Atlas Genius – When It Was Now (2013), recenzja Magdy Sieprawskiej

Ostatnie debiuty maja to do siebie, że wkraczają na rynek muzyczny z wielkim impetem i trudno nie zwrócić na nich uwagi, bo z każdej strony płyną do nas dotyczące ich newsy. Czy Atlas Genius zapamiętamy na długo z ich debiutanckim LP When It Was Now? Zobaczmy…

When It Was Now otwiera dosyć przebojowy Electric, w którym co jakiś czas odzywają się ciekawe klawisze. Następny If So zaczyna się tak jakby wokalu udzielał tu Calleb Followill, a nie Keith Jeffery. Refren wybija nam jednak z głowy tą myśl, lecz wcale nie będę się wypierać, że w ich kompozycjach czuć duch Kings Of Leon. Będę o tym przypominać w odpowiednich momentach. Poza tym If So to jeden z najjaśniejszych punktów na krążku, myślę, że to obok Trojans ich największe osiągnięcie. Back Seat wita nas od progu fajnym basem i zmianą tempa, na myśl nasuwa mi się tu automatycznie zespół Foals, lecz to całkiem luźna sugestia. Całość jest utrzymana w dosyć oszczędnym klimacie, mamy ciekawą zabawę wokalem przez co całość nabiera fajnego kształtu. Pozycja nr. 4 to wspominany już Trojans. Singlowy, najbardziej udany, najbardziej rozpoznawalny, ma coś w sobie co ciekawi i sprawia, że ma się chęć przesłuchania go. Throught The Glass to kawałek z tych które brzmią OK, jednak nie sądzę, żeby miał pozostać w pamięci na dłużej. Na plus wyróżnia się w nim gitara akustyczna. W On a Day witają ciężkie bębny i to właśnie ten moment, kiedy muszę przywołać Calleba Followilla jeszcze raz. Posłuchajcie i oceńcie sami!

Nie miałam racji? Poza tym kompozycja zdecydowanie na plus. Centred On You ma genialną gitarę, naprawdę zwraca na siebie uwagę. Jej motyw towarzyszy nam przez cały kawałek. Wokal jest w nim nieco ściszony, już nie napawa takim optymizmem jak wcześniej. Don’t Make a Scene panowie mogliby sobie najzwyczajniej w świecie darować. All These Girls podobnie. Nie ma tu niczego co mogłoby zaciekawić, spotykamy się z podobnymi rozwiązaniami co wcześniej. Powoli zmierzamy do końca i tu dalej nic się ciekawego nie dzieje. Tytułowy When It Was Now powinien dać czadu, jednak tutaj tylko momentami w okolicach refrenu słuch opłaca się wytężyć bardziej. Płytkę kończy Symptoms, w którym po raz kolejny spotykamy się z gitarą akustyczną.

Panowie nagrali niespełna 40 minutowy krążek, który dostał się do pierwszej 50 billboardu, zgarnął całkiem niezłe recenzje i otworzył drzwi do międzynarodowej sławy. Brzmi nieźle, lecz czy naprawdę krążek When It Was Now proponuje coś całkowicie świeżego, coś co powali przeciętnego indie słuchacza na kolana? Mnie nie powalił, bo choć z początku biła od niego świeżość i jako taki pomysł na granie tak po kilku przesłuchaniach wszystko zlało się w jedną całość i pokazuje tak naprawdę powielanie wypracowanych schematów. Debiuty dzielą się na takie, które robią wiele szumu, a później wszystko ucicha, robią coś tak genialnego, że nigdy nie udaje im się stworzyć niczego lepszego, albo po prostu wydają płytę która cieszy, lecz w zasadzie nie powinna. W tym przypadku płyta cieszy, lecz gdyby przyszło analizować to tak naprawdę nie wiadomo dlaczego. Jestem ogromnie ciekawa co pokażą  na następnym krążku, bo gdyby miało wokół nich powstać ogromne zamieszanie, to musieli by coś stworzyć zdecydowanie o wiele lepszego.

Atlas-Genius-When-It-Was-Now__14002_zoom

Czytaj również