Butch Walker okazał się mistrzem przemycania trudnych tematów, muzycznych nawiązań i stylistycznych wpływów zapakowanych w całkiem przyjemnie brzmiące opakowanie. Trochę tak, jakby wszystkimi dźwiękami na American Love Story, chciał złapać słuchacza na lep i wtedy dopiero przekonać go do tego, żeby wysłuchał, co ma mu do powiedzenia.

Od razu uprzedzam was, że dzisiejsza recenzja brzmi trochę jak wypracowanie z języka polskiego, ale to chyba jedyny sposób opisywania albumu, który od początku do końca opowiada wciągającą historię.
Muzyk od samego początku daje słuchaczowi znać, że jego album to poszukiwanie odpowiedzi. Nieprzypadkowo utwór otwierający American Love Story – The Singer, wypełniają głosy uporczywie zadające jedno i to samo pytanie – “Are we having a conversation?”.
Chwilę później okazuje się, że skomplikowane odpowiedzi można ukryć w na pozór prosto brzmiących kompozycjach. W końcowych sekundach utworu Gridlock, kolejny raz słyszymy głosy nałożone na siebie w taki sposób, że w moim odczuciu bardziej niż do wspomnianej wcześniej rozmowy nawiązują do monologu. Ten Monolog prowadzony na dwa głosy pokazuje, jak różne może być pojmowanie wolności. Można się domyślać, że to wrażenie jest całkiem nieprzypadkowe, ale tak daleko idące interpretacje pozostawiam każdemu z osobna.
Flyover State to kolejna próbka tego charakterystycznego słodko- gorzkiego połączenia. Z jednej strony mamy muzyczne nawiązanie do bardzo znanego utworu “The Lion Sleeps Tonight”, a z drugiej dość jasno wyrażone rozgoryczenie. Religia, polityka, miłość, nienawiść, złość, czyli jednym słowem życie, ale życie według niekoniecznie dobrych reguł i przekonań, które wpajane od dzieciństwa powoli stają się tymi, które zaczynamy wyznawać. To jest właśnie temat, który Butch Walker drąży na swoim nowym albumie. I znowu trafiamy na ten sam schemat, bo przecież życie to temat dość prosty, a jednak bardzo trudny.
Rytmiczne bicia, które towarzyszą nam już w Flyover State, choć w nieco innej formie pozostają z nami także w 6Ft Middle-Age American Man, tożsamy jest także temat.
Cause I’m a 6ft middle-age American man,
My Jesus wore a frown and a red ball cap,
Raising my children not to question that,
Just like my daddy and his before
Te słowa można traktować jako takie dobitne podsumowanie pewnego sposobu pojmowania świata. W tym miejscu można się pokusić o stwierdzenie, że Butch Walker, bardzo przewrotnie pokazuje, że nienawiści do inności można zostać nauczonym tak, jak miłości do określonej drużyny czy wyznawania religii.
Gdzieś w dekadę lat 80, muzyk zabiera nas w refrenach utworu pod wiele mówiącym tytułem, Fuck It (I Don’t Like Love). Poruszająca niezwykle ciężkie tematy, ale bardzo przewrotnie, energetyczna pod względem muzycznym bomba, ustępuje miejsca delikatnej, gitarowej balladzie Divided States of America. W takim skłaniającym do przemyśleń nastroju utrzymuje nas także dużo spokojniejszy utwór Out in the Open. Na tym etapie wyraźnie zarysowuje się fakt, że American Love Story to opowieść, a w tym konkretnym utworze jeszcze bardziej widać jak bardzo mogą różnić się od siebie światy dwóch osób żyjących przecież na tej samej planecie.
Gitarowe melancholijne brzmienia zastępuje po chwili znacznie bardziej zbita i rytmiczna kompozycja Torn In The USA. I tu mamy do czynienia z tym, o czym już zdążyłam napisać przy okazji tej recenzji. Chwytliwe, przyjemne, wręcz radiowe dźwięki tworzą tło dla gorzkiego tekstu, który przynosi kolejną refleksję, że najtrudniejszą walką może okazać się ta, którą prowadzisz sam ze sobą, podważając swoje własne poglądy.
Blinded by the White to 35- sekundowa podróż po tak zwanej klasyce różnych gatunków, ale zmienionych w taki sposób, że przewija się w nich słowo “white”. Mamy więc między innymi All WHITE Now czy Every little thing is gonna be all WHITE. Z pewnością można traktować ten zabieg jako wstęp do kolejnego na trackliście Everything White, które ma w sobie coś bardzo oldschoolowego. A kiedy przesłucha się płyty drugi raz, można odnieść wrażenie, że ten moment to takie specyficzne odcięcie przeszłości od przyszłości. Starych, wyuczonych, mylnych przekonań od tych wypracowanych samodzielnie.
Utwór Pretty Crazy muzycznie ma w sobie coś, co sprawia, że możesz złapać się na mimowolnym podrygiwaniu. Rozkołysany rytm, miłe dla ucha chórki i delikatne falsety to coś, co bardzo dobrze się tu .sprawdziło i trudno się dziwić skoro tym razem uprzedzenia, strach i rozgoryczenie w końcu zajęła miłość. Muzycznie ten zabieg sprawdza się ponownie w nieco innej kombinacji w You Gotta’ Be Just Who You Are, w których miejscami pobrzmiewają lata 70.
Na zakończenie American Love Story Buth Walker jeszcze raz zabiera nas w sentymentalną podróż ukrytą w balladzie Forgot to Say I Love You.
W swoje utwory Butch zgrabnie wplótł brzmienia przesiąknięte klasyką rocka, nie tracąc przy tym swojego własnego stylu. Tworząc przyjemne dla ucha kompozycje, składające się na coś na kształt opery rockowej, podaje słuchaczom tematy trudne, ale niezwykle ważne. Daje im też znać, że pomimo licznych, niekoniecznie pozytywnych wpływów, zawsze jest czas na to, żeby zacząć myśleć samodzielnie. American Love Story, to album, który zasługuje na uwagę.
- Data premiery: 08 05 2020
- Single: Gridlock, Pretty Crazy
