Shakira, Rihanna, Camilla Cabello i… Margaret? Może i nie urodziła się nad Morzem Karaibskim, ale swoim ostatnim koncertem MTV Unplugged udowodniła, że płynie w niej kubańska krew.
MTV Unplugged to seria koncertów artystów o znacznym dorobku muzycznym, podczas których wokaliści śpiewają na żywo przy akompaniamencie wyłącznie instrumentów akustycznych. Do tej pory w Polsce swoją muzykę „bez prądu” zaprezentowali m.in. Kayah, Hey, Kult, Natalia Przybysz, Krzysztof Zalewski czy Natalia Kukulska. W grudniu zeszłego roku do tego grona dołączyła Margaret z bardzo niezwykłym występem. Wszystkie jej hity zostały przearanżowane na latynoskie rytmy, a nagranie zostało zarejestrowane wśród palm…. warszawskiego klubu Teatro Cubano.
Idąc na przedpremierowy pokaz nagrania tego koncertu, nie spodziewałam się niczego szczególnego. Znam kilka piosenek Margaret i pomyślałam, że miło będzie posłuchać jej dobrego języka angielskiego opartego na mocnym wokalu. Na pewno nie nastawiałam się na tańce na fotelu, tymczasem moje biodra nie były w stanie wysiedzieć spokojnie, słysząc nowe, taneczne wersje znanych utworów. Kiedy atmosfera trochę zwalniała i zasłuchałam się na przykład w piekną, jazzującą wersję „Thank you very much”, Margaret szybko wracała z mocnym Reksiem (feat. Otsochodzi), Serce Baila albo Vino (feat. Kayah).
Palmy, wino, loki, dredy, falbany, bębny, kuse sukienki i wysokie obcasy – ten wieczór był namiastką najpiękniejszych letnich wieczorów, kiedy można pić drinki z kokosa, tańczyć na piasku i nie martwić jutrem. W takich rytmach Margaret odnajduje się doskonale i widać było, że ten koncert sprawiał jej wiele radości. Wszystko, za co ją cenimy – szczerość, naturalność, humor, spontaniczność – wszystko to znalazło się w tym nagraniu, dzięki czemu również my mogliśmy poczuć się jak na kubańskiej fieście.
Cieszę się, że zamiast grać w kółko to samo lub ukrywać materiał sprzed dziesięciu lat, Margaret postanowiła go odświeżyć w taki sposób, żeby pasował do jej obecnego stylu, pogłębiającej się dojrzałości i rosnących umiejętności wokalnych. Dzięki nowym aranżacjom na jej MTV Unplugged nie można się nudzić, bo każdy numer to nowa niespodzianka. Wielkie brawa należą się za to jej kompozytorowi i całemu zespołowi muzycznemu. Nietaktem byłoby nie wspomnieć również o całej ekipie filmowej, dzięki której to nagranie wygląda niezwykle profesjonalnie i mieni się pięknymi kolorami zieleni, którą dopełniaja czerwone włosy (syrenki) Margaret. Dzięki, Kinogram, za możliwość obejrzenia tego koncertu na dużym ekranie. W oczekiwaniu na płytę, pozostaje nam namiastka tych emocji w postaci Byle jak.


