Teraz, kiedy koncerty są tak naprawdę na wagę złota, każde wydarzenie jest zupełnie wyjątkowe. Ostatnio Casey Lowry zabrał nas do Chmur, gdzie w raz supportującymi go Neon Dreams sprawili, że można było choć na chwilę zapomnieć o troskach dnia powszedniego.
Chmury i znajdująca się tuż obok Hydrozagadka to miejsca, które są dla mnie jak drugi dom. Atmosfera tam panująca i setki wspaniałych wydarzeń, w których uczestniczyłam są doskonałym tego potwierdzeniem. A ostatni koncert dołącza do grona tych, podczas których uśmiech nie schodził mi z twarzy przez cały czas. Winiary Bookings, robicie to dobrze!
Twórczość Neon Dreams była mi wcześniej absolutnie nie znana, jednak nie przeszkodziło mi to w świetnej zabawie. Pierwszym skojarzeniem z ich muzyką było The Script ze wzlędu na barwę głosu obu wokalistów. Można powiedzieć, że duet wręcz pozamiatał. Było bardzo dużo pozytywnej energii i super zabawy. I… kontakt z publicznością! Zdecydowanie dobra rozgrzewka przed gwiazdą tego wieczoru! Zamierzam lepiej zaznajomić się z tym co robią, bo moim zdaniem zasługują na większy rozgłos.
Wejście Caseya Lowry na scenę zdecydowanie na długo zapadnie mi w pamięci. Wyobraźcie sobie zagranicznego artystę wchodzącego na scenę tanecznym krokiem w rytm piosenki OIO– Worki w tłum. Ja już wtedy wiedziałam, że będzie dobrze! Artysta słynie z niezwykłej charyzmy, którą było czuć przez cały występ. Oryginalne piosenki przeplatane były śmiesznymi anegdotkami oraz wymyślonymi na poczekaniu „utworami”. Tak na przykład cover Yellow wykonywanego w oryginale przez Coldplay zakończył się zupełnie inną historią. Casey bardzo chętnie angażował się w kontakt z fanami, pytał jak brzmią jakieś frazy w naszym języku. Jego ulubioną okazało się być chyba „kocham piwo”, które tego wieczora wybrzmiało przynajmniej kilka razy.
W pewnym momencie na scenie pojawiła się sofa, co moim zdaniem, nadało całości jeszcze bardziej domowego i intymnego klimatu. Można było odnieść wrażenie, jakbyśmy siedzieli w salonie z dobrym kumplem, gadając i pijąc wspomniane wyżej piwo. Wyraźnie dało się odczuć ten luz, który zacierał wszelakie bariery na poziomie artysta – fani. Wokalista ściągnął buty i nonszalancko rozsiadł się na oparciu kanapy, widać było, że on też się totalnie swobodnie. Przyznał nawet, że to dotychczas najlepszy koncert na trasie! W tej części wybrzmiało chociażby akustyczne Beggin’ (rozpoznawalne głównie dzięki Mǻneskin) czy totalnie spontanicznie wymyślona piosenka na temat tego, że artysta chciałby, żeby ktoś pomógł mu odnaleźć jego styl ubioru, bo sam nie ma o tym zielonego pojęcia.
Choć miejsce pod sceną należało głównie do młodszej publiczności, było można zaobserwować również tych „niemłodzieżowych” reprezentantów. Mało tego, pojawili się również fani z Hiszpanii! Mi samej niejednokrotnie zdarzało się podróżować za granicę, żeby zobaczyć swojego ulubionego artystę czy zespół, wiem więc, jak miłe jest to wydarzenie dla obu stron!
Pojawił się też moment, gdy na scenie do Caseya dołączył członek Neon Dreams, Adrian Morris. Wspólne wykonanie piosenki pokazało pop punkowego pazura. Zawsze miło patrzy się, gdy artyści grający jedni po drugich wzajemnie zapraszają się na scenę. Jest to taki gest kumpelstwa, ale również szacunku do innych zespołów i tego, co robią, i… przede wszystkim, dobrej zabawy!
O tym koncercie można by było mówić dużo i długo. Casey udowodnił, że nie jest tylko rozpoznawalną gwiazdką dzięki Tiktokowi, ale również świetnym artystą. Charyzma, jaką posiada zdecydowanie wypełniłaby nie jedną wielką arenę, a malutki klub wypełnił się dobrą energią aż po brzegi. Były momenty wzruszenia, ale przez większość czasu uśmiech nie schodził mi z twarzy, a zdarzyło się nawet uronić przysłowiową łzę ze śmiechu. Dlatego bardzo często wybieram takie wydarzenia – ze względu na magię samą w sobie i możliwość odkrycia muzycznych perełek. Casey, mamy nadzieję, że wrócisz w przyszłym roku, tak jak obiecałeś!
Zdjęcia: Katarzyna Rynkiewicz

















