Naprawdę długo czekaliśmy na powrót londyńskiego kolektywu muzycznego Archive…
… bo aż sześć lat. Oczywiście, nie licząc tu płyt z kompilacjami, czy remiksami. Ponadto, chodzi tutaj o coś więcej, niż tylko muzyczny album. Prócz niego, pojawił się także filmowy dokument opisujący proces powstawania i nagrywania dwunastej płyty Archive, Super8: A Call To Arms & Angels. My jednak skupimy się na krążku, który przypada również na dwudziestopięciolecie istnienia formacji. Filmem, być może, zajmiemy się kiedy indziej – bo do niego także powstały wyjątkowe utwory.
Dwunasty studyjny album Archive, Call To Arms & Angels to 17 utworów zarejestrowanych w RAK Studios w Londynie. Wyprodukowany przez wieloletniego współpracownika Jérome’a Devoise’a, jest pierwszym studyjnym krążkiem zespołu od czasu wydanego w 2016 roku The False Foundation. Odzwierciedlając świat w 2021 roku płyta ukazuje nie tylko indywidualne i zbiorowe frustracje zespołu oraz wyzwania, którymi zostali obdarzeni przez los, ale także szerszą refleksję innych, których życie zostało spolaryzowane przez rzeczywistość codziennych zmagań takich jak zdrowie, samopoczucie i indywidualne okoliczności społeczno-ekonomiczne. Czy tak faktycznie jest?
Zacznijmy może od utworu Fear There and Everywhere. To kolejny singiel, a zarazem trzeci numer z tracklisty Call To Arms & Angels. Bardzo mi się spodobały elementy rockowe, które zostały wykorzystane w utworze. Na szczęście, dźwięki nie są w przesadnej ilości. Ciekawy zabieg Archive zrobiło w postaci użyczenia kilku głosów naraz. Tak troszkę chóralnie wyszło, choć ciekawie, bo wywołuje to lekki niepokój, gdy słucha się całości. Zresztą, widać to nawet w poniższym teledysku…
Jak się cieszę, że na nowym krążku Holly Martin po raz kolejny ma swój własny kawałek. Mowa tu, oczywiście, o Shouting Within. Na początku myślałam, że będzie to dość smutna kompozycja – ale ja bym tak tego nie nazwała. Z pewnością Shouting Within jest niezwykle spokojne, a wokal Holly sprawia, iż słuchacz skupia się bardziej na warstwie tekstowej – która jest świetna – niż na linii melodycznej. Muzyczny wideo-klip autorstwa Jamesa Mellowesa również robi wrażenie – jest bardzo minimalistyczny, a ja osobiście lubię takie teledyski.
Daytime Coma to jest coś, co mi przypomniało, dlaczego tak niezwykle mocno polubiłam Archive. Numer ten kojarzy mi się bardziej z Lights, niż Again. Uważam to za rewelacyjny pomysł kolektywu, aby właśnie Daytime Coma dać jako pierwszy singiel promujący Call To Arms & Angels. Przyznam szczerze, że nie byłam przekonana do końcowych minut kawałka – lecz po kilkukrotnym przesłuchaniu wszystkiego, zmieniłam zdanie i teraz nie mogę po prostu przestać słuchać owego utworu. Cieszę się jeszcze z jednego powodu – dobrze, iż powstał do tego całkiem miły dla oka lyric video.
We Are The Same jest taką komplikacją elektroniki i techno, czyli kolejne dźwięki typowe dla Archive, które sprawiają, że trzeba albo je polubić, albo nie. Kobiecy wokal tutaj pomaga, jak i późniejsze dźwięki dzięki genialnej perkusji. Jest naprawdę nieźle, choć ogromniejsze wrażenie na mnie zrobił teledysk. Cudowny.
Czas na podsumowanie Call To Arms & Angels, chociaż jest to jedno z takich cięższych u mnie podsumowań. Nie jestem zadowolona z tego, iż album się już skończył i trzeba napisać ostatnie zdania – bo chciałoby się jeszcze więcej posłuchać… lecz wiadomo, za dużo wymagać nie możemy. I tak dostaliśmy naprawdę spory album z dość bogatą tracklistą. Aż siedemnaście kawałków – a w kwestii minut to już w ogóle. Więc jest co słuchać i oceniać. Ogólnie to jestem uszczęśliwiona z powodu nowego materiału Archive i już teraz się nastrajam na ich koncerty. Jestem tylko ciekawa, jak nowe utwory wyjdą w połączeniu ze starszymi na żywo.

- Data premiery: 29 04 2022
- Single: Daytime Coma, Shouting Within, Fear There & Everywhere, We Are The Same
