Gdy zobaczyłam Antka Smykiewicza już wtedy wyobrażałam sobie jak będzie wyglądała jego muzyczna kariera. Chłopak z gitarą akustyczną, śpiewający piosenki o miłości – ale tej naiwnej. Bo taka najlepiej zazwyczaj dobrze się sprzedaje. I wiecie co? Ten sen znalazł swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości: finalista pierwszej edycji The Voice of Poland właśnie tak debiutuje, opowiadając o relacjach międzyludzkich. Związek z drugą osobą rzeczywiście jest jak film, w którym gra się główne role. W odróżnieniu jednak od hollywoodzkich produkcji jest to amatorskie nagranie, gdzie sami sobie jesteśmy scenarzystami i reżyserami.
Widok Antka Smykiewicza wciąż wywołuje u mnie uśmiech, może dlatego, że darzę go sympatią. Oto taki chłopak z gitarą (jakich wiele…), który stawia na siebie, na swój rozwój. To już kolejny wychowanek The Voice Of Poland, który pojawia się na naszym podwórku muzycznym. Aj, robi się dość ciasno na tym naszym ryneczku fonograficznym…
Jeżeli ktokolwiek spodziewał się, że młody Smyczek porzuci repertuar, w którym czuje się dobrze i postawi na coś ambitniejszego jak przykładowo zwycięzca I edycji Voice’a, Damian Ukeje – po prostu musiał się rozczarować. Antek wraz z kilkoma osobami stworzył Nasz film, czyli Twoją, Moją opowieść o relacjach damsko-męskich. Nie ma co ukrywać, że to pary są finalnymi adresatami tych jedenastu opowieści. Można to, rzecz jasna potraktować jako list singla/singielki do drugiej połówki, której się jeszcze nie znalazło, lub sytuacji, gdy po prostu nie można odnaleźć w sobie odwagi, by do niej podejść (Poczuć Cię naprawdę).
Wszystko zaczęło się od Pomimo Burz. Wspomniany utwór zaczął odnosić sukcesy dopiero po czasie. W czym tkwi sukces tego singla? No cóż: po pierwsze, dość nietypowy początek melodyczny numeru. Po drugie – tekst, który śmiało może być biografią każdego faceta. Przecież każda kobieta chce mieć takiego „rycerza”, który będzie walczyć i o Ciebie się bić? Po trzecie… niestandardowość – już Limit Szans brzmi bardziej radiowo, a paradoksalnie nie osiągnął bardziej komercyjnego sukcesu niż debiutancki singiel artysty. Niestety dla Antka, Limit Szans dzięki tej piosence został wyczerpany – na błędy. Limit Szans brzmi dość tanio i kiczowato – chwilami przypominałam sobie twórczość Papa Dance. Niczym się też nie wyróżnia. Podobne wrażenia miałam, gdy Antek zaczął przepraszać w utworze Przepraszanie. Tu jednak muzyczne skojarzenie z goła inne – grupa Feel i Poczuj To, trochę powiało też Stachursky’m.
A ja powiem tylko tyle: w pewnym sensie wybaczam. Jest to umiejętność zarezerwowana dla osób potrafiących to robić z różnego powodu. Ja znalazłam dwa: Już Nie Ty, które jest po prostu niezłe. Trochę keyboardu, gitary, chórki plus do tego aranżacja tego wszystkiego i przede wszystkim głos Antka, który pasuje tu jak ulał. Słowem – sukces i jeżeli ten utwór nie zostanie trzecim singlem promującym album, będę wielce zasmucona. Jednak z drugiej strony zastanawiam się też nad singlowym potencjałem Motyli, gdzie Smyczek chodzi „intensywniej” – w sensie, że chyba bardziej krzyczy. Mieszanka Goyi z utworem Beautiful Now od ZEDDa. Tu również przyciąga sposób interpretacji tematu.
Nasz film ma jednak jedną wadę: jest dość monotonny. Można się jednak było tego spodziewać – na odpowiednie przemiany potrzeba czasu. Dziś dostajemy wersję komercyjną, by Antek otrzymał najważniejszą chyba w życiu artysty nagrodę: akceptację ze strony słuchaczy. Nie mam wątpliwości, że w niedalekiej przyszłości ją osiągnie. Dla mnie ten album jest jak przygoda – kocham je, lecz często o nich zapominam. Mam jednak nadzieję, że pan Smykiewicz będzie mi o płycie od czasu do czasu muzycznie przypominał.



