Nieograniczanie się do słuchania jednego gatunku muzycznego uważam za swoją ogromną zaletę. Jednego dnia może utonąć w cudownych brzmieniach jazzu, by dzień później „odmóżdżyć się” muzyką popularną, a wszystko dopełnić alternatywnymi dźwiękami. I takie też będzie moje podsumowanie 2013 roku. Podczas tworzenia listy kierowałem się nie tylko tym, które zeszłoroczne nowości podobały mi się najbardziej: pod względem muzycznym, instrumentalnym i artystycznym, ale także tym, czy płyta (tudzież dany utwór) chodził mi po głowie godzinami, czy zachwycił jedynie podczas słuchania.
Hot 30 Albums
1. Emeli Sandé – Live at the Royal Albert Hall
Debiutancki koncertowy album w dyskografii Emeli Sandé, czyli mojej ulubionej wokalistki, nie mógł znaleźć się niżej, niż na pierwszym miejscu. Słuchając płyty, już od początkowych brzmień utworu Daddy przenoszę się na salę londyńskiego Royal Albert Hall. To właśnie tam, pozytywnie naładowany atmosferą oraz niezwykłym profesjonalizmem i bogactwem dźwięków, razem z resztą publiczności wyciskam hektolitry łez na My Kind of Love, Breaking the Law czy Suitcase w wykonaniu wokalistki. Do albumu dołączona jest także wersja DVD z zapisem całego koncertu, który odbył się 11 listopada 2012 roku. Zarówno jedna, jak i druga płyta oczarowuje mnie równie mocno, a artystka udowodnia dzięki nim, że jest – po prostu – najlepsza pod każdym względem.
2. Monika Borzym – My Place
Pozostańmy w klimatach jazzowych. Zaledwie 24-letnia wokalistka Monika Borzym zaserwowała fanom swój drugi album studyjny pt. My Place, tym razem pełny autorskich propozycji. Płytę pokochałem od samego początku, od pierwszego przesłuchania. Delikatny głos wokalistki, niezwykła różnorodność instrumentalna, a całość nagrywana z takimi muzykami, jak Larry Campbell, Tony Sherr czy Kenny Wollesen. Każda z trzynastu kompozycji zamieszczonych na krążku uzależnia, zwłaszcza takie utwory, jak Falling czy Finding Her Way. Na płycie znalazły się też trzy covery, w tym rewelacyjna, jazzowa wersja Only Girl (in the World) z repertuaru Rihanny. Przemyślany zabieg, szkoda tylko, że zabrakło też „borzymowej” wersji utworu Toxic z repertuaru Britney Spears, którą to wykonała w zeszłym roku m.in. podczas koncertu w warszawskim Studiu im. Agnieszki Osieckiej.
3. Stromae – √
Album √ to drugie, świetne wydawnictwo francuskiego wokalisty Stromae. Podobnie jak debiutancka płyta pt. Cheese, pełno na nim tanecznych, wpadających w ucho utworów, nagranych na najwyższym poziomie. Każdy zachowany jest w iście paryskim klimacie i od żadnego nie da się tak łatwo uwolnić. Całość promują trzy rewelacyjne single: Papaoutai, Tous les mêmes oraz liryczny Formidable, znacznie wyróżniający się na tle pozostałych utworów. Jestem ciekawy, kiedy ukaże się nowy album wokalisty i jakie przeboje na nim się znajdą. Sądząc po tym, co usłyszałem na Znaku pierwiastka, Paul van Haver będzie miał przed sobą bardzo trudne zadanie, by nagrać jeszcze ciekawszy i magnetyzujący dźwiękami materiał.
4. Bastille – Bad Blood
Pierwsza płyta w dorobku zespołu Bastille pt. Bad Blood urzekła mnie swoją dynamiką, niesieniem pozytywnej energii oraz chwytliwymi propozycjami. Na albumie znajdziemy mnóstwo żywiołowych propozycji, w tym Icarus czy These Streets, które uwzględniłem także w podsumowaniu ulubionych singli 2013 roku. Całość promują także bardzo dobre single, m.in. Pompeii, Things We Lost in the Fire oraz Laura Palmer. Chcę też zaznaczyć, że gdyby nie re-edycja albumu, która została wzbogacona o znacznie słabsze kawałki, zespół trafiłby na drugie miejsce podsumowania. A tak, niestety, „dopiero” pozycja numer 4.
5. John Newman – Tribute
W pierwszej piątce znalazł się kolejny niesamowity debiut. John Newman wtargnął do rynku muzycznego świetnym albumem pt. Tribute. Płyta pełna jest melodyjnych utworów, które poruszają mnie na każdym razem, jak je słyszę. Zarówno single promujące wydawnictwo, czyli Love Me Again, Cheating oraz Losing Sleep, jak i pozostałe osiem kompozycji, towarzyszą mi prawie codziennie, za każdym razem wprawiając mnie w radosny nastrój.
6. Chłopcy Kontra Basia – Oj tak!
Z pozoru – niewinna, w rzeczywistości – niezła diablica. Basia Derlak – bo o niej mowa – razem ze swoim zespołem (kontrabasistą Marinem Nenką oraz Tomaszem Waldowskim) wydała pierwszy studyjny album, którym zdobyli mnie w całości. Olbrzymia ilość mrocznych tekstów, dla „niepoznaki” ozdobionych przyjemną, folkowo-jazzową ścieżką dźwiękową oraz ciepłym głosem wokalistki, zawsze wzbudzają we mnie dziesiątki emocji naraz. Po przesłuchaniu płyty ostatnią rzeczą, jaką można powiedzieć, to ta, że Basia jest grzeczną, poukładaną dziewczynką…
7. Janelle Monáe – The Electric Lady
Trzeci studyjny album Janelle Monáe pt. The Electric Lady to jeszcze większa dawka świetnych aranżacji okraszonych delikatnym wokalem oraz niebanalnymi tekstami, niż to miało miejsce przy okazji debiutanckiego Metropolis: Suite I (The Chase) z 2007 roku i The ArchAndroid (2010). The Electric Lady to także świetni goście zaproszeni do współpracy, w tym m.in.: Prince, śpiewający z wokalistką w Give Em What They Love, Miguel – w zachwalanym przez wszystkich PrimeTime, a Solange – w moim ulubionym utworze roku, czyli w tytułowym Electric Lady.
8. Woodkid – The Golden Age
To dopiero niespodzianka. Woodkid, znany dotychczas jako grafik oraz reżyser teledysków do utworów m.in. Katy Perry (Teenage Dream), Lany del Ray (Born to Die, Blue Jeans) czy Taylor Swift (Back to December), postanowił wziąć się za śpiewanie i nagrał fenomenalny album pt. The Golden Age. Niekonwencjonalne rozwiązania muzyczne, świetne teksty, a wszystko ozdobione niezwykle męskim głosem Yoanna Lemoine’a. Każdy utwór z płyty zaskakuje, zachwyca i zaraża optymizmem dźwięków.
9. Michael Bublé – To Be Loved
W pierwszej dziesiątce nie mogło zabraknąć Michaela Bublé i jego najnowszego albumu pt. To Be Loved. Zbiór rewelacyjnych jazzowo-popowych utworów, od You Make Me Feel So Young po Young at Heart, udowadniają, że wokalista jest – co tu dużo pisać – jednym z najlepszych jazzowo-soulowych artystów XXI wieku. Uwodzi głosem, porusza tekstami, zachwyca muzyką. Czy trzeba czegoś więcej? Żeby znaleźć się w dziesiątce mojego podsumowania – nie.
10. Justin Timberlake – The 20/20 Experience
Justin Timberlake zachwycił w tym roku wszystkich swoim przebojowym albumem pt. The 20/20 Experience. . Soulowe brzmienia z niezwykłym głosem na pierwszym planie oraz bogactwem instrumentów w tle stworzyły magiczną całość, która zapewniła wokaliście nie tylko miliony fanów, ale także m.in. pierwsze miejsce w rankingu najlepszego płyt 2013 roku według amerykańskiego magazynu muzycznego Billboard. U mnie nieco niżej, bo „dopiero” na pozycji dziesiątej, jednak album „wałkował” będę z pewnością jeszcze bardzo długo.
W kolejnych dziesięciu propozycjach znajdziecie m.in. zaskakujące albumy Miley Cyrus i zespołu Cascada. Obie płyty udowadniają, że zarówno młoda skandalistka, jak i niemiecka formacja euro-dance mają ogromny potencjał na nagranie ciekawego materiału, a nie tylko banalnej, radiowej papki dla nastolatków. W podsumowaniu umieściłem także świetne, jazzowe i alternatywne krążki, w tym m.in.: Piękny koniec polskiego zespołu Mikromusic, Poles jazz the World debiutującego w zeszłym roku projektu United States of Beta, czy bardzo udany start na rynku Dawida Podsiadłego i jego płyty Comfort & Happiness. Na liście uwzględniłem również najnowsze wydawnictwo Katie Meluy, Jamesa Blunta oraz Anouk, holenderskiej wokalistki, która oczarowała mnie podczas 58. Konkursu Piosenki Eurowizji. A skoro o konkursie mowa, to na 20. miejscu znalazła się płyta Amandine Bourgeois – francuskiej reprezentantki podczas ostatniej edycji tego paneuropejskiego wydarzenia muzycznego.
- Miley Cyrus – Bangerz
- Mikromusic – Piękny koniec
- Cascada – Acoustic Sessions
- James Blunt – Moon Landing
- John Legend – Love in the Future
- Katie Melua – Ketevan
- United States of Beta – Poles jazz the World
- Dawid Podsiadło – Comfort & Happiness
- Anouk – Sad Singalong Songs
- Amandine Bourgeois – Sans amour
Kolejne dziesięć pozycji zdominowali debiutanci. Na 21. miejscu umieściłem płytę zwyciężczyni drugiej edycji The Voice of Poland – Natalii Sikory, która zachwyciła mnie swoim albumem pt. Zanim, debiutanckie wydawnictwo zespołu MoMo oraz krążki tegorocznych uczestników Konkursu Piosenki Eurowizji: Natálii Kelly z Austrii, Gianluci Bezziny z Malty oraz Emmelie de Fores z Danii, która ostatecznie wygrała 58. edycję konkursu. W stawce znaleźli się tacy artyści, jak Elton John, Sting i Robbie Williams, którzy oczarowali mnie swoimi najnowszymi materiałami, oraz zespół Beneficjenci Splendoru, trzeci raz zachwycający mnie swoimi ironicznymi tekstami.
- Natalia Sikora – Zanim
- Elton John – The Diving Board
- Natália Kelly – Natália Kelly
- Beneficjenci Splendoru – Bóg, Honor, Mam Talent
- Sylwia Grzeszczak – Komponując siebie
- Sting – The Last Ship
- Gianluca Bezzina – Waiting for Tomorrow
- Robbie Williams – Swing Both Ways
- MoMo – MoMo
- Emmelie de Forest – Only Teardrops
http://www.youtube.com/watch?v=DRI0WkszCbE
Ostatnią dziesiątkę mojego albumowego podsumowania uzupełniają m.in.: Aga Zaryan ze swoją płytą Remembering Nina & Abbey, będącą hołdem ku czci Niny Simone i Abbey Lincoln, Birdy z albumem Fire Within, Lorde z Pure Heroine, nieco zawodząca nowym materiałem, ale niezmiennie zachwycająca charyzmą i wokalem Céline Dion oraz francuska wokalistka Zaz, która krążkiem Recto verso po raz drugi zdobyła moje serce. Listę zamyka Magdalena Tul ze swoją EP-ką pt. The Beggining, stopniującą napięcie przed drugim studyjnym albumem wokalistki, na który czekam z niecierpliwością.
- Aga Zaryan – Remembering Nina & Abbey
- Birdy – Fire Within
- Lorde – Pure Heroine
- Céline Dion – Loved Me Back to Life
- Zaz – Recto verso
- Katy Perry – PRISM
- Havana Brown – Flashing Lights
- Eliza Doolittle – In Your Hands
- Patrycja Kosiarkiewicz & Effortless – Mój Jezus nie pija coli
- Magdalena Tul – The Beginning EP
http://www.youtube.com/watch?v=RDRaWmgTG6Y
Hot 80 Singles
1. Janelle Monáe feat. Solange – Electric Lady
Bez wątpienia, najlepszy utwór z trzeciego studyjnego albumu Monáe. Tytułowy kawałek, nagrany przy gościnnym udziale Solange Knowles, od razu wpadł mi w ucho i do dzisiaj towarzyszy mi m.in. pod prysznicem czy podczas drogi na uczelnię. Już sam początek nasuwa mi skojarzenia z siostrą Solange – Beyoncé. Całość zachowana w klimacie R&B, do tego charakterystyczny głos wokalistki, miłe brzmienia oraz emocjonalny refren w zupełności wystarczą, by powstał przebój roku.
http://www.youtube.com/watch?v=TOui_ftQkV
2. Mikromusic – Takiego chłopaka
Takiego chłopaka to utwór, który uzależnił mnie od siebie już od samego początku. Singel pochodzący z piątego albumu zespołu, Piękny koniec, Ironiczny tekst, napisany i zaśpiewany przez Natalię Grosiak, muzyka Dawida Korbaczyńskiego oraz zapadający w pamięć refren ciągle mnie poruszają i zapewne poruszać będę jeszcze bardzo długo.
3. Monika Borzym – Falling
Tak jak zapowiedziałem na wstępie, w moim podsumowaniu ulubionych utworów 2013 roku znajdziecie pomieszanie z poplątaniem. Przed chwilą alternatywa, jeszcze wyżej rhythm and blues, a teraz jazz w najczystszej postaci. Utwór Falling otwiera drugi album studyjny 24-letniej Moniki Borzym pt. My Place i już od pierwszej sekundy przenosi słuchacza na widownię najlepszych koncertów jazzowych w Polsce. Podobnie jak cała płyta, numer urzeka delikatnością głosu wokalistki oraz bogactwem instrumentów.
4. Cascada – Glorious
Tak.. Kiedy już opadną z Was negatywne emocje oraz niesmak spowodowany zestawieniem przeze mnie jazzu i alternatywy z – powiedzmy sobie szczerze – niezbyt ambitną, popową piosenką, a ja nie stracę jeszcze w pełni szacunku w Waszych oczach, pozwólcie mi się wytłumaczyć. Zespół Cascada oczarował mnie bowiem tym singlem podczas tegorocznego Konkursu Piosenki Eurowizji, w którym zajął (podkreślane przeze mnie cały czas przymiotnikami: niezasłużenie, niesprawiedliwie etc.) dopiero 21. miejsce w finale. To właśnie tym utworem w największej mierze męczę resztę domowników, zmuszając ich do wysłuchiwania moich wokalnych popisów, brzmiących raczej jak skowyt głodnego psa, niż wokal kogoś ubiegającego się o zastąpienie w przyszłości Johna Legenda czy Jamesa Blunta (których utwory już kilka pozycji niżej). Sama piosenka jest zdecydowanie moją ulubioną propozycją minionego roku i zajmuje pierwsze miejsce w moim osobistym podsumowaniu. Jednak ze względu na niemałe obawy przed krytyką ze strony czytających, postanowiłem przyznać mu pierwsze miejsce, jednak tuż za podium.
5. Miley Cyrus feat. French Montana – FU
Mały apel do tych, którzy cały czas czują niesmak po mojej poprzedniej propozycji: proszę, poczekajcie jeszcze chwilę. Może Miley Cyrus kojarzy się z wulgarnymi występami i pop-rockowymi, nudnymi propozycjami muzycznymi z czasów Hannah Montany, jednak jej najnowszy album jest godny polecenia. Wystarczy przesłuchać utworu FU, by wyjść z podziwu i zauważyć, że wokalistka naprawdę może nagrać prawdziwą perełkę. Kiedy zacząłem puszczać tę piosenkę moim znajomym, nikt nie mógł uwierzyć, że śpiewa ją ta sama dziewczyna, która kilka tygodni wcześniej ocierała się o krocze Robina Thicke’a i udowadniała, że ma najdłuższy język na świecie. Duet z marokańskim raperem French Montanem uważam za odkrycie roku, nie mniejsze niż współpraca z pierwszego miejsca mojego zestawienia. Utwór „kupił” mnie lirycznym początkiem, emocjonalnością w głosie Cyrus oraz – dość bezpośrednim – przekazem, by niedoszły oblubieniec piosenkarki poszedł się p… w sensie, poszedł sobie won.
http://www.youtube.com/watch?v=ouQhEC_r6Z8
6. Kayah – El Elijahu
Co prawda najnowszy album Kayah pt. Transoriental Orchestra nie znalazł się w moim podsumowaniu, ponieważ pieśni żydowskie i brzmienie języka hebrajskiego w ogóle mnie nie poruszają, to dla jednego utworu z płyty miejsce się znalazło. El Elijahu, według mnie wizytówka w/w wydawnictwa, urzeka nie tylko sekcją instrumentalną i ciekawym klimatem, ale – przede wszystkim – emocjonalnością wokalistki, którą od lat wzrusza swoich słuchaczy. Tego utworu nie mogło zabraknąć w moim podsumowaniu także dlatego, że Kayah od lat skrada moje serce swoją twórczością, nawet jeśli jej najnowsza płyta mnie nie przekonuje.
7. Monika Borzym – Only Girl (in the World)
Monika Borzym – podejście drugie. Uwielbiam eksperymenty w muzyce i niebanalne covery, zwłaszcza swoich ulubionych utworów, wykonane przez cenionych artystów. Przebój Only Girl (in the World) Rihanny w zupełnie innej, jazzowej wersji brzmi jeszcze lepiej, dojrzalej i bardziej przekonująco. Jak podkreśla sama wokalistka, „z przeciętnej popowej piosenki można zrobić jazzowy kawałek”. Cóż, nie pozostaje nic, tylko się z nią zgodzić i zanurzyć w dźwiękach fortepianu, perkusji, gitary czy basu.
8. Céline Dion – Loved Me Back To Life
Pierwszy singiel promujący najnowszy album wokalistki idealnie spełnił swoje zadanie i zachęcił do zakupu płyty. Chociaż co do płyty mam mieszane uczucia, utwór uważam za elektryzujący (zwłaszcza sam początek, który nucę na okrągło) i na tyle dobry, by dopisać go nie tylko na listę swoich ulubionych propozycji minionego roku, ale także najciekawszych utworów w karierze artystki.
9. Zagi – Katarakta
Natalia Wójcik, znana bardziej jako Zagi, wydała w zeszłym roku ciekawy album pt. UKE. Jednym z utworów, które na nim znajdziemy, jest Katarakta, który od pierwszego brzmienia doładowuje słuchacza niezliczoną dawką pozytywnej energii. Kawałek spodobał mi się zarówno dzięki zwrotkom zagranym na ukulele, elektronicznemu i chwytliwemu refrenowi oraz niebanalnej warstwie tekstowej.
10. Havana Brown – Flashing Lights
Pierwszą dziesiątkę moich ulubionych utworów minionego roku zamyka Flashing Lights promujące debiutancki album Havany Brown o tym samym tytule. Singiel z kategorii „szybkich, łatwych i przyjemnych” nie musiał długo czekać, bym zaczął go nucić podczas zakupów czy… pisania kolejnych newsów. Produkcją utworu zajął się RedOne, znany ze współpracy m.in. z Lady Gagą, Pitbullem czy Alexem Sparrowem stworzył kolejny przebój godny przesłuchania.
11. Elen Levon – Wild Child
Na czwarty singiel mojej rówieśniczki natknąłem się przypadkowo, podczas przeszukiwania Youtube. Dynamiczny refren, dozowanie napięcia w zwrotkach, a całość ozdobiona brzmieniami gitary oraz ciepłym wokalem Elen Levon. Wild Child długo pojawiało się na liście moich ulubionych propozycji, dlatego nie mogło go zabraknąć i tutaj. Ciekawe, kiedy doczekam się debiutanckiego albumu wokalistki..
12. John Legend – Love in the Future (intro)
Długo zastanawiałem się, czy zamieścić na tej liście tytułowe intro do czwartego studyjnego albumu Johna Legenda pt. Love in the Future. Jest to jeden z ulubionych fragmentów płyty i chociaż trwa jedynie 41 sekund, to szybko się od niego uzależniłem i za każdym razem, kiedy go słucham, zachwycam się lekko zachrypniętym głosem wokalisty oraz ciekawym klimatem, który wokół siebie tworzy.
13. Stromae – Tous les mêmes
Singiel pochodzi z drugiej studyjnej płyty Stromae, niekwestionowanego odkrycia francuskiej piosenki ostatnich lat. Utwór jest kwintesencją paryskiego klimatu w muzyce: wstęp brzmiący tak, jak stara płyta winylowa puszczona na zakurzonym adapterze, a wokalista śpiewający z charakterystyczną francuską nonszalancją. Wszystko zostało „ożywione” elektronicznymi wstawkami (i genialną solówką na trąbce), nieco intymnym klimatem oraz tekstem, bardzo mocno nadeptującym w męską dumę.
14. M.I.A. – aTENTion
Chociaż album Matangi mnie nie poruszył, M.I.A. przekonała mnie do siebie utworem aTENTion. Numer zaskoczył eksperymentami z brzmieniami i urzekł niezwykłą mieszanką energii z elektroniką, hip-hopem, a momentami nawet orientem. Całość przekonała do siebie jednak bardzo rytmicznymi, tanecznymi wstawkami.
15. Miley Cyrus feat. Nelly – 4×4
Miley Cyrus po raz drugi, ponownie z ciekawą, niekonwencjonalną propozycją, nagraną przy gościnnym udziale rapera Nelly’ego. Utwór 4×4 spodobał mi się od pierwszej chwili, a kiedy włączam go sobie na swoim odtwarzaczu, za każdym razem doładowuje moje akumulatory swoją dynamiką. w podsumowaniu znalazł się również dlatego, że podczas kolejnego odsłuchiwania tego numeru, moje biodra same wprowadzają się w – nieopatentowane jeszcze – dziwne, tanecznopodobne ruchy.
http://www.youtube.com/watch?v=gkzPKRinlwU
16. James Blunt – Kiss This Love Goodbye
Najbardziej wzruszający utwór z czwartego studyjnego albumu Jamesa Blunta pt. Moon Landing wyciska mi łzy z oczu od samego początku, w którym wokalista śpiewa – lekko łamiącym się głosem – do rytmu granego przez gitarę. Całość została zachowana w balladowej atmosferze, podkreślając warunki wokalne Brytyjczyka, poruszając tym samym serca wszystkich słuchaczy – a na pewno moje.
http://www.youtube.com/watch?v=R3nlUpZGdAk
17. Katie Melua – Chase Me
Katie Melua skradła moje serce i wszystkie inne organy już podczas swojego debiutu. Chociaż najnowsze wydawnictwo wokalistki, sygnowane jej prawdziwym, gruzińskim imieniem, czyli Ketevan, nie rzuciło mnie na kolana, to znalazło się na nim kilka perełek. Jedną z nich jest utwór Chase Me, który po raz kolejny serwuje mi największe walory muzyczne i artystyczne wokalistki, czyli jej charakterystyczny głos, delikatną ścieżkę dźwiękową oraz pełną emocjonalność.
http://www.youtube.com/watch?v=TBdHvIxxQzw
18. Kasia Lins – Go Away
Kolejne muzyczne odkrycie, tym razem ukrywające się pod niepozornie wyglądającą Kasią Lins, a właściwie Kasią Zielińską. Utworu Go Away, pochodzącego z jej debiutanckiego albumu Take My Tears, słucham zawsze wtedy, kiedy mam gorszy humor i chcę się nieco „podołkować”. Jazzowa kompozycja urzeka mnie świetnym tekstem, spokojną i niebanalną linią melodyczną oraz wzruszającym, łapiącym za serce wokalem Kasi, zwłaszcza w refrenie.
19. Monika Borzym – Finding Her Way
A jak już o jazzie mowa, to proponuję Wam kolejny utwór Moniki Borzym, tym razem Finding Her Way. Liryczny początek, dźwięki fortepianu w tle oraz iście światowo brzmiący refren to coś, co uwielbiam w tym numerze najbardziej. Wokalistka brzmi w nim jak największe gwiazdy jazzowej sceny muzycznej, uwodzi swoim głosem.
20. Zaz – On ira
Najlepszą dwudziestką utworów mojego podsumowania zamyka singiel Zaz, promujący jej drugi studyjny album pt. Recto verso. Utwór podoba mi się tym bardziej, ponieważ śpiewa go jedna z moich ulubionych francuskojęzycznych wokalistek, która zaskakuje mnie za każdym razem swoją energią oraz charakterystycznym głosem. Obok On ira nie można przejść obojętnie, całość pozytywnie nastraja i zapewnia dobry humor już do końca dnia.
W kolejnej dziesiątce mojego podsumowania znajdziecie kolejne świetne utwory z najnowszych płyt m.in. Jamesa Blunta, Johna Legendy, Janelle Monáe czy Kasi Lins. Miejsce znalazło się także dla dwóch piosenek z debiutanckiego albumu Natalii Sikory, zwyciężczyni drugiej edycji programu The Voice of Poland. Zarówno Oto królestwo, jak i Pieśń o armatach przyciągają do siebie barwą głosu wokalistki oraz klimatem, który wokół nich tworzy. Poza tym, na liście poniżej umieściłem porywający singiel Stinga, taneczny kawałek od zespołu Bastille oraz propozycję z najnowszej płyty Elizy Dolittle.
- Natalia Sikora – Oto królestwo
- Sting – And Yet
- Imagine Dragons – Working Man
- James Blunt – Bones
- John Legend – All of Me
- Kasia Lins – Hold On
- Eliza Dolittle – No Man Can
- Natalia Sikora – Pieśń o armatach
- Bastille – These Streets
- Janelle Monáe – Dance Apocalyptic
Kolejna dziesiątka, kolejni artyści: Nick Sinckler i singiel promujący jazzowy album Poles jazz the World oraz – dla kontrastu – eurowizyjna propozycja Natálii Kelly. Poza tym, na liście umieściłem m.in. dwa spokojne utwory od Johna Legenda, dwa klubowe od Stromae, wzruszający kawałek w wykonaniu Katie Melua, dyskotekową piosenkę Havany Brown oraz „cały spektakl zamknięty w jednym utworze” pochodzący z albumu Natalii Sikory.
- John Legend – Who Do You Think You Are
- Nick Sinckler – Frog in the Well
- Katie Melua – Sailing Ships from Heaven
- Havana Brown feat. Pitbull – We Run the World
- Stromae – Ta fête
- John Legend – Save the Night
- M.I.A. – Matangi
- Natalia Sikora – Ciemności bezimienności
- Natália Kelly – Shine
- Stromae – Papaoutai
Jesteśmy na półmetku. Kolejne dziesięć miejsc mojego podsumowania zajęły m.in. dwa genialne utwory zespołu Chłopy Kontra Basia, które rzuciły mnie na kolana kontrowersyjnymi, mocnymi tekstami oraz minimalizmem w ścieżce dźwiękowej. Co więcej, na liście znalazła się kolejna propozycja od Janelle Monáe, tym razem jej intrygujący duet nagrany z gościnnym udziałem Prince’a, następna taneczna odsłona Stromae oraz dwa utwory z płyty Amandine Bourgeois, francuskiej wokalistki i reprezentantki kraju na tegorocznym Konkursie Piosenki Eurowizji. Nie zabrakło także tych utworów, które wzruszały mnie w minionym roku, czyli The Only One Jamesa Blunta oraz Static Natálii Kelly.
- Amandine Bourgeois – Incognito
- Chłopcy Kontra Basia – Kasia
- James Blunt – The Only One
- Janelle Monáe feat. Prince – Give Em What They Love
- Stromae – Ave Cesaria
- Natália Kelly – Static
- Chłopcy Kontra Basia – Mam ja męża
- Amandine Bourgeois – Oulalala
- Havana Brown – Warrior
- Jaheim – Age Ain’t a Factor
W kolejnej dziesiątce utworów, których w zeszłym roku słuchałem z największą częstotliwością, znajdziecie m.in. propozycje od dwóch duńskich wokalistek: jedną z nich jest Nabiha, która wydała swój drugi album pt. Mind the Gap, promowany singlem o tym samym tytule, a drugą – Emmelie de Forest, która wygrała 58. Konkurs Piosenki Eurowizji z utworem Only Teardrops. W podsumowaniu umieściłem natomiast dwie inne jej propozycje – Hunter & Prey oraz Change. A skoro o konkursie mowa, na liście pojawiła się też kolejna piosenka od Natálii Kelly oraz utwór maltańskiego wokalisty Gianluci Bezziny. W podobnym klimacie zachowany został też kawałek About You Shane Filana, który zawsze dodawał mi skrzydeł w trudniejszych momentach swojego 20-letniego już życia. Poza tym, w tym roku wzruszałem się przy Zaćmieniu Sylwii Grzeszczak, czciłem szatana razem z Chłopcami Kontra Basią, a sztuki ironii uczyłem się z Beneficjentami Splendoru, których Dziewczynkę z ulotkami uwielbiam za ukazanie bolesnej rzeczywistości w naszym kraju.
- James Blunt – Postcards
- Justin Timberlake – Mirrors
- Natália Kelly – Cold
- Emmelie de Forest – Hunter & Prey
- Sylwia Grzeszczak – Zaćmienie
- Gianluca Bezzina – Light Me Up
- Emmelie de Forest – Change
- Beneficjenci Splendoru – Dziewczynka z ulotkami
- Chłopcy Kontra Basia – Bociek
- Shane Filan – About You
Następną dziesiątkę – drugi raz z rzędu – otwiera James Blunt, tym razem ze wzruszającym utworem Always Hate Me. Na kolejnych miejscach podsumowania kolejne propozycje od Natálii Kelly, Amandine Bourgeois oraz ironizujących Beneficjentów Splendoru. Na liście znalazła się również formacja Ylvis, która podbiła Internet przebojem What Does the Fox Say?. Jak wiadomo, mnie głośne i nader popularne utwory nie poruszają, szybko znalazłem inną, znacznie lepszą i ciekawszą piosenkę z repertuaru kabaretu – Stonehenge. Za każdym razem, jak jej słucham, śmieję się od ucha do ucha, nie mogąc wyjść z podziwu nad pomysłowością członków zespołu i ich poczuciem humoru. Polskim akcentem na liście są (obok Beneficjentów): Magdalena Tul oraz Ms. Obsession, które pozytywnie zaskoczyły mnie oraz wzruszyły swoimi utworami. A skoro o wzruszeniu mowa, to warto wyróżnić także singiel Home Again Eltona Johna oraz Maybe Birdy.
- James Blunt – Always Hate Me
- Natália Kelly – Fallout
- Bastille – Icarus
- Amandine Bourgeois – San amour
- Ylvis – Stonehenge
- Magdalena Tul – Ile mogę dać?
- Elton John – Home Again
- Beneficjenci Splendoru – Django
- Birdy – Maybe
- Ms. Obsession – Harmonia Plus Chaos
Ostatnia dziesiątka przed nami. Podsumowanie zamykają propozycje m.in. od Natálii Kelly, Magdaleny Tul, Natalii Sikory oraz Nabihy. Poza tym, nie zabrakło także miejsca dla nieco mrocznej piosenki Modern World holenderskiej wokalistki Anouk, hołdu dla Ludwiga van Beethovena od zespołu Union J oraz duetów: Matta Cardle’a z Melanie C, formacji Who See z Niną Zizić oraz projektu Patrycji Kosiarkiewicz z Effortess.
- Nabiha – Fearless
- Eliza Doolittle – Back Packing
- Natalia Sikora – Król tusz
- Anouk – Modern World
- Magdalena Tul – Wyspa
- Matt Cardle feat. Melanie C – Loving You
- Who See feat. Nina Žižić – Igranka
- Natália Kelly – Face the Day
- Union J – Beethoven
- Patrycja Kosiarkiewicz & Effortless – Głowa swoje


