Aquilo – Silhouettes (2017), recenzja Łukasza Mantiuka

0
165

Czasami na niektóre debiuty trzeba czekać dosyć długo. Albo są odwlekane, albo wytwórnia czeka na odpowiedni moment (na „wielkiego hita”) albo inne powody. W przypadku Aquilo minęły trzy lata od wydania pierwszego singla i promocyjnych EP-ek. Ale w końcu jest – i jest bardzo dobry.

Aquilo to duet z Silverdale w Anglii. Składa się z dwójki przyjaciół – Toma Highama i Bena Fletchera. Zanim wydali ten krążek, premierę miały cztery EP-ki oraz minialbum na żywo. Ich muzyka określana jest jako „soft, calm electro-pop„. Krążek Silhouettes w większości zawiera nowe nagrania, jednak umieszczono tu również kawałki Human, I Gave It All i Waiting, które znalazły się na poprzednich EP-kach oraz single Never Seen You Get So Low i Sorry.

I skoro już jesteśmy przy składzie tego albumu, żałuję, że nie dorzucono jeszcze utworu Losing You, który jest jednym z moich ulubionych w ich twórczości. Cieszy niezapomnienie I Gave It All, który jest pierwszym singlem w historii duetu.

Przechodząc jednak do zawartości albumu. Znajdziemy tutaj czternaście różnorodnych kompozycji w klimatach spokojnego elektropopu, ale również kilku dynamicznych utworów. To akurat mnie zaskoczyło, ponieważ lubię ten duet głównie za te klimatyczne, spokojne kawałki, których doskonale słucha się nocą. Mowa tu między innymi o I Gave It All, Waiting, Sorry czy Blindside. A album Silhouettes zawiera między innymi ciut szybsze Never Hurt Again, zupełnie dynamiczne You Won’t Know Where You Stand i w podobnym tonie kawałek Complication. Jednak prawdziwą niespodzianką jest dla mnie utwór Always Done What You Say. Absolutne arcydzieło, przypomina mi takie trochę dziecko Love On the Brain Rihanny z Death of the Bachelor Panic! At the Disco. I jest to komplement, bo oba te kawałki kocham nad życie.

Jednak kawałków dynamicznych jest mniej, na przód wysuwają się ballady. I nie są to byle jakie ballady, ponieważ głos Toma w połączeniu z subtelnym pianinem Bena trafia do mnie od a do z. Już od samego początku i utworu Silhouette jestem absolutnie kupiony. A potem jest tylko lepiej, bo mamy Blindside oraz znane dla fanów duetu hity Human i I Gave It All. Przepleciono je nowymi utworami, jednak to właśnie ta trójka/czwórka wychodzi na prowadzenie jeśli chodzi o najlepsze i najbardziej promieniste elementy tego krążka. Zachwyciło mnie jeszcze Sorry i Low Light.

To, co przemawia do mnie najbardziej w tym albumie, to głos wokalisty, który tworzy niesamowity klimat całego wydawnictwa. Czternaście utworów mija bardzo szybko i chce się odtworzyć krążek raz jeszcze. Replay value jest naprawdę spory, a najlepiej Aquilo słucha się nocą. Tak naprawdę nie mam za wiele do zarzucenia temu albumowi, trafił idealnie w moje gusta. Owszem, może wywaliłbym ze dwa utwory i w ich miejsce dodał niektóre utwory z EP-ek (Losing You szczególnie!), ale nie chodzi o to, aby wydać debiutancki album z utworami, które są już znane.

Na szczęście, dzięki kontaktowi z Island Records, a także przeniesieniem tego na Universal Music Polska, krążek dostępny jest w całej Europie, w tym w Polsce. Zatem zapoznajcie się z twórczością Aquilo w streamingach, i jeśli porwą Was tak jak mnie, idźcie do sklepów. Ja bardzo polecam, bardzo kocham i idę dalej słuchać.