Así es la vida, La Buena Vida. Camila Cabello – Familia, 2022 (recenzja)

Inne recenzje

Powrót do korzeni. Piosenki inspirowane rodziną i relacjami z ukochanymi osobami. Osobisty i pisany przez życie album. Czy taka zapowiedź jest zwiastunem najlepszego albumu w dorobku Camili Cabello czy może wręcz przeciwnie, stanowi wprowadzenie do przeciętnej płyty, o której łatwo zapomnieć? Czas to sprawdzić! Witajcie w świecie Familii Camili Cabello.

Rozpoczynając odsłuch Familii byłem rozczarowany. Mam tutaj na myśli piosenkę Familia, o ile w ogóle można to krótkie intro nazwać utworem. Na szczęście dźwięk trąbek, który na spokojnie mógł być połączony z kolejną piosenką, nie stanowiąc przy tym osobnej pozycji na trackliście, szybko odszedł w zapomnienie. Już pierwsze dźwięki Celia zwiastowały przyjemny kawałek. Całości uroku dodał fakt, że Camila śpiewa w nim po hiszpańsku. Z pewnością jest to coś, czego brakowało mi w jej poprzednich albumach i jednocześnie sytuacja, która mam nadzieję będzie się powtarzać przy kolejnych płytach. W tle możemy usłyszeć głos kuzynki Cabello, co stanowi bardzo uroczy dodatek. Celia to jednak nie jedyny hiszpańskojęzyczny kawałek na płycie. Wraz z Familią dostaliśmy również Hasta Los Dientes nagrane we współpracy z Marią Becerra. Piosenka jest swego rodzaju fuzją Reggaetonu z muzyką disco, która błyskawicznie wpada w ucho. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby plotki na temat tego utworu i jego roli czwartego singla z albumu się potwierdziły. Moim zdaniem idealnie sprawdziłby się w rozgłośniach radiowych.

Na trzecim studyjnym albumie Cabello możemy usłyszeć efekty współpracy z jeszcze trzema innymi artystami. W Bam Bam pojawia się dobrze wszystkim znany Ed Sheeran. Szczerze powiedziawszy sam dokładnie nie potrafię wytłumaczyć, co takiego ma w sobie ten kawałek, ale za każdym razem gdy go słyszę, uśmiech sam wskakuje na twarz, a biodra zaczynają się ruszać. Pozycja wręcz idealna dla kogoś, kto po trudnych doświadczeniach chce stanąć na nogi i ponownie promieniować uśmiechem każdego dnia. W psychofreak możemy usłyszeć WILLOW. Osobiście nie śledzę kariery tej dziewczyny, jednak jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, jaki klimat wprowadziła do tej piosenki. Bez jej wstawek ten utwór z pewnością wiele by stracił. Oczywiście nie można odbierać zasług samej Camili, bowiem dziewczyna swoim wokalem, a w szczególności sposobem śpiewania, szczególnie mówię tutaj o przeciąganiu ostatnich słów w większości zdań sprawiała, że piosenka ta wyróżnia się na tle jej dotychczas nagranych kawałków. Także duży plus dla Cabello za próby eksperymentowania z muzyką, w tym przypadku wyszło świetnie. W ostatnim duecie udziela się Yotuel. Lola to kolejny muzyczny eksperyment, tym razem utrzymany w klimatach jazzowych oraz R&B. Słuchając tego numeru, czuję się jakbym odbył podróż w czasie i znalazł się w jazzowym pubie, w którym Camila występuje w roli gwiazdy wieczoru. Zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów albumu Familia.

Skoro już jesteśmy przy mocnych stronach albumu. everyone at this party z pewnością należy do najbardziej emocjonalnych i szczerych piosenek w dorobku Cabello. Tak naprawdę cała Familia bazuje na doświadczeniach wokalistki i jest swego rodzaju historią jej życia, jednak to właśnie wspomniana piosenka jest momentem, w którym wokalistka w pełni odsłania się przed słuchaczem. Może i nie jest to tzw. power ballada, w której wokalista uderza prosto w serce słuchacza mocnym wokalem, jednak gwarantuję, że poruszy wiele serduszek, szczególnie tych, którzy mogą się z nią utożsamiać.

Po drugiej stronie medalu znalazły się natomiast najsłabsze elementy albumu. Ich jednak nie ma zbyt wiele. Zarówno warstwa liryczna całego albumu, jak i jego produkcja, są na bardzo wysokim poziomie. Jedyny kawałek, który wręcz mi przeszkadza i po kilkukrotnym zapoznaniu się z albumem nie jest przeze mnie odtwarzany to Boys Don’t Cry. Ten album nie ucierpiałby, gdyby utwór ten nigdy nie ujrzał światła dziennego. Nie wnosi on zupełnie nic specjalnego, a na tle pozostałych kompozycji wypada bardzo, ale to bardzo blado.

Jeżeli po pierwszym odsłuchu albumu Familia czujecie niedosyt bądź nie do końca jesteście przekonani, to koniecznie odsłuchajcie go jeszcze raz. Cała płyta jest coraz lepsza z każdym kolejnym odsłuchem. Podobnie zresztą miałem z singlem przewodnim Don’t Go Yet, który z początku był dla mnie po prostu dobry, a dzisiaj mogę słuchać go godzinami. Z perspektywy czasu nie dziwię się, że to właśnie on został pierwszym reprezentantem płyty, bowiem stanowi on jej idealne odzwierciedlenie i podsumowanie.

Jeśli jesteście fanami Cabello w wersji tanecznej, to z biegu polecam Wam kawałek La Buena Vida. Słuchając wspomnianej piosenki, naprawdę ciężko jest usiedzieć w miejscu. Za pomocą utworu nagranego w akompaniamencie zespołu mariachi wskazuje minusy związku na odległość, prezentuje zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością oraz wskazuje jak nie powinno wyglądać życie oraz związek. Pozytywny, taneczny kawałek z przekazem – połączenie idealne. Quiet balansuje na granicy dobrego utworu i słabego punktu płyty. Piosenkę tę uratował fakt, iż Cabello dość sporo bawi się w niej swoim wokalem. Na koniec wypada jeszcze wspomnieć o No Doubt, piosence mówiącej o zazdrości czy niepewności głównie w nawiązaniu do seksualnej sfery życia. Kolejny bardzo dobry tekst, na dodatek stanowiący połączenie z piosenką psychofreak. Jest to jeden z tych utworów, do których naprawdę chce się wracać i które z każdym kolejnym odsłuchem tylko zyskują.

Familia jest solidną i bardzo przemyślaną płytą. Jest to najbardziej osobiste dzieło Cabello, co w efekcie dało bardzo spójną i wiarygodną całość. W każdym utworze słychać, że nie jest to jedynie kwestia odśpiewania danego utworu. Chodzi tu o dzielenie się ze światem swoimi problemami czy sposobami na ich rozwiązanie. Gdybym miał opisać krótko ten album, to powiedziałbym, że jest to po prostu cała Camila Cabello. Widać, że dziewczyna włożyła w niego bardzo dużo pracy. Tworząc ten album napisała jedne ze swoich najlepszych tekstów, sięgnęła do korzeni i dodała swoim kompozycjom latynoskiego zabarwienia oraz odsłoniła się i zaprezentowała swoje słabości, co sprawiło, że z pewnością nie tylko ja obdarzyłem ją jeszcze większą sympatią czy szacunkiem. Chociaż z początku się na to nie zapowiadało, to wraz z każdym kolejnym odsłuchem tej płyty mam wrażenie, że jest to najlepszy dotychczas nagrany przez Cabello materiał, który na długo pozostanie na mojej playliście.

Camila Cabello - Familia
  • Data premiery: 08 04 2022
  • Single: Don't Go Yet, Bam Bam, Psychofreak
Najlepsze utwory: Bam Bam, Hasta los Dientes, Don't Go Yet, Lola, Everyone at This Party
Najsłabsze utwory: Boys Don't Cry


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Dariusz
Dariusz
Miłośnik szeroko pojętej muzyki, bez której życie nie ma dla niego sensu. Swoją przygodę z muzyką zaczynał od zagranicznego popu, a z czasem poszerzał horyzonty. Na ten moment żaden gatunek muzyczny nie jest mu obcy. Od kilku lat mocno związany z K-popem.

Czytaj również

Powrót do korzeni. Piosenki inspirowane rodziną i relacjami z ukochanymi osobami. Osobisty i pisany przez życie album. Czy taka zapowiedź jest zwiastunem najlepszego albumu w dorobku Camili Cabello czy może wręcz przeciwnie, stanowi wprowadzenie do przeciętnej płyty, o której łatwo zapomnieć? Czas to sprawdzić!...Así es la vida, La Buena Vida. Camila Cabello - Familia, 2022 (recenzja)