciela i miłości jej życia. Nostalgia, cząstka żalu i bólu jednocześnie przypomina nam, że żyjąc zbyt szybko, czasem zapominamy jak ulotna jest każda dana nam chwila. Pod warstwą liryczną rozbrzmiewa przepiękna, narastająca linia melodyczna. Poruszając kwestie techniczne, utwór został skomponowany przez Jeana-Jacques Goldmana, odpowiedzialnego za niektóre wcześniejsze francuskojęzyczne dokonania wokalistki. Kompozycja, która ujrzała światło niedługo po odejściu Rene, posiada niezwykłe znaczenie zarówno dla wykonawczyni, jak i samego autora. 32 lata temu ukazał się singiel kompozytora, zatytułowany Encore un matin (Kolejny ranek). Tudzież Encore un soir (Kolejna noc) stanowi jego kontynuację, z odniesieniem do rozpoczęcia kolejnego etapu w życiu.

Dalej na horyzoncie widnieje kolejna ballada. Ponieważ kanadyjskie miasto Quebec zawsze było bliskie sercu Celine, artystka postanowiła oddać hołd Robertowi Charlebois śpiewając jego hit Ordinaire. Warto wspomnieć, że to właśnie z tym utworem w 1970 roku wykonawca zwyciężył w Festiwalu Piosenki w Sopocie.

Jedną z żywszych kompozycji wśród sentymentalnych ballad jest Les yeux au ciel (Patrząc w niebo), niesie ze sobą wiele pytań bez odpowiedzi. Natomiast słuchacze odczuwający niedobór tradycyjnego popu (mimo, iż jeszcze nie jest na to odpowiedni czas i powinniśmy to uszanować) powinni być usatysfakcjonowani brzmieniem Tu Sauras, przedstawicielem ambitnej wersji gatunku muzyki popularnej. Artystka udowodniła, że pamięta o swoim szerokim gronie odbiorców i nie chciała, aby nowy album stał się tylko i wyłącznie lirycznym pamiętnikiem jej osobistych przeżyć.

Napiszę krótko. Nowy album Celine pokochałam od pierwszego usłyszenia za Wszystkie te rzeczy (oryg. Toutes Ces Choses), które na co dzień mogą wydawać się błahe, są jednak ulotne i powinniśmy je doceniać. Spokój, ujmującą i poruszającą do łez wrażliwość oraz uśmiech artystki (tak, uśmiech – po raz pierwszy wyczuwalny od rozpoczęcia albumu). Niczym przepiękna melorecytacja o otaczających nas chwilach przybierająca kolorowe barwy w warstwie muzycznej.

Życie to wszystkie te rzeczy, powstałe z małych. To Twój głos w nocy, szepczący kocham Cię… Dąb przed domem dziadka… Droga, którą podążamy.…

W Le bonheur en face Celine płynie wraz z delikatną gitarą w zwrotkach, po mocniej zaakcentowane refreny, gdzie udajemy się w podróż ku szczęściu razem z nią, aż do Jasnej fontanny, która zabiera nas na spacer w À la plus haute branche i kończy się na słowach:

Zaakceptuję Twoją nieobecność
Ale nie będę wypowiadać Twojego imienia
Tej nocy Jesienny wiatr Ukołysze Cię
Z daleka od ludzi, kołysz się ze mną
Wisząc na najwyższej gałęzi
Pewnego dnia wybaczę
Powiem Bogu, że to już niedziela
I może przyjść Cię zabrać…

Poszerzona o trzy utwory edycja deluxe płyty zabiera nas w zupełnie odległe klimaty nowoczesnym utworem A Vous. Klubowe wyczucie przypomina o zadziornej odsłonie wokalistki. Z kolei Ma Force wnosi domieszkę rockowej gitary z elementami country. Wzruszającą niespodziankę natomiast sprawiło Trois Heures Vingt – piosenka napisana przez Eddy’ego Marnaya oraz Patricka Lemaitreza z szóstego francuskojęzycznego albumu z 1984 roku zatytułowanego Mélanie.

Powiedziałam ci „nie”, ale to nic nie znaczy
Wczoraj wciąż się obawiałam
Potrzebowałam trochę czasu na zastanowienie
Wczoraj wciąż byłam taka młoda
Ale nie traktuję tego jako przeciwność
Wszystko będzie dobrze, wiesz to…

Nie martw się, przyjdę…
zawsze gdzie ty pójdziesz
pójdę z tobą

Przez ponad 35. lat wspinania się na szczyt, Celine nigdy nie dała szansy zwątpić w status prawdziwej artystki i legendy muzyki. Każdy jej występ jest przejawem perfekcji, autentyczności i prawdziwej miłości do miejsca w którym się znajduje i oddycha pełną piersią, czyli sceny. Potęga jej głosu jest niezaprzeczalna – jest jedną z najlepszych wokalistek wszech czasów. Rok 2016, z ogromnym gruzem bolesnych doświadczeń na barkach, doprowadził jej najnowsze dzieło do wysokiego poziomu. Miały na to wpływ m.in. kompozycje czerpiące z francuskiego akustycznego chansonu, klasycznych ballad, folku i niebanalnego popu z elementami gitar. Od strony technicznej – subtelne frazowanie potraktowane z precyzją, aż do perfekcyjnego, nierzadko marzycielskiego wokalu Celine nadały wydawnictwu szlachetności i niepowtarzalnego wydźwięku. Emocjonalnie nawet największy ból z upływem czasu przeistacza się w tęsknotę i nostalgię, by pewnego dnia przynieść ukojenie i móc z optymizmem spojrzeć na przymgloną, ale jasną przyszłość. Artystka jest wdzięczna za rodzinne szczęście, a my możemy jedynie podziękować jej i René za poświęcony czas w tworzeniu wspaniałych płyt na przestrzeni wielu lat.

3 KOMENTARZE

  1. Piękna recenzja. :)
    Nowy francuskojęzyczny album Celine Dion moim zdaniem jest bardzo oryginalny, świeży i podtrzymujący na duchu. Podziwiam Celine za to, że po mimo rodzinnych tragedii jakie teraz przeżywa potrafi i co ważniejsze chcę śpiewać i to w dodatku o pozytywnych aspektach swojego życia. :) Zdaje sobie doskonale z tego sprawę, że na pewno nie jest to dla niej takie proste i że ogromnie cierpi z powodu utraty najdroższych jej sercu osób. Męża, brata, szwagra… ale mimo to nie okazuję tego w swoich nowych piosenkach, co jest nie lada trudną sztuką, a wręcz wyzwaniem. Przyznam szczerzę, że ja osobiście tak bym nie potrafiła. Dlatego mam do Celine wielki szacunek i podziw ze względu na jej postawę. :)

  2. Czekałem na tę recenzję i nie zawiodłem się. Świetnie napisane, niemal w całości się zgadzam – poza tym, że pojawia się stwierdzenie, że teraz nie jest odpowiedni czas na tradycyjny pop – ja się z tego bardzo cieszę i liczę na to, że Céline nie zdecyduje się śpiewać „byle czego”, co by tylko dobrze się sprzedało w radiu, ale będzie kontynuować na tym poziomie na jakim wydała Encore Un Soir (czyli na poziomie absolutnie genialnym)

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.