15 maja ukazała się jedna z najważniejszych płyt polskiego podwórka hip hopowego, jakie ukażą się w bieżącym roku. Mowa o debiutanckim krążku Silesa – jednego z najlepiej zapowiających się raperów młodego pokolenia. O tym, co kryje się za intrygującym tytułem Głębia udało nam się porozmawiać z jego autorem.
Miłosz Musiał: Głębia – Pierwsze koty za płoty czy Silesowe opus magnum?
Siles: Głębia to zdecydowanie najważniejsze dzieło jakie do tej pory stworzyłem. Zostawiłem tam siebie z przeszłości, rozważyłem wiele pytań, które stawały na mojej drodze. Materiał jest bardzo dopracowany, dojrzewał nieustannie w czasie procesu tworzenia. Wierzę, że satysfakcja, którą mam w sobie dzisiaj zostanie ze mną na długo. Jestem dumny z tego albumu.
MM: W utworze Winogronowa fanta odnosisz się do tego, że kiedyś uczęszczałeś do szkoły muzycznej. Jak myślisz, co uważają twoi ówcześni nauczyciele słuchając twoich kawałków?
Siles: Miałem wielkie szczęście trafiając na takich pedagogów. Pomogli mi dostrzec moje predyspozycje, pokazali mi, że muzyka to też dużo wyrzeczeń i pracy. Wierzyli we mnie, przez co miałem odwagę pójść za marzeniami. Mam nadzieję, że tak jak moi bliscy zrozumieli, że teraz jestem szczęśliwy, spełniając się w pasji. Każdy z nich przyczynił się do tego, że dzisiaj stoję w tym miejscu.
MM: Na Głębi pojawiło się sporo gości. Znajdziemy tam zarówno podziemnych graczy, jak i popularnych raperów. Co wpłynęło na takie zróżnicowanie featuringów?
Siles: Jestem bardzo otwarty jeśli chodzi o współpracę. Zróżnicowanie widać ze strony słuchacza. Goście na mojej płycie dołączali w sposób naturalny. Wychodziłem z propozycją jeśli ktoś pasował mi akurat do danego utworu, w innych przypadkach tworzyliśmy numery na wspólnych sesjach. Lubię współpracować z ludźmi, z którymi miałem już kontakt, łatwiej nam wtedy złapać wspólny lot.
Mimo takiego zróżnicowania nie widać różnic w jakości tych featuringów, każdy artysta nagrał świetne partie.
MM: Z twoich tekstów bije wyjątkowa dojrzałość. Nie czujesz, że mentalnie jesteś dużo starszy, niż wskazuje na to twój wiek?
Siles: Dość szybko wyfrunąłem z domu. Od gimnazjum mieszkałem w internatach, później przeprowadzka do Warszawy. Szybko stałem się samodzielny i na tym bardzo mi zależało. Dodatkowo sporo zróżnicowanych doświadczeń, które wywarły na mnie duży wpływ. Można wymienić wiele takich czynników, które miały wpływ na moją teraźniejszą dojrzałość. Czasami mam takie poczucie, że trochę odbiłem pod tym względem od moich rówieśników. To życie zmusza nas czasami do szybszego dorastania, jeśli chcemy dać sobie radę w zadaniach, które przed nami stawia.
MM: Preorderowicze twojego debiutanckiego krążka mogli wziąć udział w bardzo ciekawym wydarzeniu, a mianowicie dostali dostęp do premierowego koncertu online. Skąd pomysł na takie ekskluzywne przedsięwzięcie tylko dla największych fanów?
Siles: Zależy mi na budowaniu mocnej więzi ze słuchaczami, bez nich cała ta zabawa nie ma sensu. Mam nadzieję, że zostaną ze mną na długo. W dobie dzisiejszych czasów idoli można zmieniać codziennie. Chcemy pokazać ludziom, że widzimy ich wsparcie i przez takie wydarzenia odwdzięczamy się za taką relację. Koncert był prywatny, uczestniczyli tylko ci najbliżsi odbiorcy. Po tym wydarzeniu ludzie otworzyli się na siebie, powstały różne wewnętrzne konwersacje, ruch na grupie się zwiększył. To tylko pokazuję jak bardzo słuchacze pragną kontaktu z artystą i jaki wpływ możemy mieć na nich. Cieszę się, że mogłem zachęcić swoich ludzi do kontaktu i zgrania się ze sobą.
MM: Przed premierą płyty opublikowałeś osiem singli, co stanowi niemal równą połowę krążka. Nie bałeś się, że przez to słuchacze nie będą zainteresowani albumem, bo słyszeli już wszystkie highlightsy?
Siles: Zdecydowanie nie były to wszystkie highlightsy. Większość numerów, które pozostały na albumie przed premierą dopełnia całość tego albumu. Single miały na celu ukazanie różnorodności, którą słuchacz może znaleźć na tym krążku. Nie przedstawiały one obrazu całej płyty, przygotowywały tylko na podróż przez osobistą część Głębi. Opinie, które spływają do mnie w tym momencie tylko to potwierdzają, fanom ciężko wybrać najlepszy numer, całość przypadła im do gustu.
MM: Niedawno pojawiłeś się gościnnie na mixtape’ie QueQuality. Jak wspominasz współpracę z wytwórnią Queby?
Siles: Był to dla mnie etap intensywnej pracy. Quebo dał mi wielką możliwość zagrania ze sobą kilku dużych koncertów, dzięki którym moje podejście do samego tworzenia ewoluowało. Wtedy okryłem jak wielką siłę ma na scenie muzyka, nabrałem pewności siebie. Dzięki utworom publikowanym na kanale QueQuality zdobyłem nowe grono odbiorców. Wspominam ten czas z wielkim uśmiechem na twarzy, zdecydowanie był to bardzo inspirujący i pouczający moment mojej drogi. Mam nadzieję, że z Kubą przypieczętujemy sobie ten epizod wspólnym numerem.

MM: Premiera twojej debiutanckiej płyty jest już za nami. Jakie kroki zamierzasz podjąć w najbliższej przyszłości?
Siles: Nie mam ochoty na odpoczynek, wręcz przeciwnie – jestem głodny nowej muzyki. Zabieram się za kolejną płytę, mam nadzieję, że jeszcze w międzyczasie uda nam się przygotować kilka luźnych premier. Wracam do tworzenia, ostatni czas przy Głębi stanowiła tzw. „wykończeniówka” (śmiech). Już nie mogę się doczekać nowych rzeczy. Kolejny album mamy zamiar wydać za ciosem.

