B.O.K. – Labirynt Babel (2014), recenzja Damiana Mączyńskiego

B.O.K. to hip-hopowa bydgoska grupa, której filarem jest raper Bisz. Formacja istnieje od 1999 roku, jednakże do szerszego grona odbiorców dotarła dopiero w 2012 roku, kiedy to solowy album Bisza – Wilk chodnikowy, osiągnął duży sukces artystyczny i komercyjny, nagrodzony złotą płytą. Po trzech latach od premiery debiutanckiego, legalnego materiału – W stronę zmiany, B.O.K. powraca ze świeżym materiałem. Co przynosi nowe dzieło?

Z pewnością Labirynt Babel to longplay ambitny. Zarówno w warstwie tekstowej, jak i muzycznej. Kompozycje oparte są przede wszystkim na żywych instrumentach, jednakże zostały wplecione także sample. O sile płyty stanowią zdecydowanie wiersze Bisza, których poziom jest najwyższy wśród rodzimych raperów. Teksty nasycone są ogromną ilością metafor, odniesień, gier słownych, co stanowi o pewnej trudności interpretacyjnej. Prawdopodobnie jedyne słuszne interpretacje są we władaniu intelektu samego autora.

Labirynt Babel promowany jest trzema singlami, do których zrealizowano klipy. Pierwszy z nich – Jurodiwy został opublikowany już w maju. Ów utwór to muzyczna sinusoida. Potężne fragmenty przeplatane są ze spokojniejszymi. Ośmioosobowy skład osiąga progresywne, miejscami wręcz symfoniczne brzmienie. Bisz podejmuje temat rozterek dotyczących sedna życia:

Za każdym razem, gdy wydaje mi się, że zbliżam się do sedna, gubię się bardziej/Nie jestem pewien niczego, więc nie wiem, dlaczego od zawsze aż tak bardzo gardzę.

W teledysku gra rolę gruźlika, hipnotyzującego odbiorcę swoim przekazem oraz Hamleta gloryfikującego ludzki rozum. O wysokim poziomie rymów świadczy następujący fragment:

Skąd masz wiedzieć, w co wierzyć należy, czy zawierzyć mi, czy raperzy są szczerzy. A może maklerzy lub któryś z papieży powie Ci dziś, jak masz żyć?

Drugi – Mindfuck to urozmaicony utwór z rockowym refrenem. Bisz ponownie stawia wiele pytań egzystencjalnych, z tekstu wynika wiele wątpliwości dotyczących sensu istnienia:

Czym jest życie, czym jest sens jego? – Kto to pojmie?

Nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na wszystkie życiowe pytania, a nawet wszechwiedzący Internet nie stanowi antidotum na brak wiedzy o prawdach ostatecznych:

Bo są na tym świecie rzeczy, których nie wyświetlą Google.

Trzecim singlem jest Prometeusz, do którego wykorzystano sampel utworu Podaruj mi trochę słońca grupy Bemibek. Kolejny raz mamy do czynienia z licznymi zmianami, od mrocznych w pogodne motywy. Prometeusz przemycił ogień dla ludzi. Bisz chce uprzytomnić słuchaczowi bezmyślność, która rządzi światem. Klip stanowi także pewną metaforę wyjścia z undergroundu.

Nie jest nowością stwierdzenie, iż Bisz jest jednym z czołowych polskich mc’s. Potwierdza to na najnowszej płycie. Bydgoski raper płynie po bicie, jak należy, szczególnie w utworach: Labirynt Babel i Flaki, w których emanuje dynamicznością. Niemonotonne flow, błyskotliwe hashtagi, intrygujące linijki to największe pozytywy. Znamienitym przykładem kunsztu autorskiego bydgoskiego mc jest kawałek Opowiedz mi o swoich planach. Ciekawy koncept, w którym Bóg rozmawia ze swym dziełem. Konkluzja tego utworu jest jasna – wszystkie wspaniałe twory ludzkich rąk są małe w stosunku do potęgi Stwórcy. Warstwa liryczna dotyczy przede wszystkim kondycji dzisiejszego świata. Diagnoza Bisza jest okrutna. Wszyscy kłamią. Ludzie naśladują siebie i powielają głupotę, lekkomyślność i obojętność na los innych. Zasady dzisiejszego świata opierają się na tym, by jak najwięcej wyprodukować kosztem innych. Dochodzi do izolacji jednostek. Raper podkreśla znaczenie głodu i zła, które dotyka dzieci w Trzecim Świecie, z pobudek iście egoistycznych:

Widziałem metki polskich firm w ruinach fabryk; Bangladesz, Być może sam nosiłem ich ubrania. Może piętnastoletnia Istrat miała żyć w szczęściu, Outsourcing – przyszła na świat w złym miejscu.

Na krążku znajdziemy także nawiązania do wcześniejszych utworów Bisza m.in. w Brzytwie Ockhama odwołuje się do Trainspotting:

Niepowstrzymany ludzki pociąg – pociąg towarowy.

Warstwa muzyczna płyty jest mało hip-hopowa. Dużo tu rocka, progresywnych odjazdów. Utwór Podróż przypomina nawet twórczość Genesis z drugiej połowy lat 70-tych. Mamy wiele syntezatorowych motywów, jak głęboki niczym rów mariański w Opowiedz mi o swoich planach. Łamiące konwenanse hip-hopowe są także solówki keyboardowo – gitarowe w Pielgrzymie. Mnie te smaczki odpowiadają, czy konserwatywnemu fanowi rapu także? Pierwsze miejsce w najnowszym zestawieniu OLIS każe stwierdzić, że tak.

Nie ulega wątpliwości, że Labirynt Babel to krążek bardzo dobry. Nie jest idealny, nie porywa Pielgrzym i Miecz czy Bicz. Niemniej B.O.K. tworzy nową jakość w polskim rapie. Nacechowane filozoficznymi rozterkami teksty oraz wymykające się sztywnym boom – bapowym ramom podkłady, sytuują bydgoską grupę w czołówce.

Czytaj również