Andrzej Piaseczny wystąpił na białostockim dziedzińcu Pałacu Branickich w ramach trasy ATMASFERA 2016. Relacja Marty Muśko

0
149

Ogólnopolska trasa koncertowa ATMASFERA 2016 pod hasłem Poczuj Dobrą Energię wkrótce dobiegnie końca. Cykl szesnastu koncertów Andrzeja Piasecznego w odległych zakątkach Polski zamyka dziś bowiem Nowy Sącz. Wcześniej moc muzyki została przekazana między innymi do Gdańska, Zielonej Góry oraz położonego na wschodzie Białegostoku, który 4 czerwca był przedostatnim przystankiem trasy. Koncert, śmiało mogę przyznać, inny niż wszystkie pozostałe. Dlaczego, dowiecie się w dalszej części relacji.

Jeszcze kilka dni przed koncertem w Białymstoku wśród fanów artysty coraz częściej pojawiała się niepewność. Występ na Podlasiu, a chwilę później w Opolu – wszystko w zaledwie kilkugodzinnym odstępie czasowym? Wydawałoby się niemożliwe, a jednak! Punktualnie o godzinie dziewiętnastej na scenie umieszczonej na dziedzińcu Pałacu Branickich rozpoczął się występ Andrzeja Piasecznego. W ten słoneczny, sobotni wieczór wokalista zaśpiewał przed publicznością największe przeboje ze swojego repertuaru, między innymi otwierające całość Rysowane Tobie, Szczęście jest blisko, Jeszcze bliżej oraz Chodź, przytul, przebacz. Podczas koncertu nie zabrakło również żeńskiego wokalu Kasi Lisowskiej, która wykonała cover słynnego utworu Podaruj mi trochę słońca. Gitarowe solówki natomiast należały do muzyków Kuby Chmielarskiego oraz Tomasza Orzeł Rząd.

Po przebytej podróży przez wcześniejsze, niezapomniane etapy twórczości Andrzeja przyszedł czas na zaprezentowanie słuchaczom nowego materiału z płyty Kalejdoskop. Usłyszeliśmy między innymi emocjonalną balladę Do Kołyski, którą zaledwie kilka godzin później mogliśmy ponownie ugościć, tym razem na ekranach swoich telewizorów podczas festiwalu w Opolu. Po wzniosłych i emocjonalnych momentach, publiczność do tańca ożywiły kompozycje Prawie do nieba oraz 15 dni. Nim się spostrzegliśmy, koncert nieubłaganie dobiegał ku końcowi. Tego wieczoru napięty harmonogram nie pozwalał artyście ani na chwilę postoju, mimo to ponownie wyszedł on na scenę, żegnając się z widownią poprzez wspaniałe wykonanie piosenki Imię deszczu.

#andrzejpiaseczny #koncert #atmasfera #muzyka #kalejdoskop #białystok

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Marta 🇵🇱 (@mirma_pl)

Przed chwilą Białystok, teraz Opole. ✈🎤 #AndrzejPiaseczny #Piasek #Kalejdoskop #koncert #muzyka #Bialystok

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Marta 🇵🇱 (@mirma_pl)

Tuż po zakończeniu nieco skróconego, aczkolwiek okraszonego pozytywną energią i wspaniałą muzyką koncertu Andrzeja Piasecznego, odbył się występ supportu – kwintetu instrumentalnego La Vita. Trzeba przyznać, chronologia wydarzeń rzadko spotykana. Piątka młodych artystów jeszcze przez kilkadziesiąt minut częstowała publiczność swoimi autorskimi kompozycjami oraz coverami w rytmie tanga i wysmakowanej elektroniki użytej w przebojach takich jak Małgośka z repertuaru Maryli Rodowicz czy Englishman in New York Stinga.

W drodze powrotnej do domu, w oddali na niebie dało się zauważyć wyraźny punkt, białe światło zmierzające w kierunku południowym. Nie było to bynajmniej zjawisko astrologiczne, a samo stwierdzenie lśniąca gwiazda na niebie nabrała tu symbolicznego znaczenia… Jeszcze tego samego wieczoru, po lotniczej przeprawie wzdłuż całej Polski, Andrzej Piaseczny zdobył wyróżnienie SuperJedynek podczas tegorocznej edycji festiwalu w Opolu za album Kalejdoskop.