Bitamina wystąpiła w Krakowie. Relacja Patrycji Muchy

Zdjęcie użytkownika Bitamina.Tego, że powstali z przyjaźni i miłości do muzyki nie da się nie zauważyć. Wspaniali na płycie, cudowni na koncercie – tak właśnie opisuję koncert Bitaminy, który odbył się w Krakowie. Wszystko co zaoferowała grupa będę pamiętać długo. Do tego, przez długi okres będę tęsknić za uczuciem przepełniającym mnie tamtego wieczoru.

Zacznę od tego, jak dobry support miała przed sobą Bitamina. Zanim na scenie pojawił się zespół, wszystkich zgromadzonych rozgrzewał DJ Awgs. Chłopak nie tylko rozruszał cały tłum swoją muzyką, ale też oczarował swoją osobowością.

No, ale przejdźmy do najważniejszej części wieczoru. Na scenie pojawiło się kilku, zupełnie zwyczajnych chłopaków wraz z wierszokletą – albo po prostu Piotrem – na którego widok rozpaliło się moje wierne uczucie do serialu Sherlock, w głównej roli z Benedictem Cumbernachtem. Wkroczenie zespołu na scenę wywołało niemałe poruszenie wśród zgromadzonych, a nawet ci znudzeni czekaniem i staniem, całkowicie się rozbudzili. Bitamina pozytywne wrażenie wywarła nie tylko na mnie, ale również na wszystkich obecnych. Uwielbiam i szanuję tych wokalistów i muzyków, którzy na żywo są w stanie zaprezentować dokładnie to co proponują na swoich płytach, a w tym przypadku cały zespół brzmiał nawet lepiej niż na nagraniach studyjnych.

W tym momencie muszę już napisać o panującej w klubie ZetPeTe atmosferze, bo pod tym względem był to jeden z najlepszych koncertów na jakich miałam okazję być. Nie było tutaj miejsca na nudę – szybki kurs bitaminowego tańca? Proszę bardzo! Wieczorek poetycki? Jak najbardziej. No i na dokładkę Kubuś Puchatek, bo przyjaciele to są ważni w życiu, baardzo ważni. Do tego muszę pochwalić cały tłum – nie dało się nie zauważyć powszechnie panującego zadowolenia i pragnienia, żeby chwila trwała wiecznie.

https://www.instagram.com/p/BgYxuJdBIey/?taken-by=pmuch.a

Nie zabrakło energii, ale znalazło się też miejsce na spokojniejsze kawałki. Zdecydowanie najlepiej na krakowską publiczność podziałała piosenka Dom, ale Pornosy również rozbrzmiewały w klubie z niemałą mocą. Moment zaskoczenia wywołało zejście całego zespołu ze sceny – czy to koniec, a gdzie Dom? Gdy grupa powróciła na scenę, oklaskom nie było końca.

Krakowskie wiosenne porządki jak najbardziej się udały, chłopaki pozamiatali nie tylko ZetPeTe ale i zmietli całe miasto. Jeśli tylko macie szansę i czas zobaczyć Bitaminę na żywo – zróbcie to! Naprawdę warto.

Czytaj również